Kartuzy. Sprawa węzła, który choć ma być integracyjny, wciąż dzieli kartuski samorząd

poniedziałek, 27 lutego 2017 r., 15:15
fot. MD-Z

Nie gaśnie dyskusja wokół koncepcji powstania tzw. węzła przesiadkowego w centrum Kartuz. Temat wyraźnie podzielił kartuski samorząd - pomysł przedstawiony przez burmistrza skrytykowali radni Porozumienia Samorządowego. Każda ze stron proponuje inne rozwiązania. W związku z tym w Urzędzie Miejskim zorganizowano spotkanie, na które zaproszono przedstawicieli dyrekcji Nieruchomości PKP. Niestety mimo trwającej ponad godzinę dyskusji konsensusu nie udało się wypracować.

Po środowej sesji rady miejskiej, jej członkowie wraz z burmistrzem Mieczysławem Gołuńskim spotkali się z Krzysztofem Piekarskim i Andrzejem Włodarskim, dyrekcją Nieruchomości PKP S.A. w Gdańsku.

Przypomnijmy, że w Kartuzach trwają prace przy budowie nowego dworca, który ma stanowić część węzła przesiadkowego do obsługi całego transportu publicznego. Z koncepcją, proponowaną przez Mieczysława Gołuńskiego, można zapoznać się tutaj. Propozycje skrytykowali członkowie Klubu Porozumienia Samorządowego. W opublikowanym w mediach oświadczeniu proponują m.in. połączenie przejściem ulic Kolejowej i Węglowej (bezpiecznym przejściem z automatycznymi bramkami), przeniesienie przewozu materiałów masowych - uruchomienie rampy wyładowczej przy ulicy Węglowej i wyprowadzenie zatok autobusowych na ulicę Węglową (pełna treść tutaj).

Spotkanie z przedstawicielami dyrekcji z Nieruchomości PKP miało służyć głównie temu, by radni uzyskali odpowiedzi na nurtujące ich pytania. W trakcie spotkania poruszono m.in. kwestie tego, jakie tereny i na jakich zasadach PKP może przekazać gminie.

- Nadrzędną jednostką wydającą decyzje na temat tego, czy możemy państwu przekazać, sprzedać bądź zbyć w innej formie jakieś tereny jest PKP Polskie Linie Kolejowe, jako narodowy zarządca infrastruktury. Bez uzgodnienia z tym podmiotem ani moja dobra wola ani szczere chęci zarządu PKP niczego nie zmieni, dlatego że spółka Polskie Linie Kolejowe zastrzega sobie prawo do ostatecznej decyzji w kwestii zarządzania terenami, które należą do kolei, ze względu na możliwość lub fakt ruchu kolejowego - mówił Krzysztof Piekarski, dyrektor Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Gdańsku.

- Jeżeli będzie można wydać działki do obrotu, jesteśmy ostatnią organizacją, która nie chciałaby zbywać terenów, na których nie prowadzi działalności. Bardzo chętnie będziemy je przekazywać - dodał dyrektor.

Radni poruszyli kwestie terenów kolei w Dzierżążnie i w Kiełpinie. Jednak najwięcej pytań związanych było z kartuskimi terenami i budową centrum przesiadkowego i węzła integracyjnego w Kartuzach.

- Tory, trakcja kolejowa dzieli Kartuzy na dwie części. Po drugiej stronie torów przy ul. Węglowej są tereny, które mają możliwość rozwoju i funkcjonowania, ale nastąpi to wówczas, gdy będą miały połączenie z centrum miasta. Mamy sytuację taką, że będziemy musieli je objeżdżać z jednej lub z drugiej strony, a tym samym ich dostępność zostanie ograniczona. Jak można połączyć miasto, z tym co jest za torami?To istotne dla rozwoju obu części, bo Kartuzy są tak położone, że nie mamy możliwości dalszej ekspansji w innych miejscach - pytał przewodniczący rady Andrzej Pryczkowski.

- Nie czuję się kompetentny, żeby państwu powiedzieć, w jaki sposób zintegrować podzielone miasto. Myślę, że nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że te tory tutaj są. My służymy państwu terenami, które będą dla nas zbędne z punktu widzenia obsługi ruchu kolejowego. Mogę w swoim imieniu zadeklarować, że tak długo, jak będziemy się zajmować tą działalnością będziecie państwo mieli naszą przychylność, jeśli chodzi o przekazywanie terenów, bo jest to nasz wspólny interes - mówił Krzysztof Piekarski.

Radni zapytali też czy ul. Węglową z Kolejową można połączyć kładką, biegnącą nad torami, tunelem bądź jakąś formą przejścia po torach.

- Kolej buduje infrastrukturę tego typu jak kładka czy przejście w przypadku, kiedy służy ona obsłudze podróżnych. Nie chcę się wypowiadać za kolegów z PKP PLK, bo tak naprawdę to do nich pytanie, bo oni budują infrastrukturę związaną z obsługą podróżnych. Mogę powiedzieć jedynie, że rozwiązanie takie jak tunel dla pieszych, jest miejscem ryzykownym z punktu widzenia bezpieczeństwa i kwestii utrzymaniowych - mówił przedstawiciel kolei.

Jak dodał, wykonanie infrastruktury takiej jak tunel niesie z sobą olbrzymie koszty i trudno określić, jaką ich część wzięłaby na siebie kolej.

- Są samorządy, które stosują takie rozwiązania jak kładka. Dziś pewnie nie byłoby trudne do realizacji, jednak w momencie, gdy pojawi się trakcja elektryczna, będzie to problematyczne, bo niesie z sobą dodatkowe koszty. My dążymy do tego, by kładki służące potrzebą mieszkańców, czyli takie, które nie mają bezpośredniego kontaktu z obsługą podróżnych, były inwestycjami samorządowymi, lokalnymi, raczej nie wchodzimy w tego typu inwestycje. Możemy rozmawiać o wsparciu w zakresie projektowania czy dysponowania terenami - mówił Krzysztof Piekarski.

- Gdybyśmy jednak wykonali zatoki autobusowe przy ul. Węglowej, w tym momencie będzie to przejście dla przejezdnych i będzie łączyło się z dworcem, czyli spełnimy ten wymóg - stwierdził Andrzej Pryczkowski.

Przedstawiciel kolei, poradził jednak, by wszystko zachować w jednym miejscu, gdyż dzielenie węzła może wpłynąć na formę przekazania terenu.

- Przekazywanie terenów na zadania własne samorządu w zakresie transportu, to nie jest przekazywanie terenu na parkingi, bo to się nie mieści w zapisach ustawy kolejowej, jednak jeśli budujecie państwo centrum przesiadkowe, którego częścią jest parking wówczas wymóg zapisu jest spełniony. Prosiłbym, by przy planowaniu zwrócić na to uwagę i nie dezintegrować parkingu, bo wtedy nie będzie możliwości przekazania terenu - informował Krzysztof Piekarski.

Część radnych jest jednak zdania, że skumulowanie wszystkiego w centrum miasta, niekoniecznie się przysłuży mieszkańcom.

- Teren przylegający do dworca to centrum Kartuz, tam kumuluje się cały ruch - ludzie przyjeżdżający na zakupy, cały ruch autobusowy, funkcjonuje też rozwózka materiałów ciężkich. Po drugiej stronie mamy ul. Węglową, która stała się takim bajpasem, prawie że bezużytecznym, dlatego dla bezpieczeństwa i komfortu mieszkania, byłoby istotne dla nas, by ciężkie przewozy były po drugiej stronie, bo dewastują nam centrum - mówił przewodniczący.

- Jeżeli chcecie państwo pozyskać od nas rampę kolejową i ona nie będzie częścią węzła przesiadkowego, to nie będziemy mogli go przekazać nieodpłatnie. Jeżeli rozdzielicie węzeł i w jednym miejscu będzie dworzec, w drugim parking, a w trzecim zatoki autobusowe, to najprawdopodobniej, choć nie chcę teraz tego przesądzać, będziecie musieli państwo za to zapłacić, gdyż nie będzie pełniło funkcji węzła przesiadkowego - wyjaśniał przedstawiciel oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Gdańsku.

Radnych jednak trudno było przekonać.

- W tym miejscu mamy targowisko, centrum handlowe, do tego dojeżdżać autobusy, co jakiś czas będą wjeżdżać samochody ciężarowe, będzie to nie węzeł komunikacyjny, a gordyjski, gdyż w ten sposób zwiąże się wszystko w jednym miejscu. Siłą rzeczy powinniśmy coś przenieść na ul. Węglową, która teraz jest ulicą luźną, przez obwodnicę, odciążoną od ruchu. To leży w najlepszym interesie miasta - mówił przewodniczący.

Przedstawiciel kolei podzielił się też własnymi doświadczeniami przy obiektach takich jak centra przesiadkowe.

- Zawsze, gdy otwieram dworzec bądź inny obiekt, robię sobie test. Biorę walizkę i wtedy wiem, czy dana inwestycja jest dobrze wykonana, bo niosąc walizkę mogę wczuć się w rolę pasażerów. Nie wiem czy spotka się z oklaskami to, że ludzie z walizkami będą musieli przechodzić z jednej strony torów na drugą, by przejść z autobusu na pociąg - sugerował Krzysztof Piekarski.

Głos też zabrał radny Pobłocki.

- Niepotrzebnie medialnie nagłośniono, że pewna grupa radnych chce przenieść dworzec na drugą stronę, my tylko sondujemy czy możemy pozyskać tereny i na jakie cele. Stąd pytanie, czy możemy pozyskać tereny pod parkingi, a nie przystanki autobusowe. Uważamy, że to, co przedstawiono nam graficznie, jeśli chodzi o przystanki autobusowe w miejscu rampy, nie spełnia pewnych norm technicznych. Koncepcja przedstawiona przez burmistrza zakłóci komunikację w tym miejscu. W miejscu, gdzie będą przystanki będą poruszali się ludzie, nie będzie możliwości, żeby odbywało się to bezpiecznie, nie będzie bezkolizyjnego wejścia na przystanek. My sugerujemy, żeby rozwiązanie było korzystniejsze dla mieszkańców. Takie byłoby zrobienie trzech, czterech zatok równoległych do ul. Kolejowej, gdzie autobusy płynnie by podjeżdżały i odjeżdżały. Nie godzimy się, by w miejscu, gdzie powstał parking utworzono parking pod autobusy. Stąd pytanie czy parking dla autobusów można zrobić po drugiej stronie - mówił Jerzy Pobłocki.

Krzysztof Piekarski poprosił radnych o przedstawienie propozycji na piśmie, a wtedy przedstawiciele kolei będą mogli się do niej odnieść.

- Jesteśmy właścicielami kilku węzłów. Mogę dać jedną radę - najlepiej umieszczać wszystkie obiekty jak najbliżej siebie, rozciąganie ich eksploatacyjnie i kosztowo zawsze niszczy pomysły. Każdy pomysł można zrealizować i być może będzie on fajny, pozostaje jednak pytanie, w jak długim okresie będziemy o to dbali i ile nas będzie to kosztowało, bo koszty są kwestią najistotniejszą w tym wypadku - mówił dyrektor Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Gdańsku.

Na zakończenie spotkania burmistrz Mieczysław Gołuński zapytał, czy przedstawiciele kolei mogą podzielić się z kartuskim samorządem sugestiami bądź propozycjami koncepcji węzła przesiadkowego.

- Mamy biuro projektowe, które się tym zajmuje, dysponuje gotowymi koncepcjami. Jeśli chcecie podpowiedzi opartej o doświadczenia, to taką jak najbardziej możemy służyć - powiedział Krzysztof Piekarski.

Do sprawy będziemy wracać.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.