Reklama

Kaszuby w stylu retro. Opowiedz swoją Historię

06/09/2006 14:20
Pora odkurzyć zdjęcia z albumów i kufrów na strychu oraz przypomnieć sobie stare opowieści zasłyszane od babci. Specjalnie dla miłośników dawnych klimatów uruchamiamy nowy dział w portalu. Będzie w nim można poczuć klimat minionych Kaszub, albo dodając własną historię, podzielić się z innymi dziejami swojej rodziny.

Pierwszy swoje zdjęcia przyniósł do naszej redakcji pan Janusz Laska z Kartuz. Fotografie przedstawiają miasto z lat 20-tych i 40-tych. Część z nich to widokówki, inne są rodzinnymi pamiątkami pana Janusza.

Najbardziej dramatycznym w swojej wymowie jest zdjęcie dzwonu zrzuconego przez hitlerowców z wieży kartuskiej kolegiaty. Widać, że masywny dzwon zagłębił się po upadku w ziemię. Według opisu fotografia została wykonana w 1942 roku.

Rodzina pana Janusza mieszka w Kartuzach od pokoleń. Wiele zdjęć zostało zrobionych w okolicach ul. Prokowskiej. W okresie wojennym powstała też fotografia przedstawiająca dwie młode kobiety stojące przy dzisiejszych delikatesach w rynku. Jak widać, sam budynek ani rzeźbione drzwi do dziś nie zmieniły się. Nie ma jedynie między nami ludzi, których uchwycił obiektyw.

Jedyną stosunkowo współczesną fotografią udostępnioną nam przez naszego czytelnika, jest pochodząca prawdopodobnie z lat 60-tych fotka z blokiem przy ulicy Parkowej. Jak widać, w miejscu gdzie dziś stoi przedszkole, a obok niego pomnik partnerstwa z gminą Duderstadt rósł sobie wtedy sosnowy zagajnik.

Zapraszamy do przesyłania nam Waszych zdjęć, kopii starych dokumentów i opowieści, które przybliżą nam realia życia w minionej epoce na Kaszubach. Informacje można do nas przesyłać mailem, lub osobiście zostawiać w naszej redakcji.

Wszystkie zdjęcia, które przekazał nam pan Janusz Laska obejrzeć można w naszej galerii:
link do galerii

Janusz Świątkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Janusz Świątkowski - niezalogowany 2006-09-13 08:54:47

    Dziękujemy za tę opowieść! To niezwykłe, że pan Bogusław szuka świadków historii za granicą. Przypomina mi się mój własny wyjazd parę lat temu w okolice Sierakowic. Pisałem wówczas reportaż o tym jak kiedyś na Kaszubach kryło się dachy szkudłami, czyli drewnianym gontem struganym ze świerka. Natknąłem się na osadę w lesie, której Niemcy w ogóle nie znaleźli, gdy robili przymusowy zaciąg do Wehrmahtu wśród miejscowej ludności. Tamtą historię usłyszałem od prawie osiemdziesięcioletniego seniora. Myślę, że dla wielu z nas relacja pana Bogusława może być bodźcem do własnych poszukiwań. Ci, którzy mają Tutaj swoje rodziny, nie muszą pisać do Francji, szukać osób, zdobywać kontaktów. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest naszym obowiązkiem odkrycie dla nas samych prawdy o wydarzeniach z czasów ostatniej wojny, które zwłaszcza na Kaszubach są dla wielu ludzi, w podeszłym już wieku, wyjątkowo bolesne. Ja nie pochodzę stąd, urodziłem się w Bydgoszczy. Pamiętam jak wielką trudność sprawiało moim dziadkom mówienie czegokolwiek o czasach wojny, szczególnie o wydarzeniach z 3 września 1939 roku, które nazistowska propaganda nazwała "krwawą niedzielą". Niemieccy dywersanci na wieść o zbliżającej się do miasta armii hitlerowskiej, zaczęli ostrzeliwać polskie koszary i oddziały znajdujące się na ulicach. Do akcji neutralizowania kilkudziesięciu punktów, z których Niemcy prowadzili ogień, obok polskiego wojska ruszyli spontanicznie polscy cywile, harcerze. Doszło do wielu samosądów. W wyniku potyczek zginęło około 50 polskich żołnierzy i ponad stu Niemców. Po wkroczeniu hitlerowców do Bydgoszczy nastąpił krawawy odwet - masowe rozstrzeliwania Polaków. Wydaje mi się, że mój dziadek, jako młodzieniec był w jakiś sposób zaangażowany w akcję przeciwko Niemieckim dywersantom. Ngdy sam o tym nie mówił. Na Kaszubach za wstydliwą kartę uważa się służenie ludności w szeregach Wehrmahtu, choć bodaj w wszystkich przypadkach wcielanie do wojska odbywało się pod przymusem. Nikt nie chce mówić o zagmatwanych losach Kaszubów w czasie wojny. O przyjmowaniu, również pod przymusem, niemieckich grup narodowościowych. Z "Polityki" dowiedziałem się, że redaktor "Gazety Kartuskiej" Ryszard Leszkowski próbował na łamach tygodnika namówić czytelników, by wspólnie odkłamać ten czas. Nie udało mu się. Na jego prośbę przyszedł, zdaje się, tylko jeden list. Może pora na użytkowników internetu. Na pewno jest to pora najwyższa, bo ludzie, którzy pamiętają, odchodzą coraz szybciej. Wydaje mi się, mówiąc trochę górnolotnie, że od nas zależy, czy nasze wspólne dziedzictwo pozostanie mitem, tajemnicą, czy może jednak obiektywną historią.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bogusław Nedoszytko - niezalogowany 2006-09-13 07:58:45

    Panie Januszu, prosił Pan o historie. Oto pierwsza. W Ręboszewie, bliskiej mi XIII wiecznej wiosce, której właścicielem był Rycerz Rębosz, stąd "Zdrój Rębosza", jest piekny, kamienny most zbudowany w czasach II wojny światowej, poprzedni most był drewniany i został wysadzony przez wojska polskie we wrześniu 1939r. Ojciec p. Nacla, który został rozstrzelany przez Niemców na Wzgórzu Wolności ( jest na liście umieszczonej na pamiątkowej tablicy - miał za zadanie wysadzić go w czasie walk. MOst został odbudowany w czasie okupacji przy udziale mieszkańców wsi, oraz jeńców francuskich, którzy byli więzieni w barakach w Borowie ( obok Naty, Kowalówka). Od pewnego czasu pragnę zainteresować różne osoby, wysyłałem także listy do Francji ideą upamiętnienia tego faktu stosowną tablicą. Jest jeszcze szansa na to, że może gdzieś żyje we Francji ktoś kto budował ten most. Pozdrawiam Bogusław Nedoszytko

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bogusław Nedoszytko - niezalogowany 2006-09-12 15:05:57

    Panie Redaktorze, jeszcze raz gratuluję pomysłu, zdjęcia doślę później jednak pomysł kolekcji zdjęć i stworzenia albumu został już zrealizowany przez pana mec Reglińskiego, który stworzył dwa piękne albumy dokumentujące historię Kartuz i Szwajcarii Kaszubskiej. To wcale nie oznacza, że nie można stworzyć nowych albumów, jestem jak najbardziej za bo mamy się czym pochwalić, my jako Kaszubi, ludzie stąd. Rozwinę moją myśl o święcie ulicy czy wioski. Pomysł święta ulicy podsunęła mi realizacja, świeta ulicy sopockiej. Na ulicy (placu, rynku,) ustawia sie tablice gdzie ludzie mieszkający na tej samej ulicy, wiosce przynoszą fotografie rodzinne dokumentujące historię rodów, miejsc i zdarzeń. Myślę, iż niektóre rody stą mogą mieć tradycje sięgające do 13 - 14 wieku, może są jacyś potomkowie ludzi z Francji, którzy odwiedzali Zakon Kartuzów. Więc gdyby na rynku w Kartuzach postawić tablice na których możnaby przypinać fotografie z opisami byłoby to znakomite. Pozdrawiam Bogusław Nedoszytko

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości