Cztery samochody zderzyły się we wtorkowy poranek na drodze krajowej nr 20 w miejscowości Babi Dół w gminie Żukowo. Przez ponad godzinę trasa między Borczem a Glinczem była całkowicie zablokowana, a na miejscu pracowały straż pożarna, policja i ratownicy medyczni. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
We wtorkowy poranek, 13 stycznia, na drodze krajowej nr 20 w miejscowości Babi Dół w gminie Żukowo doszło do groźnie wyglądającego karambolu z udziałem czterech samochodów. Zdarzenie miało miejsce około godziny 6.20 na leśnym odcinku trasy między Borczem a Glinczem.
Na miejsce natychmiast skierowano trzy zastępy straży pożarnej, policję oraz ratowników medycznych. Początkowo służby informowały o jednej osobie poszkodowanej, jednak po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że nikt nie odniósł obrażeń. Policja zakwalifikowała zdarzenie jako kolizję, a nie wypadek.
Droga krajowa nr 20 była całkowicie zablokowana w obu kierunkach. Kierowcy musieli liczyć się z dużymi utrudnieniami w porannym ruchu. Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, do zdarzenia doszło po tym, jak jeden z pojazdów wpadł do rowu, co zapoczątkowało serię kolejnych zderzeń.
Choć karambol wyglądał groźnie, tym razem skończyło się na uszkodzonych samochodach i utrudnieniach w ruchu – bez ofiar i osób rannych.
- Natychmiast na miejsce zostali skierowani policjanci, który po przyjeździe na miejsce ustalił, że 65-letni mieszkaniec powiatu kartuskiego jadąc Audi w kierunku Żukowa, najprawdopodobniej nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i najechał na tył Peugeota kierowanego przez 31-letniego mężczyznę, a ten siłą odrzutu uderzył w Volkswagena, a następnie zjechał na lewy pas, zderzając się z kierującym pojazdem marki Fiat, jadącym w kierunku Kościerzyny. Siła odrzutu była tak mocna, że 25-letni kierowca Fiata wjechał do przydrożnego rowu. Uczestnicy zdarzeni byli trzeźwi. Mundurowi sprawcę kolizji ukarali mandatem karnym - informuje st. asp. Teresa Rekowska - Dera z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Reklama
Policjanci apelują o rozwagę i ostrożność na drogach. Pamiętajmy, aby nie podejmować za kierownicą żadnych ryzykownych manewrów. Brawura na drodze nie popłaca. W najlepszym przypadku może zakończyć się mandatem lub wnioskiem o ukaranie do sądu. Jednak połączone ze sobą czynniki takie jak nadmierna prędkość, niesprzyjające warunki na drogach i brak umiejętności przewidywania, bardzo często prowadzą do tragedii. Długotrwale leczenie, kalectwo i śmierć. To najgorsze zakończenia brawury na drogach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze