Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nio ładnie ale róznica jest bo własny biznes to nie to samo co osiągnięcia naukowe czy sportowe-one musza być dotowane ...
Pewnie, nie ma lekko. Kto Ci da kasę np na otwarcie działalności. Pomijam oczywiście rodziców bo to inna sprawa. Sportowiec z innej gliny... każdy by chciał. Jak na pewnym etapie pokaże co potrafi, znajdzie sponsora lub poprzez klub.... i rokuje nadzieje. To że chce to podstawa, dalej praca, praca, praca no i prosze.... ;) Jak jest w stanach albo innych krajach...... ;) Pewnie, daj daj nie odmawiaj daj, to co masz najlepszego daj...... :lol:
tylko wypracować ten sukces i emeryturke...bez kasy :shock: :shock: :shock:
Pewnie że tak, sportowców byłoby tylu co studentów przed wojskiem..... :lol: Rolnikom też się należy, pozostałym także i chemikom i studentom np Wyników by pewnie dalej nie było......ale bezpiecznie by jeździli. :lol: :lol: Słusznie, jeżeli o emeryturkę biega. Ale poczekajmy co nam kolega Japco zapoda na temat finansowania sportu w innych krajach.....zachodnich np - to może być ciekawe ... :lol: :lol: :lol:
Stefano-wg twojego myślenia sportowcami powinni zostac ludzie kasiaści a nie wszyscy utalentowani...aaa-za złoty medal olimpijski sportowiec otrzymuje emeryture od państwa ...
a motyw z tego taki-gdyby nam którys polityk podarował super-wozy to by było duzo mniej wypadków a te które by miały miejsce-miały by mniej tragiczne skutki...tylko zeby ktos przypadkiem nie uwierzył takiemu politykowi ... Stefano-mój wujek musiał wyjechac po 89 roku-komuna bardziej dbała o sportowców-potem wszystko sie zmieniło...a nasze "efekty" emigrują :?
Nie jestem działaczem i nie zajmuje się sportem. Każdy robi co mu się podoba. Jednak Ty zbyt nerwowo do tego podchodzisz. Skoro pisany był im wypadek to równie dobrze mógł ich zaskoczyć podczas postoju. Nie można łączyć tamtego zdarzenia z finansowaniem sportowców. Że finansowanie jest nieprawidłowe to wiadomo powszechnie. Podobnie jak wiele innych urzędów. Że taki czy inny prezes jeździ takiej czy innej klasy wozem to jego sprawa. Albo go stać albo firma w której pracuje dobrze stoi i na to samo wychodzi. W naszym kraju brak tradycji finansowania sportu. Z pewnością gdyby taka mozliwość była, sporo osób robiłoby odpisy na takie finansowanie. Zmieniajace sie przepisy, niepewność przedsiębiorców o jutro, brak stabilizacji oraz totalny burdel i przekrety związane z sportem do tego brak efektów no i kółko sie zamyka......Dziwisz się............. Może znasz zasady finansowania np w stanach :?: :lol: :lol:
a mój wujek jest trenerem we Francji :cry:
Ktoś, kto ma chociaż jakieś pojęcie na temat sportu, powinien się ze mną zgadzać. Nie zareagowałem na to, że ktoś nie wiedział, co oznacza skrót PZLA, ale jeśli Stefan nazywa bycie zawodowcem zabawą w sport, a reprezentowanie kraju brakiem efektów, to o czymś to świadczy... Obawiam się, że takie podejście ma także wielu tzw. działaczy i właśnie dlatego każdy liczący się sportowiec powinien z tego chorego kraju jak najszybciej spier****, bo tutaj go tylko wykorzystają, będą nim niemądrze rządzili, a potem go wyrzucą... Nie dziwię się Michalczewskiemu, że walczył pod flagą niemiecką. Nie dziwię się Endrju, że wolał nawalać się w Stanach. Nie dziwię się, że wyjeżdżają piłkarze, którzy w jakiejś drugiej lub trzeciej lidze na zachodzie są lepiej traktowani niż w ekstraklasie u nas w kraju. Nawet Korzeniowski wielki patriota miał drugi klub we Francji, zaś Małysz obstawił się managerem z Niemiec (?), aby go PZN nie okradał z wszystkiego...
ale ja się z Toba zgadzam :P -na pocieszke...mój wujek miał takie same problemy...i wyjechał jak wielu sportowców...a pamiętam jak całą rodzina chodziliśmy oglądać w jedynym telewizorze w okolicy relacje z :P -to juz za duza popdpowiedź o kogo chodzi :P ...zawodów w których brał udział...
