Po trzynastu ligowych spotkaniach z rzędu bez porażki piłkarze III-ligowej Cartusii 1923 Kartuzy zostali wreszcie pokonani. Sposób na niebiesko-biało-czarnych znaleźli zawodnicy Gwardii Koszalin, zwyciężając przed własną publicznością 2:1. Honorowe trafienie dla kartuskiego zespołu zaliczył jeszcze w pierwszej połowie... Kacper Tułowiecki.
Faworytem tego spotkania była raczej Cartusia - czwarta siła "bałtyckiej" III ligi i zespół który po raz ostatni mecz o punkty przegrał we wrześniu ubiegłego roku. Z drugiej strony gospodarze spisywali się ostatnio wyśmienicie, zwyciężając m.in. dwóch pretendentów do awansu - Orkana Rumia i Gryf Wejherowo.
Sobotni mecz w Koszalinie zaczął się wyjątkowo spokojnie, a przez pierwszy kwadrans obie ekipy rzadko zapuszczały się nawet pod pole karne rywali. Wtedy to poważny sygnał ostrzegawczy dla naszych kopaczy wysłali gospodarze, gdy Tułowiecki nie bez trudu odbił na rzut rożny bardzo mocny strzał zza pola karnego.
Podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego odpowiedzieli dopiero w 21 minucie, gdy po dośrodkowaniu Chyły z prawej strony na krótki słupek uderzał Dawidowski. Dobrze ustawiony w bramce Rzepecki radzi sobie jednak z tą próbą bez problemu.
Kolejne minuty to niestety znów przestój w grze, choć stopniowo zaznacza się przewaga miejscowych. Kartuzianie mają wyraźne kłopoty z utrzymaniem się przy piłce, a do tego mylą się w obronie zdecydowanie częściej niż w poprzednich spotkaniach.
Koszalinianie mieli w tym fragmencie inicjatywę, ale to Cartusia dość niespodziewanie wyszła jeszcze przed przerwą na prowadzenie. W 41 minucie goście błyskawicznie wyszli z kontrą, a zamykający akcję Formela zostaje powalony w polu karnym przez jednego z obrońców. Sędzie bez wahania wskazuje na rzut karny, którego na gola zamienia... nasz bramkarz, Kacper Tułowiecki.
Niewiele brakowało, a zbici tą sytuację Gwardziści stracili by tuż przed zejściem do szatni drugiego gola. Tym razem to ich błąd wykorzystał Formela, który przejął piłkę na 25 metrze i popędził pod bramkę rywali. W sytuacji sam na sam dojrzał jeszcze lepiej ustawionego Rusinka, ale podanie nie było zbyt dokładne i w efekcie Krzysztof przestrzelił z pięciu metrów.
Pierwsza połowa zakończyła się więc prowadzeniem Cartusi 1:0, a ostatnie fragmenty tej odsłony pozwalały z nadzieją wyczekiwać decydujących 45 minut. Niestety lepiej weszli w nie gospodarze, którzy już w 54 minucie doprowadzili do wyrównania. Piękną, uskrzydlającą akcję całego zespołu zakończył Magdziński, uprzedzając próbującego jeszcze przeciąć podanie Tułowieckiego.
Niespełna kwadrans później było już 2:1. Zespół z Koszalina poszedł za ciosem i w 69 minucie przeprowadził niemal kopię sytuacji po której padł pierwszy gol.
Przy biernej postawie naszych defensorów, do dośrodkowania z prawej flanki najszybciej doskoczył Magdziński i po raz drugi umieścił ją w bramce.
Na reakcję trenera Jarzębowskiego nie było trzeba długo czekać, a na boisku pojawili się m.in. ofensywnie usposobieni Kordyl, Borkowski i Rubin. Na niewiele się to jednak zdaje. Mimo prowadzenia, Gwardia nadal mądrze prowadzi grę, nie pozwalając kartuzianom rozwinąć skrzydeł. Niezłą okazję mamy jeszcze w doliczonym już czasie gry, ale po wrzutce Kodryla Formela minimalnie mija się z piłką.
Cartusia przegrywa, grając najsłabsze chyba zawody w tej rundzie. Szkoda i cennych punktów i znakomitej, 13-meczowej serii bez porażki. Jeśli w niedzielę Lechia II pokona Gryfa Słupsk, porażka ta będzie nas także kosztować spadek na piąte miejsce w tabeli.
Komentarze