Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ma tam znaku A-32. Nie każdy kierowca jeździ tą trasą codziennie w każdych możliwych warunkach. Życzę wywalczenia odszkodowania
Nawiązując do słów Zioło " Przez wiele dróg spływa woda na obszarach leśnych i nie tylko, a do samego Prokowa i dalej na Mirachowo, takich miejsc jest kilkanaście, najpierw trzeba włączyć myślenie, potem siadać za kółko" Wypadek który się wydarzył jakoś przyczynił się do zlikwidowania przepływającej wody w tym miejscu . I jakoś można było to zrobić i to już tego samego dnia. Ja również jeżdżę ta droga kilkakrotnie i nie jest to podstawowy problem tylko zaniedbanie. Pzdr.
Sprawa jest prosta ,jest przymrozek ulice powinne być posypane sola tum bardziej w okolicach jezor ,sola nie piachem co niszczy lalier
Jestem mężem tej Pani, która miała wypadek. Pierwszym który tam na miejscu zdarzenia był to Starszy Pan, który zatrzymał Pana z zielonego samochodu POLO.... Dziękuję tym Panom za interwencje oraz Panu z Polo i Panu ze Straży Miejskiej za pomoc w uwolnieniu żony z auta. Dojechaliśmy z synem na miejsce zdarzenia równocześnie jak Pan Strażnik Miejski, który przypadkiem o godzinie zdarzenia jechał sprawdzić stan drogi w tym miejscu.... (tą wiadomość otrzymałem dzisiaj nieoficjalnie od mojego informatora...). Dzień szybciej do Straży miejskiej było zgłoszenie o fatalnym stanie drogi w tym miejscu. Tego feralnego dnia w tych godzinach rannych żadna piaskarka tam nie jeździła. W dniu wypadku dopiero pokazała się około godz. 11.00-11.30. Wszystkie prawie samochody ślizgały się jak na mydle. Nikt nie chce się przyznać do tego, że winny był stan nawierzchni w tym miejscu. Dopiero jak coś się stanie to wszystkie służby twierdzą, jak i media rozpisują się dla lepszej poczytalności portali internet
Strażnik teksasu się znalazł i spija śmietankę niech się wypowie kto faktycznie pomógł babce bo napewno nie on przejeżdżalem tamtędy i widzialem zielonePolo i jeszcze jedno auto ale niewiedzialem o sprawie nie zauważyłem , ale napewno strażnika tam nie było
Pierwszy na miejscu zdarzenia pojawił się starszy pan który sciągnoł pana w zielonym VW POLO i to pan z POLO uratował tę kobiete.Tu też piszą o super strażniku a g...o prawda ludzie którzy przejeżdzali widzieli zdementujcie jakos te plotki.
Najwazniejsze ze kierowca zdrow Zima kazdemu moze zaszkodzic
Poniosło młode dziewcze, ważne, że nic się nie stało. A kto jeździ tą trasą ten wie, że tam nie jest fajnie jak jest mrozik i czego można się w tym miejscu spodziewać. Zwyczajnie nie dostosowała prędkości do warunków i tyle w tym temacie.
Opony miała okrągłe i gumowe . Tylko pseudo -kierowcy myślą że im zimówki pomogą na lodzie .
Zioło, chciałbym abyś był moim kierowcą
i ciekawe jakie miała opony..?
brak doświadczenia i tyle w temacie...
OK, Ty wiesz, że drogi są źle wykonane, ja wiem, że drogi są źle wykonane, ale czy to zwalnia kierowcę od myślenia i uwagi za kierownicą, od przewidywania, że w takich warunkach pogodowych mogą wystąpić miejscowe oblodzenia jezdni? Jak są dziury w jezdni, to zwolnisz czy będziesz zapindalać, aż coś się urwie w zawieszeniu, potem będziesz miał pretensje do zarządcy drogi że są dziury bo nie przewidziałeś tego że jadąc taka dziurawą drogą, mogło się coś uszkodzić? Nie czepiam się infrastruktury, tylko tego, że to kierowca jest od analizowania i dostosowania się do warunków jakie one by nie były, a stwierdzenia, że odpowiedzialnością za tą sytuację należy obwinić oblodzenie jezdni, słońce oślepiające kierowcę, czy cokolwiek innego, tylko nie tą osobę która siedzi za kierownicą. A "mała obwodnica" to fuszerka - tylko że ta fuszerka została wykonana przez projektanta, Jakość wykonania, konserwacji, odbiorów wykonanych robót oraz odpowiedzialności projektantów- to zupełnie inna bajka.
Zioło, farmazonisz, jak amerykański prawnik. Drogi są po prostu źle wykonane, od tego jest zarządca, właściciel, prokurator, aby właściwość przywrócić. Mała obwodnica Kartuz w wyniku zaniedbania ma co chwilę obsuw skarpy. Czy turysta jadący tam ma zrobić wywiad z burmistrzem, czy też przeczytać cale kartuzy.info? I w ten sposób użyć rozumu, aby ten obsuw przewidzieć, aby dostosować prędkość do warunków jazdy...? Nie, tam ta ziemia nie powinna co desz zjeżdżać. Tak samo jest z tymi ciekami przez drigi publiczne.
Za kierownica siedziała istota rozumna, która kieruje się rozsądkiem, "pobiera" informacje z otaczającego ją świata, przetwarza je i w zależności od tego dostosowuje sie do sytuacji na drodze a nie odwrotnie. Jest wiele rzeczy, w których co do zasady "mieszkaniec" będzie mieć rację. Ale po to jest kierowca żeby to on panował nad pojazdem a nie odwrotnie. Paląc ognisko, wiesz o tym, że jest to żywioł niebezpieczny, ale czy "co do zasady" ogradzasz je wysokim murem, aby nikt tam łap nie włożył? Czy też po prostu, ufasz innym ludziom, że nikt tam łapy nie włoży i się nie poparzy. Bo brak takiego zabezpieczenia-muru, mozna też określić mianem dziadowskiego wykonania. Cóż kobitka miała pecha, najważniejsze, że żyje, a samochód zawsze można zmienić, życia, zdrowia już nie.
Woda nie powinna wpływać na jezdnię ciekami, które powinny być odprowadzane. Drogi te nie biegną trawersami Antarktydy. Po prostu dziadowskie wykonastwo, więc co do zasady "mieszkaniec" ma rację.
Jeszcze trochę i będzie trzeba informować mieszkańców, tj obywateli, mamy zimę, ubierzcie się ciepło, Pamietajcie jak pada deszcz można zmoknąć, jak pijesz wódkę, uważaj możesz się upić. A później.. zrobiłes kupe spuść wodę. No nie róbmy z podstawowych rzeczy problemów, , Przez wiele dróg spływa woda na obszarach leśnych i nie tylko, a do samego Prokowa i dalej na Mirachowo, takich miejsc jest kilkanaście, najpierw trzeba włączyć myślenie, potem siadać za kółko, Bo jak to napisał autor, masło jest maślane, przepraszam wpadła w poślizg na śliskim, dobrze że nie na chropowatym.
Tego można było się spodziewać. Przez drogę przepływa cały czas malutki strumyk od parkingu w kierunku Jeziora Klasztornego Dużego i nikt z służb odpowiedzialnych tego nie widzi. Najwyższy czas zająć się tym tematem bo będziemy mieli więcej takich wypadków.
Tam jes lodowisko a nie ulca
Nie ma tam znaku A-32. Nie każdy kierowca jeździ tą trasą codziennie w każdych możliwych warunkach. Życzę wywalczenia odszkodowania
Nawiązując do słów Zioło " Przez wiele dróg spływa woda na obszarach leśnych i nie tylko, a do samego Prokowa i dalej na Mirachowo, takich miejsc jest kilkanaście, najpierw trzeba włączyć myślenie, potem siadać za kółko" Wypadek który się wydarzył jakoś przyczynił się do zlikwidowania przepływającej wody w tym miejscu . I jakoś można było to zrobić i to już tego samego dnia. Ja również jeżdżę ta droga kilkakrotnie i nie jest to podstawowy problem tylko zaniedbanie. Pzdr.
Sprawa jest prosta ,jest przymrozek ulice powinne być posypane sola tum bardziej w okolicach jezor ,sola nie piachem co niszczy lalier