Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wariaci jak wariaci, ale stan dróg w Polsce jest ... wiadomo! Może zostawię to bez komentarza!
no jak by nie bylo to nie wszytko... a wyadpki wyadpkami wariaci jezdza, drogi nie sa drogami tylko sciezkami polnymi, a prawo jazdy jest zdawane tak ze czlowiek nie umie jezdzic po kursie tylko ma teoretyczna podstwe
Moim zdaniem wypadki na drogach to już codzienność. Pod koniec maja moją kuzynkę przejechał samochód na przejściu dla pieszych koło szkoły na Wzgórzu. Trafiła do szpitala w Kartuzach, a wiadomo jak ten nasz szpital, po 3 dniach ją wypuścił w stanie bardzo złym, mdlała przy lekarzu, ale i tak ją wypuścili, jej matka chciała żeby została, a lekarz mówił że nie ma potrzeby, jeszcze dodał takie słowa, nie mogę ich powtórzyć dosłownie, ale coś w stylu że udaje. Jak przyjechała do domu, była zupełnie "nie swoja" nie mówiąc już o podróży w samochodzie, co 5 minut trzeba było stawać bo mdlała. Po kilku godzinach ojciec zawiózł ją do szpitala do Kościerzyny, zrobili szybko wyniki itp. została tam kolejne 3 dni, po wyjściu czuła się zupełnie lepiej! Żeby było ciekawiej to dam ten post jako temat "co mnie gryzie"
Wariaci jak wariaci, ale stan dróg w Polsce jest ... wiadomo! Może zostawię to bez komentarza!
no jak by nie bylo to nie wszytko... a wyadpki wyadpkami wariaci jezdza, drogi nie sa drogami tylko sciezkami polnymi, a prawo jazdy jest zdawane tak ze czlowiek nie umie jezdzic po kursie tylko ma teoretyczna podstwe
Moim zdaniem wypadki na drogach to już codzienność. Pod koniec maja moją kuzynkę przejechał samochód na przejściu dla pieszych koło szkoły na Wzgórzu. Trafiła do szpitala w Kartuzach, a wiadomo jak ten nasz szpital, po 3 dniach ją wypuścił w stanie bardzo złym, mdlała przy lekarzu, ale i tak ją wypuścili, jej matka chciała żeby została, a lekarz mówił że nie ma potrzeby, jeszcze dodał takie słowa, nie mogę ich powtórzyć dosłownie, ale coś w stylu że udaje. Jak przyjechała do domu, była zupełnie "nie swoja" nie mówiąc już o podróży w samochodzie, co 5 minut trzeba było stawać bo mdlała. Po kilku godzinach ojciec zawiózł ją do szpitala do Kościerzyny, zrobili szybko wyniki itp. została tam kolejne 3 dni, po wyjściu czuła się zupełnie lepiej! Żeby było ciekawiej to dam ten post jako temat "co mnie gryzie"