Reklama

Cartusia remisuje z liderem

Piłkarzom Cartusii Kartuzy nie udało się pokonać lidera "bałtyckiej" III ligi. Niebiesko-biało-czarni zremisowali przed własną publicznością z Kotwicą Kołobrzeg 1:1, gola na wagę punktu zdobywając na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem.

Piłkarzom Cartusii Kartuzy nie udało się pokonać lidera "bałtyckiej" III ligi. Niebiesko-biało-czarni zremisowali przed własną publicznością z Kotwicą Kołobrzeg 1:1, gola na wagę punktu zdobywając na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem.

Choć do Kartuz przejechał lider wyścigu o awans do II ligi, stroną przeważającą i prowadzącą grę byli od pierwszych minut gospodarze. To oni wykazywali się większą pomysłowością w konstruowaniu ataków i co ważniejsze, to oni stwarzali sobie niezłe okazje do zdobycia bramek.

Już w piątej minucie Kordyl wpadł w pole karne, zbiegł do linii końcowej i odegrał w środek na nadbiegającego Formelę, ale ten nieczysto trafił w piłkę. O wiele bliżej prowadzenia było dziesięć minut później. W tej sytuacji po klepce z Kordylem Formela zwodem minął jednego z obrońców, przełożył sobie jeszcze futbolówkę na prawą nogę i uderzył z narożnika pola karnego na długi słupek. Krymowski wyciągnął się jak struna i zdołał sparować strzał do boku.

Goście obudzili się dopiero po 20 minutach gry. Najpierw niebezpiecznym kozłem zza pola karnego Tułowieckiego próbował zaskoczyć jeden z pomocników, chwilę potem sprytnie bita, mocna podkręcona z rzutu wolnego piłka nieznacznie minęła dalszy słupek bramki gospodarzy.

W 22 minucie powinno być jednak 1:0 dla Cartusii. Nieco przez przypadek, bo po rykoszecie od nóg jednego z obrońców w sytuacji "sam na sam" znalazł się Kordyl, ale ofiarną interwencją Kotwicę uratował po raz kolejny Krymowski. W kolejnych minutach pierwszej połowy ani on, ani Tułowiecki nie mieli już zbyt wiele pracy, ale to głównie dzięki golkiperowi z Kołobrzegu na przerwę oba zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie.

Pierwszy kwadrans po zmianie stron praktycznie nie jest nawet wart odnotowania. Co prawda goście starali się przejąć inicjatywę, ale niewiele z tych prób wynikało. Do czasu. W momencie, w którym gospodarze widząc niemoc lidera wyczuli szansę na komplet punktów i śmielej ruszyli do ataków, Kotwica wyszła na prowadzenie. Mądrze rozegrany rzut wolny mocnym i pewnym strzałem z bliskiej odległości zamknął Pytlak.

Niebiesko-biało-czarni ani myśleli jednak rezygnować z walki o korzystniejszy wynik i jeszcze mocniej przycisnęli zadowolonych ze skromnej przewagi gości. To przyniosło efekt niemal dokładnie dziesięć minut później. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Dawidowskiego na gola zamienił celną główką Domjan.

Kartuzianie poszli za ciosem i w ostatnich fragmentach meczu starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Najpierw niewiele zabrakło przy uderzeniu z dystansu Domjanowi, a zaraz po nim na drodze Hoffmana stanął bohater Kotwicy - Krymowski. Kuba miał jeszcze szansę w doliczonym już czasie gry, ale po jego strzale piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z obrońców i wylądowała na poprzeczce.

Szkoda tych sytuacji, bo zwycięstwo nad liderem było na wyciągnięcie ręki. Kartuzianie zachowali jednak wciąż czwarte miejsce w tabeli, bo punkty pogubiła zarówno Lechia II, jak i Gwardia.

Cartusia Kartuzy - Kotwica Kołobrzeg 1:1 (0:0)
Domjan 80" - Pytlak 70"

CARTUSIA: Tułowiecki - Chyła, Karasiński, Gładczuk, Wiech - Puczyński, Sidor (70" Domjan), Dawidowski, Kowalkowski (65’ Rusinek)- Formela (80’ Hoffmann), Kordyl (85’ Heiden)

Barek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości