Prawdziwą "demolką" zakończył się wyjazd piłkarzy III-ligowej Cartusii 1923 Kartuzy na mecz do Dębnicy. Niebiesko-biało-czarni dali miejscowemu Koralowi pokaz gry, rozbijając rywali na ich terenie aż 5:1 (3:1). Po dwie bramki dla kartuzian zdobyli Arkadiusz Kordyl i Artur Formela.
Faworytem sobotniego spotkania była Cartusia, ale spodziewać należało się, że broniący się przed spadkiem Koral tanio skóry nie sprzeda. Zdawał się to zresztą potwierdzić sam początek meczu. To gospodarze jako pierwsi stworzyli sobie bowiem okazję bramkową, ale na szczęście strzał jednego z nich minął słupek o kilka centymetrów.
Cartusia odpowiedziała chwilę później niecelną główką Kordyla. W kolejnych minutach goście stopniowo przejmowali inicjatywę, coraz częściej goszcząc pod polem karnym miejscowych. W 15 minucie bliski szczęścia był Domjan, ale i jego strzał z dystansu okazał się minimalnie niecelny. Po kolejnych dwóch minutach bramkarz Korala musiał sięgać po piłkę do siatki po raz pierwszy. Dobre, grane w tempo podanie Formeli z zimną krwią wykorzystał Kordyl, spokojnie mijając bramkarza, a potem jeszcze jednego z obrońców.
W ciągu kolejnych kilku minut to gospodarze nabrali wiatru w żagle i za wszelką cenę starali się odrobić straty. Kilka uskrzydlających akcji oraz rzuty rożne nie przyniosły jednak skutku. Co więcej, w 35 minucie szybka kontra kartuzian kończy się podwyższeniem prowadzenia przez Formelę. Defensywa Korala rozklepana została w tej sytuacji kilkoma podaniami pomiędzy Kordylem, Kowalkowskim i Puczyńskim. Arturowi nie pozostało nic innego jak dołożyć nogę i z kilku metrów umieścić futbolówkę w bramce.
Po upływie kolejnych sześciu minut było już 3:0 dla Cartusii. Po dobrej akcji Dawidowskiego i dośrodkowaniu w pole karne, próbujący uprzedzić zamykającego akcję Kowalkowskiego jeden z obrońców tak niefortunnie interweniuje, że wbija piłkę do własnej bramki. Podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego idą za ciosem i dwie minuty później przeprowadzają niemal kopię tej samej akcji na lewym skrzydle. Dawidowski wrzuca do Kowalkowskiego, którym tym razem dochodzi do piłki i uderza. Jego strzał broni z trudem Kuć, ale odbija futbolówkę przed siebie. Prosto pod nogi Formeli, który z z kilkunastu metrów dobija, ale nie trafia nawet w światło bramki.
Tuż przed przerwą chwilę rozluźnienia w szeregach kartuzian wykorzystują piłkarze z Dębnicy. Błąd przy dośrodkowaniu z boku boiska popełnił Tułowiecki, który źle obliczył lot piłki. Ta minęła go i spadła wprost na głowę zamykającego akcję na długim słupku Węglińskiego.
Druga połowa zaczyna się znów mocnym uderzeniem ze strony gości. Najpierw nie potrafią wykorzystać kontry z przewagą jednego zawodnika, ale już 51 minucie udaje się im podwyższyć prowadzenie na 4:1. Asystą popisuje się …Tułowiecki, wybijając piłkę daleko pod pole karne rywali. Tam niezdecydowanych obrońców uprzedza Formela i w sytuacji "sam na sam" strzela swoje drugiego gola w tym meczu.
Trzybramkowa przewaga sprawia, że ekipa z Kartuz w kolejnych minutach nie forsuje już tempa, kontroluje grę i czeka na okazje do kontry. Miejscowi starają się jeszcze odwrócić losy spotkania, ale zamiast pokonać Tułowieckiego, tracą jeszcze jedną bramkę. Piłkę w środkowej strefie boiska przejął Kordyl, odegrał do boku do Kowalkowskiego i sam popędził do przodu. Zaraz potem dostał piłkę powrotem i w sytuacji sam na sam nie dał szans Kuciowi. Tuż przed ostatnim gwizdkiem bliski skompletowania hat tricka był Formela, którego zdołał jednak zatrzymać bramkarz Korala.
Cartusia w świetnym stylu rozbiła jednak rywali z Dębnicy i umocniła się na czwartym miejscu w tabeli. Gospodarze znaleźli się zaś w strefie spadkowej.
Komentarze