Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przeżyłaś traumę, ja też mam swoją :sad: Szkoda mi dziecka i jego rodziców. Gdyby człowiek wiedział , że się przewróci.....
Tak, dzieci (szczególne malutkie) powinny być pod stałą opieką rodziców, albo chociaż kogoś, kto jest w stanie je upilnować. I to nie tylko przed głęboką wodą. Różne dzieją się rzeczy. Ffika mika powiedziała, że jak miała 5 lat, to się topiła - teraz z szczególną troską chroni dzieci. Ja jak miałam też jakieś 5 lat (może 6) łaziłam wkoło taty, który ładował coś tam. Niestety prostownik był uszkodzony i przepuszczało prąd na wszystko co było metalowe. No i ja, na boso w dodatku, sobie złapałam jakiś żelazny element i mnie tak spieściło, że straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero w domu. Gdyby nie gwałtowna reakcja taty... Nigdy w życiu czegoś takiego nie doznałam, pamiętam to do dzisiaj. Do piętnastego roku życia sama nie włączałam odkurzacza, suszarki i innych przedmiotów wymagających podłączenia do prądu. Sama jedynie włączałam sobie światło :P . Wiem dziwne, ale prawdziwe. Dlatego jeżeli chodzi o dzieci to naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy. Mała nieuwaga i... :(
kiedy mialam 5 lat utopilabym sie w glebokim blotku oddalonym od domu ok.500 m bylo ze mna dwoje rodzenstwa i na szczescie brat 11 letni zdazyl mnie wyciagnac.dzisiaj mam czteroletniego syna i musze miec oczy wszedzie,szczegolnie jestem wrazliwa na wode i uwazam ze rodzice powinni przy malych dzieciach zadbac o solidne ogrodzenie lub pilnowac jak chcieli dzieci,wiecej wyobrazni!!!
no właśnei a szkoda bo lepiej byłoby gdyby dziecko żyło
Zgadzam się z Tobą Bubu w 100% A Ty Antek co? Pozwoliłbyś bawić się swojemu dziecku samemu nad rzeką? Wątpię... Teraz po tragedii nie ma sensu się kłócić, bo to i tak nie przywróci dziecku życia. Ale chyba większość rodziców mieszkających blisko takich niebezpiecznych miejsc jak rzeka, jezioro czy żwirownia, będzie zwracać większą uwagę na to, gdzie oddalają się ich dzieci...
ja podejrzewam że dziecko wykorzystało ten moment nieuwagi rodziców i poszło sobie nad rzekę a po chwili rodzice zauważyli że dziecka nie ma zaczęli szukać ale było już zapóźno :???:
tak, są najmądrzejsze, dziecko miało 4 lata, nie 18, i prawnie było pod opieką rodziców - wiadomo, człowiek nie może być z dzieckiem non stop, bo każdy ma swoje sprawy które poprostu musi załatwić, ale ja bym w życiu nie pozwoliła swojemu małemu dziecku iść samemu bawić się nad wodę nie oskarżam tu rodziców, bo to napewno dla nich ogromna tragedia i niestety nikt nie mógł tego przewidzieć, jednak dziecko to tylko dziecko i trzeba się nim opiekować
Aniu skoro masz córeczkę to dobrze wiesz że przy dzieciach oczy trzeba mieć z przodu z tyłu i jeszcze nie zawsze nadążysz :???: ale takie pytanie samo się nasuwa :???:
najmadrzejsze sa te komentarze w stylu " a gdzie w tym czasie byli ich rodzice?"....bez komentarza........
Tylko gdzie byli ci rodzice jak im się dziecko samo nad rzeką bawiło????????? Gdy słyszę o tragediach z udziałem dzieci od razu myślę o mojej córeczce... serce by mi pękło gdyby jej coś się stało. Wiem, że nawet bardzo dobra opieka rodziców nie uchroni dziecka od złego, ale trzeba mieć przynajmniej trochę wyobraźni!
Nawet słów brak. Tragedia dla rodziców i całego Goręczyna...
tak to był chłopczyk , tragedia...
teraz nie wiem komu wierzyć bo ja słyszałam że to była dziewczynka :???: w każdym razie tragedia :???:
Przeżyłaś traumę, ja też mam swoją :sad: Szkoda mi dziecka i jego rodziców. Gdyby człowiek wiedział , że się przewróci.....
Tak, dzieci (szczególne malutkie) powinny być pod stałą opieką rodziców, albo chociaż kogoś, kto jest w stanie je upilnować. I to nie tylko przed głęboką wodą. Różne dzieją się rzeczy. Ffika mika powiedziała, że jak miała 5 lat, to się topiła - teraz z szczególną troską chroni dzieci. Ja jak miałam też jakieś 5 lat (może 6) łaziłam wkoło taty, który ładował coś tam. Niestety prostownik był uszkodzony i przepuszczało prąd na wszystko co było metalowe. No i ja, na boso w dodatku, sobie złapałam jakiś żelazny element i mnie tak spieściło, że straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero w domu. Gdyby nie gwałtowna reakcja taty... Nigdy w życiu czegoś takiego nie doznałam, pamiętam to do dzisiaj. Do piętnastego roku życia sama nie włączałam odkurzacza, suszarki i innych przedmiotów wymagających podłączenia do prądu. Sama jedynie włączałam sobie światło :P . Wiem dziwne, ale prawdziwe. Dlatego jeżeli chodzi o dzieci to naprawdę trzeba mieć oczy dookoła głowy. Mała nieuwaga i... :(
kiedy mialam 5 lat utopilabym sie w glebokim blotku oddalonym od domu ok.500 m bylo ze mna dwoje rodzenstwa i na szczescie brat 11 letni zdazyl mnie wyciagnac.dzisiaj mam czteroletniego syna i musze miec oczy wszedzie,szczegolnie jestem wrazliwa na wode i uwazam ze rodzice powinni przy malych dzieciach zadbac o solidne ogrodzenie lub pilnowac jak chcieli dzieci,wiecej wyobrazni!!!