Wieczorny prysznic to dla nich luksus. Mieszkańcy Karwacji bez dostępu do wody

piątek, 8 czerwca 2018 r., 13:51
fot. DS

Małe osiedle kilku domów jednorodzinnych, położone w Karwacji, na terenie gminy Sierakowice. Jego mieszkańcy czują się tak, jakby cofnęli się w czasie, bo dostęp do wydawałoby się podstawowego dobra, jakim jest woda w kranie, jest bardzo utrudniony. Wzięcie prysznica czy włączenie pralki, możliwe jest praktycznie tylko rano. Teraz, w okresie suszy, woda znika jeszcze przed południem, a wraca po północy. Czy możliwe, że problemy, które od kilku lat zgłaszane są do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Sierakowicach, są tak trudne do rozwiązania?

Zakaz podlewania, hydrofor, a może zupełnie nowe przyłącze - to możliwości, które teoretycznie powinny rozwiązać problem kilku domostw w Karwacji. W praktyce okazuje się to nie być takie proste, gdyż mieszkańcy problem utrudnionego dostępu do bieżącej wody lub jej braku, zgłaszają od dłuższego czasu.

- U nas, odkąd wodociągi przejęła spółka, wody potrafi nie być nawet zimą. To nie jest tylko kwestia sezonu letniego i suszy. Wcześniej, gdy wodociągami zajmowała się gmina, potrafili sobie z tym poradzić. Wszystko było dopracowane. Może jest to też kwestia większej liczby przyłączy, również dużej myjni, która należy do tej samej nitki wodociągu, ale fakt jest taki, że z brakiem wody lub bardzo małym jej ciśnieniem borykamy się już bardzo długo. Nawet nie mamy już siły dzwonić, jeździć i pisać wniosków do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji - tłumaczy Marzena Brzeska, mieszkanka Karwacji.

- Latem jest najgorzej. W łazience na piętrze popołudniami wody nie mamy wcale. Schodzimy do piwnicy, z rur zlewamy wodę i w tym kąpiemy dzieci. My z żoną myjemy się już po północy, kiedy woda wraca. Sąsiedzi mieszkający wyżej są w jeszcze gorszej sytuacji. Przykładowo, gdy u nas nie ma wody od 17, to oni mogą o niej pomarzyć już o 14 - mówi Piotr Walkusz, mieszkaniec Karwacji.

- Dzisiaj około 9.30 woda się już kończyła. Udało mi się nastawić jedną pralkę. Bo to nie chodzi tylko o dostęp do wody, ale też o użytkowanie takich sprzętów domowych jak pralka, czy zmywarka. Woda wraca dopiero około północy. Taką sytuację mamy praktycznie codziennie. Jak nie z brakiem wody, to z bardzo słabym jej ciśnieniem. Mieliśmy już specjalnie zamontowaną przy domu pompę, która wyciągała z rur wodę, ale z powodu jej braku, po prostu się spaliła. Ostatnio mieliśmy w kranie pół bara, prysznic z deszczownicą do uruchomienia potrzebuje dwa i pół. Przez rok wcale go nie używaliśmy. Mąż zastanawiał się już nad kopaniem studni głębinowej, ale to bez sensu, skoro kilka lat temu wszystko działało - dodaje Marzena Brzeska.

Problem dotyczy kilku domostw i jak tłumaczy prezes PWiK, wynika przede wszystkim z tego, że są one położone na końcu nitki wodociągu, a jej przekrój również pozostawia wiele do życzenia. Większe przyłącza po drodze, wpływają na jej wydajność, a susza i podlewanie pól i ogródków, ostatecznie osłabiają. Mieszkańcy Karwacji rozumieją problem, ale oczekują też, że spółka w końcu podejmie konkretne działania.

- Bardzo współczuję mieszkańcom, natomiast mamy taką suszę, że w tym momencie nie możemy nic poradzić. Zastanawiamy się nad wprowadzeniem zakazu podlewania, ale jeszcze w tym momencie nie chcemy tego robić. Nigdzie nie ma jeszcze problemu z zupełnym brakiem wody, więc to nie jest jeszcze do końca uzasadnione. Nie mamy możliwości technicznej, aby wprowadzić takie rozwiązania, które natychmiast przyniosą oczekiwany skutek. Zbudowanie nowej nitki wodociągowej, to bardzo duża inwestycja. Rozważamy wstawienie hydroforu, tylko musimy to zrobić z głową. To koszt kilku tysięcy złotych, a hydrofor dałby tyle, że zebrałby zapas wody, ale jeżeli wody w sieci zupełnie nie będzie, to nic nie da - tłumaczy prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Sierakowicach, Tomasz Zdanowicz .

- Rozważamy też doprowadzenie wody od strony Mojusza. Najbliższy punkt zasilania oddzielony jest jednak trudnym terenem leśnym. Musimy znaleźć ścieżki, przejścia, spróbować znaleźć dojście. To jest jedyna opcja, aby ostatecznie rozwiązać ten problem. Jeżeli inne rozwiązania nie przyniosą dobrych efektów, będziemy myśleć o tym nowym przyłączu. Jest to jednak koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych - dodaje.

Jak poinformował nas prezes PWiK w Sierakowicach, spółka wciąż zastanawia się nad rozwiązaniem problemu, a konkretne działania podejmie na początku przyszłego tygodnia. Do tego czasu mieszkańcy Karwacji pozostaną bez dostępu do bieżącej wody.

- W ostateczności rozważymy beczkowóz. W momencie kiedy tej wody by już zupełnie tam nie było. W tej chwili ci mieszkańcy wodę do południa mają. Rano mogą sobie ją zabezpieczyć - dodaje prezes.

DS

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.