Kartuzy. 25-latek twierdzi, że był bity na komendzie

czwartek, 8 października 2015 r., 16:23
fot. archiwum

- Uderzył mnie w kark, potem w czoło, a później jeszcze kopnął w piszczel - opowiada o zajściu na kartuskiej komendzie policji 25-letni Karol, który został przesłuchany w sprawie włamania na salę weselną w Miechucinie. Policja wszczęła postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Cała sprawa bierze swój początek wraz z włamaniem na salę weselną, do którego doszło w połowie września w Miechucinie. Syn właścicieli sali, na której doszło do przestępstwa został później przesłuchany jako podejrzany w tej sprawie.

- Podczas zatrzymania ujawniono także, że mężczyzna miał przy sobie narkotyki - informuje rzecznik kartuskiej policji, Jarosława Krefta.

25-letni Karol, twierdzi, że miał być bity przez funkcjonariuszy policji, podczas przesłuchania.

- Zaprowadzili mnie gdzieś na drugie piętro komendy, bo tam podobno nie ma żadnych kamer. Ten agresywny, który wcześniej przy domu założył mi kajdanki, uderzył mnie w kark, potem w czoło, a później jeszcze kopnął w piszczel. On i jeszcze jeden policjant wyzywali mnie, krzyczeli, że są zeznania 30 osób przeciwko mnie i że mam się przyznać, bo wiedzą, że ukradłem te pieniądze z sali. Ja mówiłem, że niczego nie ukradłem. A oni szydzili ze mnie, że się jąkam, że udaję, a ja mam to od dziecka i dlatego miałem problemy z wysłowieniem się - twierdzi 25-latek na łamach Expressu Kaszubskiego.

Jak dodaje dalej, nie jest w stanie w żaden sposób udowodnić, że został pobity przez policjantów.

- Szyja i piszczel bolały mnie jeszcze długo, ale żadnych śladów nie było. Gdybym nawet chciał pójść do lekarza i zrobić obdukcję, to nic by nie wykazało. Nie mam więc żadnych dowodów, że mnie bili. Byłem zrobić tomografię, bo bolała mnie głowa, ale badanie nic nie wykazało - tłumaczy dla Expressu Kaszubskiego przesłuchany mężczyzna.

Kartuska policja wszczęła już postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

- To jest standardowa procedura. Jeżeli mamy informację w jakiejkolwiek formie, pisemnej, czy mailowej, z której treści wynika, że mogło dojść do złamania przepisów przez funkcjonariuszy, to wówczas obligatoryjnie wszczyna się postępowanie wyjaśniające - tłumaczy Jarosława Krefta.

- Jest ono prowadzone tylko i wyłącznie w sprawie wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia, tego czy coś takiego miało miejsce, czy też nie. Każdy może coś takiego powiedzieć i to nie znaczy, że trzeba zawieszać policjantów, czy Bóg wie co robić. Będziemy więc sprawdzać, czy takie pomówienie nosi jakiekolwiek znamiona prawdy - dodaje.

Do sprawy wrócimy.

MSz

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.