Nie milkną echa katastrofy na Morzu Północnym, w wyniku której zatonął samochodowiec "Baltic Ace" z Polakami na pokładzie. Jak dowiedziała się "Gazeta.pl Trójmiasto" wśród załogi byli też mieszkańcy Pomorza, w tym jedna osoba z Sierakowic. Z 11 naszych rodaków uratowano sześciu, a trzy osoby nadal są poszukiwane. Potwierdzono natomiast śmierć dwóch. Nie wiadomo w której grupie znalazł się mieszkaniec naszego powiatu.
Dramat rozegrał się nieopodal portu w Rotterdamie w środę wieczorem. Wyprodukowana w Stoczni Gdynia 148-metrowa jednostka z 24-sobową załogą płynęła z belgijskiego Zeebrugge do portu Kotka w Finlandii. W pewnym momencie statek zderzył się z cypryjskim kontenerowcem "Corvus J". "Baltic Ace" wkrótce po kolizji zatonął, zaś druga z jednostek została poważnie uszkodzona.
Już pierwsze doniesienia o katastrofie mówiły o tym, że blisko połowa załogi samochodowca to Polacy. W czasie trwającej do godz. 2 w nocy w ekstremalnie trudnych warunkach atmosferycznych akcji ratowniczej zdołano wyłowić z pontonów ratunkowych 13 osób, w tym sześciu Polaków. Potwierdzono śmierć czterech marynarzy, a pozostałych uznano za zaginionych. Rano poszukiwania wznowiono, ale wydaje się mało prawdopodobne, aby ocalał ktokolwiek jeszcze.
Po przetransportowaniu poszkodowanych do szpitali w Belgii i Holandii zaczęło pojawiać się coraz więcej informacji na temat tożsamości uratowanych marynarzy. Jak dowiedziała się gazeta.pl Trójmiasto, wśród Polaków pływających na Baltic Ace byli mieszkańcy Pomorza, w tym jedna osoba z Sierakowic. Ich stan nie jest jednak jeszcze znany.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze