Reklama

Auto uszkodzone, odszkodowanie wcale niepewne

Co zrobić, gdy w wyniku szkody komunikacyjnej spowodowanej nie z naszej winy ponieśliśmy straty finansowe, a należnego nam odszkodowania za nic nie można wyegzekwować? Przed takim dylematem stanęła pani Magdalena Flisikowska z Kartuz. - Nie odpuszczę im, choćby sprawa miała zakończyć się w sądzie - zapowiada.

Walka pani Magdaleny o choćby pokrycie kosztów naprawy uszkodzonego auta ciągnie się już blisko dwa miesiące. Choć policja orzekła, że przyczyną zdarzenia był zły stan jezdni, a nie wina kierującej, kolejne instytucje do których się zgłasza zrzucają odpowiedzialność na inne podmioty, a pieniędzy jak nie było, tak nie ma.

Początek tej batalii dało zdarzenie z pierwszych dni stycznia, kiedy to nasza rozmówczyni postanowiła pojechać z dzieckiem na rehabilitację. Wsiadła więc w zaparkowany przy ul. Sambora samochód i ruszyła. Podróż zakończyła się jednak dość szybko.

- Przejechałam co najwyżej 20-30 metrów. Droga nie była praktycznie odśnieżona, a zalegająca na środku warstwa śniegu i lodu była tak gruba, że szorowała podwozie auta. W pewnym momencie dało się słyszeć silny huk, a auta wręcz podskoczyło. Okazało się, że tłumik zahaczył o któreś z wybrzuszeń na drodze, został wyrwany i uszkodził praktycznie cały tył samochodu - relacjonuje pani Magdalena, dodając że stan drogi od początku zimy pozostawia wiele do życzenia, a odśnieżaniem feralnego odcinka zajmowali się prawdopodobnie wyłącznie mieszkańcy tej ulicy.

Kobieta wezwała policję, która jednoznacznie określiła, że nie ponosi ona żadnej winy w tym, że do zdarzenia doszło, a jedyną jego przyczyną jest zły stan drogi. Kierowane przez nią BMW poważnie jednak ucierpiało. Uszkodzeniu uległ układ wydechowy, zerwana została instalacja gazowa, tylni zderzak pękł, a pokrywa bagażnika się pogięła. W sumie wszystkie te uszkodzenia wycenione zostały na blisko trzy tysiące złotych.

Kolejne kroki wydawały się proste. W tej sytuacji należało zgłosić się do zarządcy drogi z wnioskiem o wypłatę odszkodowania, co pani Magdalena niezwłocznie uczyniła. W tym wypadu była to gmina Kartuzy, która jednak w przesłanej na piśmie odpowiedzi poinstruowała, że odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie nie ponosi, gdyż w zakresie zimowego utrzymania tego odcinka podpisała stosowną umowę z firmą Saniko i to na tym podmiocie spoczywa pełna odpowiedzialność za jego właściwy stan oraz wiążące się z tym następstwa.

Kilka dni później swoje pismo przysłało też przedsiębiorstwo Saniko, także odmawiając zajęcia stanowiska co do roszczeń poszkodowanej. W uzasadnieniu napisano, że "przedstawienie okoliczności problematycznego zdarzenia jest zbyt ogólnikowe", a co za tym idzie "nie widać podstaw do wypłaty żądanej kwoty".

- Po pierwszej odmowie uzupełniłam dokumenty o kopię policyjnej notatki, szczegółowy opis zdarzenia, nazwiska świadków. Dosłownie wszystko co byłoby potrzebne do ustalenia tego co się stało. I to było jednak w ich opinii "zbyt ogólnikowe" - irytuje się nasza rozmówczyni.

Drugie pismo od Saniko kończy się jeszcze sugestią, że jeśli ma ona odmienne zdanie, zawsze może zwrócić się do PZU. Tak też uczyniła, ale i tu nie potraktowano jej poważnie.

- Dostali całą dokumentację, ale nie pofatygowali się nawet by skontaktować się ze wskazanymi przeze mnie świadkami. Zupełnie pominęli też opinię policji, która przecież wyraźnie napisała, że wypadek nie był moją winą, a wynikiem złego stanu jezdni - dodaje.

Odpowiedź PZU przyszła dokładnie tydzień temu. W sentencji decyzji napisano, że po rozpatrzeniu sprawy nie znaleziono podstaw prawnych do zaspokojenia przedmiotowego roszczenia. Dlaczego? Bo "według stanowiska PHU SANIKO przyczyną przedmiotowej szkody było niedostosowanie prędkości do panujących warunków atmosferycznych".

- To przecież absurd! Dla firmy ubezpieczeniowej wyssana z palca opinia firmy jest ważniejsza niż ustalenia policji i zeznania naocznych świadków. Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe. Poza tym jak miałam przekroczyć prędkość skoro dopiero co ruszałam, a warunki tam panujące sprawiają, że auto z trudem trzyma na lodzie tor jazdy? To śmieszne! - denerwuje się pani Magdalena.

Wszystko wskazuje na to, że cała sprawa jeszcze trochę nerwów będzie ją jednak kosztować. Powiatowy Rzecznik Praw Konsumenta uważa, że możliwe iż sprawiedliwości będzie trzeba w tym wypadku dochodzić przed sądem, gdyż przy odmiennych stanowiskach klienta i ubezpieczającego zwykle dopiero ta droga postępowania zamyka spór.

- Myślę, że oczekiwania tej pani są jak najbardziej zasadne. Poniosła przecież stratę materialną, jak ustaliła policja nie z własnej winy i ma prawo oczekiwać wypłaty odszkodowania. Wszystkie drogi polubownego załatwienia sprawy zostały już raczej wykorzystane i niewykluczone, że ostatecznie o winie rozstrzygnie dopiero sąd. Zanim to nastąpi, skierowałabym jednak pismo do rzecznika ubezpieczonych, a więc instytucji, która zajmuje się tego typu niejasnościami. Być może interwencja taka jest potrzebna i coś jeszcze zmieni. Jeśli nie, zostaje proces - uważa Józefa Byczkowska.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2011-03-07 18:55:10

    marocco przestań spamować i zajmij się szukaniem klientów inaczej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    marocco - niezalogowany 2011-03-07 15:35:21

    Witam, odnosnie problemow z uzyskaniem naleznego odszkodowania, o ktorych Panstwo piszecie - moge pomoc. Prosze o kontakt pod adresem mailowym: [email protected], badz telefonicznym 500 245 674. Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ines_ka - niezalogowany 2011-03-05 14:18:42

    @jemJOzKASZEB: przepraszam KASZEB, ze z Twojego postu skopiuję słowa Pani Byczkowskiej. Z rzecznikiem też miałam do czynienia w moim przypadku i rzecznik mi odesłał w odpowiedzi pismo, które otrzymałam od zakładu ubezpieczeń. Śmiech na sali ... nie wiem od czego jest ten rzecznik

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości