Reklama

Rajd Kaszub dla Mateusza Kubata

Po niezwykle dramatycznej końcówce i walce do ostatnich metrów wyścigu, triumf w IX Rajdzie Kaszub dowiózł do mety Mateusz Kubat. Drugi w klasyfikacji Jarosław Szeja stracił do niego zaledwie 0,7 sekundy. Niemal całą trasę rajdu śledzić można było na żywo na wąskich asfaltowych drogach powiatu kartuskiego.

IX rajdowy Puchar Kaszub przeszedł do historii. Zmagania stanowiły w tym roku jedną z odsłon Pucharu Polski, a na starcie stawiło się ponad 30 załóg. Wielkie ściganie rozpoczęło się już w piątkowy wieczór niewliczanym do klasyfikacji końcowej prologiem pod gdańską Ergo Areną. Świetną dyspozycją pokazał już wtedy siedzący za kierownicą Hondy Civic Type-R Mateusz Kubat. Tuż za nim uplasowali się Mularczyk i Szeja.

Wyniki prologu dawały pewien obraz rozkładu sił w stawce, ale prawdziwy wyścig rozegrano dopiero w sobotę. Uczestnicy mieli do pokonania siedem odcinków specjalnych, których trasy zostały wyznaczone głównie na gminnych, asfaltowych drogach powiatu kartuskiego. Osiągające zawrotną nieraz prędkość auta z charakterystycznie "ryczącym" silnikiem przejeżdżały przez kilka miejscowości gminy Kartuzy, Przodkowo i Sierakowice. Na wielu odcinkach na trasach zbierali się przez to lokalni kibice samochodowych rajdów.

Sama rywalizacja od samego początku przebiegała zaś pod dyktando Mateusza Kubata, który wygrał dwa pierwsze odcinki specjalne - "Przodkowo" oraz "Bryza" i odskoczył reszcie stawki na kilkanaście sekund. Depczący mu po piętach bracia Szeja na kolejnej pętli zabrali się jednak za odrabianie strat i na trzecim OS-ie zameldowali się z najlepszym czasem, mimo awarii wspomagania. Lider stracił do nich tym razem 3 sekundy, ale w generalce nadal miał sporą przewagę. Na tym zakończyła się pierwsza odsłona ścigania, po której załogi udały się do Parku Serwisowego i wrócili na Kaszuby po południu.

Czwarty OS ponownie wygrał Szeja odrabiając do Kubata kolejnych sześć sekund, a to zapowiadało niezwykłe emocje na ostatnich, kluczowych kilometrach wyścigu. Tak też było. Jarosław Szeja okazał się bowiem najszybszy także na OS-ach nr 5 oraz 6 i przed finałowym odcinkiem specjalnym tracił już do prowadzącego cały czas Kubata zaledwie 0,7 sekundy!

Decydująca odsłona rajdu to już walka nerwów, jazda w niesamowitym tempie i niewiarygodne wręcz rozstrzygnięcie. Rywale do końcowego triumfu pokonali bowiem dystans siódmego OS-u w identycznym czasie, co do setnej sekundy i tym samym ostateczna kolejność nie uległa zmianie. Zwyciężył Mateusz Kubat, wyprzedzając Jarosława Szeję o niespełna sekundę. Skład podium ze stratą ponad 1 minuty i ośmiu sekund do triumfatora uzupełnił zaś Marek Mularczyk.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ryszard Ochucki - niezalogowany 2013-06-17 08:43:54

    Młode wilki pokazały pazury! Było na co popatrzeć. Tylko 0,7s dzieliło pierwsze dwie załogi, no no... Chłopaki rywalizują ostrzej niż "starszaki" w RSMP. Brawo!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości