Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja kiedyś jeździłęm, ale raz dostałem w dekiel torebką od babci i wjechałem w znak, już mnie sie nie chciało po chodnikach jezdzić...
Dokładnie. Niestety niektórzy kierowcy nie zdają chyba sobie sprawy, że w bezpośrednim "starciu" zawsze wygra samochód. Jeżdzę trochę na rowerze i nie raz krew mnie zalewa, jak kierowcy chcą mnie połaskotać prawym lusterkiem po łokciu. W dzień w Kartuzach jeżdzę głównie po chodniku, bo ulicą zwyczajnie się boję.
UUU ostro i byś zabiłą go po raz drugi. Ale ja zrobił bym znim pewnie dużo gorsze rzeczy. Nie wiem jak zrobić by ludzi mileli trochę więcej myslenie. Samochód to nie rower, kurde ludzie obudzcie się..... Do tego jeszcze złapano 7 nietrzeżwych kierowców. Paranoja i głupota, debilizp i poj....by. Niestety tylko tak można ich określić. Ches no co ty, trzeba trabic ile wejdzie i jeszcze im swoje powiedzieć przez okno.... Powiedz odrazu, następnym razem nie będę taki miły i cię rozjadę....
"Uwielbiam" też nieoświetlonych rowerzystów oraz matki z dzieciątkami w wózku paradujące nieprawidłowa strona pobocza czyli zgodną z kierunkiem jazdy. Miałam jakieś dwa lata temu niewątpliwą nieprzyjemność potrącenia takiego widmowego rowerzysty.Myślałam ,że dostanę zawału serca. Pierwsza myśl: zabiłam człowieka :!: I jak ja z tą myślą będę dalej żyć. Trauma, koszmar :!: A chłop wpadł do rowu z tą swoją "ukrainą" , trawka była mięciutka a on w mordę tak nachlany, że podnieść tyłka nie był w stanie tylko coś bełkotał o swojej babie ,że da mu popalić za ten rower rozwalony. Nerwy mi puściły gdy okazało się, że nic mu nie jest, porwałam parasol z auta i natrzaskałam mu po plerach i gdzie tam jeszcze. Gdyby nie interwencja mojego towarzysza podróży niechybnie połamałabym mój piękny parasol na jego bezmyślnym i durnym łbie :shock:
A to jest następne przekleństwo naszych dróg. Ludzie ubrani na czarno, chodzący byle gdzie po zmroku. Jeszcze w 2006 r. minąłem na trasie Kartuzy - Dzierżążno (na prostej w lesie) przechodnia, którego zauważyłem dopiero przez boczną szybę. Dobrze, że szedł po poboczu, ale gdzie jakiś odblask czy cuś? Akcja "Widoczni na drodze" powinna być skierowana nie tylko do maluchów w szkołach, ale do wszystkich. Świadomość zagrożenia jest u nas na bardzo niskim poziomie.
Ja wczoraj prawie trzepnąłem staruszkę, która weszła na pasy zza stojących samochodów. Przechodziła od UG w kierunku Image... Ale to pikuś. Tydzień temu wracam z Gdańska ciemną porą. Jedzie przede mną autobus. Wjeżdża w Borowie na przystanek. I w tym momencie wyskakuje sprzed przodu autobusu wiejska baba na czarno ubrana, co to swoją psiapsiółke na peksa odprowadziła... I że niby jak ja mam wpaść na to, że przed toczącym się jeszcze gryfem wyskoczy mi bratanica sołtysa?? Miała szczęście, że niedawno tarcze i klocki na Brembo wymieniłem bo dostała tylko rogiem zderzaka w piętę... Grrrr... :evil: Ludzie!! Wyobraźni troszkę!!
No pewnie bym dostał jeszcze po dupie za to że wymusiłem stłuczkę albo coś. A spróbuj takiej grupce ludzi coś powiedzieć to są w stanie samochód Ci kamieniami "potraktować" albo i nawet Ciebie z niego wyciągnąć :evil:
Mało, ze wymuszają np. na przejściach, ale też przechodzą tam, gdzie się przyzwyczaili (chodzi o przesunięte przejście na "górny" cmentarz). A spróbuj zatrąbić na takiego, to cię zmiesza z błotem, ewentualnie zacznie coś o tej "dzisiejszej młodzieży" nawijać. I nic takiego nie obchodzi, że przez jego kaprys przejścia tu i teraz ktoś może mieć spore straty, bo Ty Chestero zdążyłeś się zatrzymać. A co jeśli auto jadące za tobą by nie wychamowało? Zupełny brak wyobraźni.
Jest masa pieszych, którzy często nie zwracają uwagi na nadjeżdżające samochody. Niektórzy to wręcz wymuszają pierwszeństwo wchodząc np na pasy. Tu już nie chodzi o pijanych pieszych ale również młodzież szkolną, która idąc w grupie myśli że wszystko jej wolno. Sam o mało co bym nie wjechał w taką grupkę ludzi ostatnio.
Ja kiedyś jeździłęm, ale raz dostałem w dekiel torebką od babci i wjechałem w znak, już mnie sie nie chciało po chodnikach jezdzić...
Dokładnie. Niestety niektórzy kierowcy nie zdają chyba sobie sprawy, że w bezpośrednim "starciu" zawsze wygra samochód. Jeżdzę trochę na rowerze i nie raz krew mnie zalewa, jak kierowcy chcą mnie połaskotać prawym lusterkiem po łokciu. W dzień w Kartuzach jeżdzę głównie po chodniku, bo ulicą zwyczajnie się boję.
UUU ostro i byś zabiłą go po raz drugi. Ale ja zrobił bym znim pewnie dużo gorsze rzeczy. Nie wiem jak zrobić by ludzi mileli trochę więcej myslenie. Samochód to nie rower, kurde ludzie obudzcie się..... Do tego jeszcze złapano 7 nietrzeżwych kierowców. Paranoja i głupota, debilizp i poj....by. Niestety tylko tak można ich określić. Ches no co ty, trzeba trabic ile wejdzie i jeszcze im swoje powiedzieć przez okno.... Powiedz odrazu, następnym razem nie będę taki miły i cię rozjadę....