68-letni wędkarz, pod którym we wtorek załamał się lód na Jeziorze Ostrzyckim nie był jedynym, który utonął w ostatnich dniach w ten sposób. W czwartek od samego rana przez kilka godzin poszukiwano również wędkarza na Jeziorze Gowidlińskim, który już w środę nie wrócił do domu. Tuż przed godziną 11 strażacy natrafili na jego zwłoki.
Jak wynika z informacji przekazanych policji, mężczyzna wyszedł z domu w środę, udając się na ryby. Do zmroku nie wrócił jednak do domu. Nie było też z nim żadnego kontaktu, więc zgłoszono zaginięcie.
Jeszcze tego samego dnia na miejsce udali się strażacy oraz policjanci, przeczesując teren. Na brzegu odnaleziono jedynie jego rower oraz należące do niego rękawiczki. Z uwagi na zapadające ciemności i złe warunki pogodowe poszukiwania wznowiono w czwartek rano. Tuż przed godziną 11 natrafiono na zwłoki wędkarza, wykorzystując do tego specjalną kamerę umieszczaną pod taflą lodu.
To już drugi tego rodzaju dramat w tym tygodniu. Przypomnijmy, że w środę z Jeziora Ostrzyckiego także wyłowiono zwłoki 68-letniego wędkarza.
- Od jakiegoś już czasu mamy odwilż i lód na jeziorach, szczególnie tych głębokich, nie jest tak gruby jak może się wydawać. Apelujemy więc o rozsądek i o to,by dla własnego bezpieczeństwa nie wchodzenie na taflę - mówi Jarosława Krefta z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Nie ma usprawiedliwienia dla ludzkiej głupoty. Zginął na własne życzenie-jego poprzednik również. Uzależnieni od łowienia ryb na lodzie, często kończą życie w taki sposób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze
Reklama
piotrula - niezalogowany
2012-03-18 16:34:21
Nie ma usprawiedliwienia dla ludzkiej głupoty. Zginął na własne życzenie-jego poprzednik również. Uzależnieni od łowienia ryb na lodzie, często kończą życie w taki sposób.
Nie ma usprawiedliwienia dla ludzkiej głupoty. Zginął na własne życzenie-jego poprzednik również. Uzależnieni od łowienia ryb na lodzie, często kończą życie w taki sposób.