Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, dopiero dziś (poniedziałek, 23 listopada) Discovery wyemituje odcinek poświęcony katastrofie autobusu w Kokoszkach. Był to najtragiczniejszy wypadek autokaru w historii Polski. Zginęły w nim 32 osoby, a 43 zostały ranne. Przyczyną tak tragicznego w skutkach wypadku była prędkość i zbyt duża liczba pasażerów. Początek programu o godzinie 21. na kanale Discovery.
- W weekend majowy 1994 roku z wsi Zawory do Gdańska wyruszył Autobus PKS Autosan. Panował nieprzeciętny ruch - na trasie czekały tłumy, niektórzy domagali się wejścia do autobusu, mimo panującego tam tłoku. Kierowca pod naciskiem pasażerów pozwolił im jechać. Kilkanaście minut później, około pięćset metrów przed przystankiem końcowym, autobus uderzył w przydrożne drzewo. które wbiło się na kilka metrów w głąb pojazdu. Zginęły trzydzieści dwie osoby, a kilkadziesiąt innych zostało ciężko rannych - zapowiada najnowszy, a zarazem ostatni odcinek z serii "Największe polskie katastrofy "Discovery Channel.
- W odcinku pasażerowie, którym udało się przeżyć, odtworzą dramatyczny przebieg wydarzeń feralnego dnia. Osoby, które straciły bliskich oraz ratownicy opowiedzą o poszukiwaniu rannych i traumie, a eksperci przeanalizują przyczyny najtragiczniejszego wypadku autobusowego w historii Polski - dodaje.
Emisja finałowego odcinka serii Największe Polskie Katastrofy w poniedziałek, 23 listopada o 21. w Discovery.
Przypomnijmy, że do katastrofy w Kokoszkach doszło 2 maja 1994 roku. Dwadzieścia pięć osób zginęło wówczas na miejscu. Siedmioro pasażerów zmarło w szpitalu, a czterdzieści pięć osób było ciężko rannych. W połowie lat 90. był to największy wypadek autobusowy w historii Polski.
Jedenastoletni autosan należący do PKS-u wyjechał z Zawór kilka minut przed godziną 18. Przystankiem docelowym był Gdańsk. W tamtych czasach przepełnione autobusy były normą, ale w tym, który uległ wypadkowi w Kokoszkach, tłok był wyjątkowy. W autosanach było 36 miejsc siedzących i 12 stojących, a kierowca zabrał wtedy aż 77 pasażerów.
Naoczni świadkowie opowiadali, że widok był przerażający. Pomocy udzielali wszyscy, którzy w tym czasie znaleźli się w pobliżu tej tragedii. Najstarsi i najbardziej doświadczeni strażacy twierdzili, że po raz pierwszy brali udział w tak niesamowitej akcji ratunkowej. Szokujący był też widok autobusu, który wbił się w stojące tam drzewo na głębokość prawie czterech metrów, a niektóre fotele od pnia drzewa dzieliły zaledwie centymetry.
Bezpośrednią przyczyną katastrofy było pęknięcie opony w jednym z przednich kół autobusu. W związku z tym wypadkiem gdański sąd skazał kierowcę autobusu na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata za dopuszczenie do przeciążenia pojazdu. Dwóch innych pracowników PKS skazano na rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.
fot. Discovery Channel
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Byłem tam tuż po zderzeniu od początku do końca
Też byłem,zaraz po wypadku,widok był straszny.
słabe to było
Mieliśmy tym autobusem jechać z Kartuz byłem z rodzina na przystanku wsiadało dużo osób postanowiliśmy że pojedziemy następnym autobusem póżniej dowiedzieliśmy o tym wypadku z radia
Z Zaworów nie z zawór chyba jest poprawnie..
Byłem tam tuż po zderzeniu od początku do końca
Też byłem,zaraz po wypadku,widok był straszny.
słabe to było