Chyba nie miałaś racji. Dla mnie temat jest skończony, a z ostatniego postu Stefana tylko wyczytałem: bo reszta to jakieś bzdury
To mógł go sobie kupić, każdy jeździ takim jaki lubi lub na jaki go stać. Jak nie lubi to jeździ autobusem lub rowerem....dobry też kosztuje.... Nie musisz mi nic udowadniać, to po prostu mnie nie interesuje. Wiem że każda przyjemność kosztuje. Jeżeli mnie na nią nie stać to ograniczam lub rezygnuję z przyjemności. Zabawa w sport bez efektów to przyjemność...... Jednak jeżeli podczas uprawiania przyjemności będę miał wypadek to nie pracodawca będzie ponosił winę za mój wypadek...patrz kuchcik wyżej.. Pewnie że tak jest, kiedyś to się nazywali dyrektorzy i sekretarze - zdziwiony ? ale to inny temat.....
niom-taki kraj... o rzecznik praw dzieci stawia pomniki sw Mikołajowi-za bajonskie sumy :cry:
Na bakier z przepisami każdy jeździ... Ja nie wnikam nawet, kto zawinił... Właśnie chodzi o to, czym Gładki jechał - to mnie po prostu rozwaliło. Tylu prezesików się rozwala niezłymi furami, a człowiek, który poświęcił wszystko dla sportu, zginął w Micrze... Dzisiaj nie mam cierpliwości. Nara.
Japco-troche cierpliwosci :P -wszystko sie da wytłumaczyc-jesli sie ma racje a ja sie z Toba zgadzam...no i troche ze stefanem-bo może facet który zginal jechal troche na bakier z przepisami ale zapłacil najwyższą cene ...dlatego nie poruszam tego tematu...nie drąże...
To już chyba wytłumaczyłem. Gdyby jeździł innym samochodem, to najpewniej by żył. W sumie sorry, ale nie chce mi się z Tobą gadać, bo masz takie pojęcie o maratonach jak: - działacze, którzy wymagają niezłych wyników nie patrząc na warunki pogodowe, profil trasy i inne, oraz zmuszają naszą czołówkę do startu na Mistrzostwach Polski, na których zwycięzca zdobywa kasę na ... kilka miesięcy trenowania, a reszta jest po prostu bardzo w plecy..., - komentatorzy sportowi - zobacz tutaj: http://tvp.pl/351,20050528209243.strona . Co tam widzisz? Spójrz na napis pod zdjęciem: "Piotr Gładki ze złotym medalem za triumf w 4. Cracovia Maratonie (fot. PAP)". Bardzo ładnie ktoś sobie ubarwił... Na maratonach każdy, kto ukończy dostaje medal, a dopiero potem jest dekoracja zwycięzców i wtedy najpewniej Gładki dostał jakiś puchar... Tutaj jest ze zwykłym medalem, który otrzymało kilkaset osób... - sponsorzy - dla nich liczą się wyniki, a sport jest bardziej skomplikowany. Dobry start w maratonie można zrobić najwyżej dwa razy do roku. Czy takie coś zadowalałoby jakiegoś sponsora? Chyba nie. Podobnie rzecz się ma z finansowaniem sportu dzieci i młodzieży - dąży się do wyników kosztem zdrowia zawodników, a potem oni idą w odstawkę, bo są wypaleni... Trenerom w sumie nie zależy, bo zrobią sobie następny nabór... Nie będę tutaj robił wyliczeń, aby Tobie udowodnić, że dużo kasy potrzebuje zawodnik na poziomie. Napiszę tylko jeden podstawowy fakt: zawodowcy robią około 7600-7800 km rocznie, buty zużywają się po około 800-1200 km, więc potrzeba ich około 8 par na rok, co stanowi wydatek 3000-5000 zł. Odżywki, obozy, sprzęt, badania, a oprócz tego trenerzy, masażyści, managerowie i inni specjaliści - znajdź mi firmę, która by chciała to wszystko utrzymać, jeśli w zamian może mieć zapewniony dość słaby rozgłos dwa razy do roku (o jakimś kiepskim biegu np. w Los Angeles szybciej napiszą w gazetach niż o krajowym, na którym był zdecydowanie wyższy poziom)... "Pracy stałej nie podejmą bo im tak dobrze" - jeśli ładujesz w coś sporo kasy przez wiele lat, to nie porzucisz tego z dnia na dzień. Wielu z naszej czołówki pracuje zawodowo, bo nie utrzymaliby się z tego, co wygrają... Piękne słowo "wygrają", tyle że taka "wygrana" oznacza czasami, że człowiek jest w plecy... W naszym państwie ludzie by chcieli, aby były wyniki, ale to samo nie przyjdzie - jeśli ktoś musi pracować zawodowo, bo nie ma kasy, to nie może poświęcić na bieganie i inne czynności z tym związane 4-6 godzin dziennie. I jak niby ma robić dobre wyniki?
no Japco mówi o strefie zgniotu i o tym ze gdyby za maratony płacili tak jak za np Małysza to by jeździl czyms lepszym i może by zył...ale jak to bywa - mamy równych i równiejszych a menedżer chce zarabiać-nie weźnie kogoś zielonego pod skrzydła do momentu kiedy nie zobaczy w nim zyły zlota...a to trzeba sobie wypracowac...no mozna co prawda jak kenijscy biegacze...ale to skrajność...
Tak, Masz racje. Nie jestem bezpośrednio w temacie ale skoro to zawodowcy to są menadzery czy jak ich tam zwą. Poszukać sobie takiego, podpisać stosowne umowy i sie rozwijac. W pracy też tak jest, nie musisz prowadzić spraw papierowych. Oddać do biura rachunkowego i tam masz poradę prawna. Płacisz za to co prawda ale za wszystko płacisz. Na rynku zachodnim to standard. Tutaj jeszcze jak sie czujesz to możesz samemu prowadzić. Jak duza firma to musi być księgowa...itd. podobnie jest pewnie z sportem. Samemu to można pograć sobie w kulki albo cymbergaja na guziki. Tylko dlaczego pod nieszczęśliwy wypadek, co prawda z sprawcą - podciąga finansowanie sportu. Przecież to dwie różne sprawy...... .
Steafn-ale aby sie pokazac trzeba mnóstwo kasy na sprzet i treningi ,na dojazdy na zawody...a finasnowe wsparcie-od reklamodawców-dostaja jedynie mocno medialne gwiady...ale skad taki nastolatek ma skołowac taka kase-zeby rozwijac swoj talent...
Z tematu o tragicznym w skutkach wypadku zrobił się temat - finansowania sportowców. Jakie to ma znaczenie czym jechały ofiary. Gdyby sprawca zachował sie na drodze zgodnie z przepisami to wypadku może by nie było. Gdyby ofiary jechały na rowerach, to co, toyota zmiotła by ich do rowu....ale się nie spaliły......to dlaczego nie jechali na rowerach ? Każdy pretekst jest dobry aby temat finansowania poruszyć......... :?: Przecież jeżeli są dobrzy to mają menadzerów czy jak ich tam zwą. Mogą mieć sponsorów......mogą, prawda ? Czy mnie sie ktoś pyta jak pozyskuje klientów.....czy to kogoś interesuje..... Docenić to można ale z doceniania niewiele wynika jak mu na życie kaski brak. To jest wybór, podobnie jak bezdomni. Pracy stałej nie podejmą bo im tak dobrze.... Jeżeli ktoś chce biegać niech biega. Ktoś chce pracować, niech może pracować i ma pracę. Tylko dlaczego oczekuje że mu należy dać....sam niech zdobędzie, zapracuje.....czy wybiega że sponsor będzie chciał go finansować.....
Dudek-swietny przykład...niech ktoś się zastanowi dlaczego gra na tam gdzie gra...
Calkowicie zgadzam sie z opinia Japco. no ale skoro stefan nie zorientowal się jak rozwinąć skrót PZLA to nie dziwię się,że nie zrozumiał sensu jaki był zawarty w poście Japco. Ostatnie afery w PZPN-ie i PZN-ie pokazują,że kasa która powinna iść na rozwój danej dyscypliny przechodzi przez ręce "działaczy" i w wiekszej mierze w nich zostaje. I jak tak dalej pojdzie Polska wciąż będzie potęgą w tak renomowanych i medialnych dyscyplinach jak brydż spotowy czy latanie precyzyjne- czy jak to się zwie, a może nawet w "bierkach zawodowych". W tego typu dyscyplinach odnosimy sukcesy, bo nie ma tam dużych pieniędzy. Więc nadal będziemy ekscytować się sukcesami pojedyńczych zawodników takich jak Dudek.
Ale z tym to się nie zgadzam :!: Nieważne jak byli opłacani i czym jeździli - wypadku mogło nie być. Ktoś zawinił, dlatego zginął... Podciąganie tego faktu pod jakieś tam rozgrywki w PZLA /?/ nawet nie wiem co to, ale jest bez sensu. Ostatecznie można powiedzieć że kuchcik (pomocnik kucharki) jadąc rowerem i mając wypadek to dlatego że mu szefowa za mało płaciła....... :?: Absurdalne porównanie..... :!: :!: :!:[/quote] Może nie powiniem o tym wspominać, ale tak mnie naszło, gdy zobaczyłem, że sprawca ma ogólne obrażenia, bo jechał Toyotą, a Gładki zginął, bo Micra nie jest bezpiecznym samochodem... W weekend jechałem z Bydgoszczy do Łodzi wypasionym Oplem. Kolega jest przedstawicielem handlowym dobrej firmy, która dba o bezpieczeństwo swoich pracowników... A Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) co robi? W zeszłym roku obiecał zwrócić maratończykom, którzy zakwalifikują się na Mistrzostwa do Helsinek, za obozy treningowe. Później sprawa ucichła, pojawiły się jakieś kombinacje i nie wiadomo, czy znowu nasi reprezentanci nie będą musieli dopłacać do tego interesu... Wogóle nie wiadomo, czy nie będą jakieś przekręty przy wyborze reprezentantów, ponieważ system naboru jest zmieniany, a wynika to z tego, że najpierw PZLA ustala jakieś kosmiczne minima, których nie osiągają zawodnicy w innych krajach, a potem "z łaski" kogoś wytypuje na naszego reprezentanta... To, co się dzieje w Polsce, jest nienormalne. Kilku prezesików bierze kasę, a ci, co robią na "osiągnięcia kraju", mają pod górkę... Stefan, nie rozmawiamy tutaj o kuchciku. Jest mowa o polskim olimpijczyku! Ścisła polska czołówka... Tyle że to już jest historia... Jeśli ktoś jest dobry w tym, co robi, to powinno się to docenić. W naszym kraju jednak ludzie tworzą systemy, które wchłaniają pieniądze (bo prezesi i ich rodzina bliższa i dalsza muszą coś mieć z życia), zaś jednostki wybitne są niedoceniane. Nie mówię tutaj tylko o sporcie, ale także o innych dziedzinach.
Ja tego nie komentuje-facet zginął...nic dodac nic ująć... :cry: ale gdyby sportowcy byli dobrze opłacani to ja mojego ojca chrzestnego widziałabym częściej niz raz w roku...czasami raz na dwa lata...a miało sie utalentowanego sportowca w rodzinie i to bliskiej...
Tak to przykre że zginął, i jeszcze w taki sposób, niech spoczywa w pokoju. Ale z tym to się nie zgadzam :!: Nieważne jak byli opłacani i czym jeździli - wypadku mogło nie być. Ktoś zawinił, dlatego zginął... Podciąganie tego faktu pod jakieś tam rozgrywki w PZLA /?/ nawet nie wiem co to, ale jest bez sensu. Ostatecznie można powiedzieć że kuchcik (pomocnik kucharki) jadąc rowerem i mając wypadek to dlatego że mu szefowa za mało płaciła....... :?: Absurdalne porównanie..... :!: :!: :!:
no coment [][][]
Za www.biegajznami.pl : Za sport.onet.pl : Za pl.wikipedia.org : I jeszcze jeden post z biegajznami: Zginął wielki sportowiec i powszechnie lubiany człowiek... [] PS. Gdyby dobrzy zawodnicy byli dobrze opłacani, a pieniądze by nie szły tylko na działaczy PZLA z Szewińską na czele, to Piotrek może by nie jeździł Micrą i jeszcze mógłby żyć...
brak mi słów... :( :( :( Dlaczego ludzie potrafią być tak bezmyslni??? :(
[][][]
:shock: normalnie szok :? a czy cos pozytywnego bedzie ktos w stanie napisac??
Nio ładnie ale róznica jest bo własny biznes to nie to samo co osiągnięcia naukowe czy sportowe-one musza być dotowane ...
Pewnie, nie ma lekko. Kto Ci da kasę np na otwarcie działalności. Pomijam oczywiście rodziców bo to inna sprawa. Sportowiec z innej gliny... każdy by chciał. Jak na pewnym etapie pokaże co potrafi, znajdzie sponsora lub poprzez klub.... i rokuje nadzieje. To że chce to podstawa, dalej praca, praca, praca no i prosze.... ;) Jak jest w stanach albo innych krajach...... ;) Pewnie, daj daj nie odmawiaj daj, to co masz najlepszego daj...... :lol:
tylko wypracować ten sukces i emeryturke...bez kasy :shock: :shock: :shock: