Kilka godzin trwała akcja gaszenia pożaru na jednym z gospodarstw w Glinczu. Żywioł zajął stodołę, w której składowano siano. Mimo usilnych starań aż dwunastu zastępów straży pożarnej, jej dach spłonął doszczętnie.
Ogień zauważono kilka minut przed godziną 22. Płonęła stara, nieużywana już od kilku lat stodoła. Obiekt o długości ok 40 m i wysokości 6 metrów był konstrukcji murowanej. Dach natomiast drewniany, pokryty deskami i papą.
Gdy na miejsce przybyły pierwsze jednostki gaśnicze paliła się już cała powierzchnia dachu. Prowadzenie działań utrudniała dodatkowo niska temperatura (w nocy temperatura spadła do -15 stopni Celcjusza-red.). Oba hydranty, z których korzystano były na szczęście sprawne.
Mimo obecności na miejscu aż 12 zastępów dach budynku spłonął doszczętnie i w końcu się zawalił. Gdy żywioł opanowano, konieczne okazało się rozebranie konstrukcji przy pomocy pił spalinowych. Wszystko trwało przeszło pięć godzin.
Choć obiekt był stary i nieużywany, a wewnątrz poza słomą nie znajdowały się żadne maszyny rolnicze, płody rolne czy żywy inwentarz, straty oszacowano wstępnie na 30 tysięcy złotych.
Nie wiadomo też jeszcze co mogło być przyczyną zaprószenia ognia. Nie wyklucza się nawet podpalenia. Mają to jednak ostatecznie wyjaśnić kontynuowane na miejscu oględziny.
Gówniarstwo z Glincza się nudzi. Dwa pożary w krótkim czasie i to na obrzeżach wsi. A podpalane są obiekty nieużywane, gdzie z reguły wiedzą, że nikt ich nie przyłapie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze
Reklama
tiki - niezalogowany
2010-12-16 11:22:28
Gówniarstwo z Glincza się nudzi. Dwa pożary w krótkim czasie i to na obrzeżach wsi. A podpalane są obiekty nieużywane, gdzie z reguły wiedzą, że nikt ich nie przyłapie.
Gówniarstwo z Glincza się nudzi. Dwa pożary w krótkim czasie i to na obrzeżach wsi. A podpalane są obiekty nieużywane, gdzie z reguły wiedzą, że nikt ich nie przyłapie.