15 kwietnia 2006r. po godz 18-ej w miejscowości Skrzeszewo, u państwa Małgorzaty i Zygmunta Myszk wybuchł pożar. W ogniu stanęła obora, w której znajdowała się trzoda chlewna. Jak twierdzi córka Weronika Myszk, która chciała uwiązać psa na łańcuchu, nagle zauważyła wydobywający się ogień z okna obory. Natychmiast poinformowała o zdarzeniu swoich rodziców, którzy przygotowywali się do świąt.
Wszyscy własnymi siłami zmierzyli się z żywiołem. Po chwili do akcji włączyli się sąsiedzi i razem próbowali gasić płomienie oraz wyprowadzać dobytek z chlewni. Podczas ogromu ognia, który w mgnieniu oka rozprzestrzeniał się, zaczął pękać i strzelać eternitowy dach, zmuszając ich do powiadomienia Straży Pożarnej. Na miejscu zjawiły się jednostki ze Skrzeszewa, Niestępowa, Miszewa, Żukowa i Kartuz. Akcja ratownicza przebiegła bardzo szybko i sprawnie.
- Podczas pożaru spaleniu uległo około 5 prosiąt z ogólnej liczby 14-tu sztuk. Pozostałą trzodę chlewną udało się wyprowadzić na zewnątrz. Do zaprószenia doszło podczas ogrzewania prosiąt lampą promiennikową (tzw. kluką). Ogień rozprzestrzenił się na dolnej części obory poczym przemieścił się na górną część zajmując dach – informuje Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach st.bryg.inż. Edmund Kwidziński, który obecny był na miejscu zdarzenia wraz ze swoim zastępcą st.kpt.mgr inż. Jarosławem Paczoską.
Komentarze