Reklama

Podpalacz stolarni w Kiełpinie w rękach policji

Organom ścigania udało się ustalić sprawcę niedzielnego pożaru stolarni w Kiełpinie. Kluczowe okazało się tu nagranie z monitoringu, które uchwyciło uciekającego z miejsca zdarzenia mężczyznę. To były pracownik zakładu. 29-latek przyznał się już do zarzucanego mu czynu.

Nawet 10 lat więzienia grozi 29-letniemu mieszkańcowi gm. Somonino, który został we wtorek zatrzymany w związku z pożarem stolarni w Kiełpinie. Jak potwierdza Magdalena Formela z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, mężczyzna został przesłuchany i w toku prowadzonych przez stróży prawa czynności przyznał się do podpalenia zakładu.

- Jak tłumaczył, był rozżalony z powody zwolnienia go z pracy - dodaje rzecznik policji.

29-latek odpowiadał na pytania śledczych i szczegółowo wyjaśnił wszystkie okoliczności zdarzenia. Krótko potem postawiono mu zarzut z art. 163 § 1 pkt. 1 kodeksu karnego, a więc "sprowadzenia zdarzenia w postaci pożaru, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach". Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do nawet 10 lat.

Prokuratura już rozpoczęła prace nad sporządzeniem aktu oskarżenia. Wobec podejrzanego zastosowano także środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju. Bez wiedzy policji i prokuratury nie może także wyjeżdżać poza granice powiatu kartuskiego.

W niedzielne południe mężczyzna podłożył ogień w zakładzie stolarskim w Kiełpinie. Pożar strawił część budynków oraz gotowe już i składowane w jednej z hal meble. Wartość strat szacuje się na ok. milion złotych.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kdbj - niezalogowany 2014-02-19 19:10:25

    Na miejscu poszkodowanego to raczej w głębokim analu miałbym fakt, że gościu sobie "posiedzi" (choć nawet to w tym kraju bezprawia nie jest pewne). Wolałbym żeby mi ten milion odpracował, i to w grząskim polu, gdyż znając podejście ubezpieczycieli do Klientów, to na pewno całej ustalonej kwoty nie wypłacą. Zakładając, że mienie wogóle było ubezpieczone. Nie zdziwiłbym się również, gdyby wyrokiem sądu poszkodowany musiał jeszcze oficjalnie podziękować podpalaczowi za to, że w swej wielkoduszności wybrał na dzień "akcji" właśnie niedzielę, "ratując" tym samym życie wielu osobom. Chory kraj - chorzy ludzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Blondyneczka - niezalogowany 2014-02-19 16:23:59

    I co mu to dało?? Chyba tylko chwilową satysfakcje... Teraz sobie za tą chwilę słabości trochę posiedzi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości