W czwartkowy wieczór na drodze krajowej nr 20 o mały włos nie doszło do zderzenia motocykla z autobusem. Choć kierującemu jednośladem udało się wyminąć autokar, przewrócił się i wpadł do rowu.
Do wypadku doszło około godziny 19.30 w Babim Dole. Kierujący autobusem 54-letni mężczyzna najprawdopodobniej nie zauważył zbliżającego się motocyklu i z drogi podporządkowanej wjechał na krajową 20-tkę skręcając w kierunku Żukowa. Wymusił jednak w ten sposób pierwszeństwo na 36-letnim motocykliście, który chcąc uniknąć zderzenia zjechał na pobocze, po czym zsunął się do rowu.
Obrażenia 36-latka okazały się na tyle poważne, że konieczne okazało się przetransportowanie go do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. Nie ma jednak wątpliwości, że bezpośrednia kolizja z autobusem mogła się dla niego zakończyć znacznie gorzej. Taki, a nie inny finał tej historii zawdzięcza więc głównie własnemu refleksowi i jakkolwiek przewrotnie by się to w tej sytuacji nie wydawało - także sporemu szczęściu.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze