Kiedy w 1920 roku Józef Badziąg tworzył w Żukowie chór Harmonia, nikt zapewne nie przypuszczał, że jego wnuk - Witold Treder będzie, jako dyrygent, obchodził wraz z zespołem 85-lecie chóru, a jednak...
W sobotę 26 listopada br. w żukowskim kościele pw. WNMP odbył się jubileuszowy koncert, na który przybyli przedstawiciele władz powiatowych, gminnych, byli chórzyści oraz mieszkańcy miasta. Z tej okazji gratulacjom i życzeniom nie było końca. Składali je m. in. – Jerzy Żurawicz, wicestarosta kartuski, Wojciech Kankowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Żukowie, burmistrz Albin Bychowski i wiceburmistrz Tomasz Fopke.
Chyba najtrafniej odczucia zebranych oddał w swoim krótkim przemówieniu ksiądz Czesław Las, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Żukowie, który sobotnie spotkanie nazwał wieczorem wdzięczności. Stwierdził, że osoby, które przed laty tworzyły chór, to byli ludzie o silnej woli i dobrym sercu. Podziękował zespołowi za to, że swoim śpiewem w kraju i za granicą rozsławia swój region i upowszechnia muzykę. Podziękował również za – jak to określił - wielkie miłosierdzie. – Wasze śpiewanie na pogrzebach, gdy żegnacie kogoś spośród waszej rodziny zwanej Harmonią, jest piękny i niespotykany – powiedział proboszcz.
Takich ciepłych i serdecznych słów uznania było bardzo dużo, ale najdobitniej o docenieniu pracy zespołu, a zwłaszcza jej dyrygenta Witolda Tredera, świadczyły oklaski za każdy wykonany utwór. Podczas jubileuszowej gali zaśpiewano m. in. utwory „Stabat Mater”, „Modlitwa do Boga”, Zdrowaś Królewno Wyborna”, „Serce Jezusa z nami”, „Trumpet Volontare”, „Owczarza”, „Kołysankę” i wiele innych. Podczas tego wieczoru jako soliści wystąpili – Paulina Stobba i Piotr Kitowski (śpiew) oraz Gedymin Grubba (organy) i Paweł Gruba (trąbka).
W imieniu chórzystów za gratulacje i życzenia dalszych sukcesów podziękował wszystkim Kazimierz Hirsz, prezes Harmonii. Wyraził wdzięczność Stanisławowi Gackowskiemu, proboszczowi parafii pw. WNMP m. in. za udostępnienie zespołowi lokum na próby. Nie zapomniano również o Leokadii Treder, matce dyrygenta, a żonie Efrema, który przez 40 lat prowadził żukowski chór. Pani Leokadia przez wiele lat śpiewała w chórze. Starsi żukowianie dobrze pamiętają jej piękne solowe wykonanie utworu „Ave Maryja”.
Podczas uroczystości Krystyna Klincewicz, prezes honorowy gdańskiego oddziału Polskiego Związku Chórów i Orkiestr oraz prezes Mariusz Mróz wręczyli członkom zespołu odznaki.
Zarząd główny związku przyznał dwie odznaki honorowe IV stopnia „Złota z Laurem”. Otrzymali je najstarsi chórzyści – Hildegarda Myszk i Henryk Gleinert (pół wieku w zespole). Złote odznaki przyznano Witoldowi i Alicji Trederom oraz Kazimierzowi Hirszowi. Odznaki srebrne odebrali – Beata Formela, Jadwiga Hinc, Grażyna Jaworska, Urszula Kranczkowska, Alwina Langa, Mariola Łukaszewicz, Jadwiga Marszal, Tadeusz Reclaw, Elżbieta Stubińska, Zdzisław Szczęsny i Małgorzata Troka. Brązowe odznaki odebrali – Maria Falk, Sabina Kitowska, Emilia Langa, Elżbieta Nowosad, Elżbieta Pobłocka, Krystyna i Andrzej Siebertowie, Joanna Szymanowska, Teresa Szczęsna, i Małgorzata Tałanda.
Koncert w kościele zakończono odśpiewaniem tradycyjnego „Sto lat”, które zaintonował Edmund Lewańczyk, były członek Harmonii.
Druga część uroczystości odbyła się w żukowskiej restauracji Gryf, gdzie podczas poczęstunku była okazja porozmawiać i powspominać.
- W Harmonii jestem od połowy lat 50. – wyznał Henryk Gleinert. – Śpiewamy zarówno pieśni sakralne, jaki i świeckie. W naszym repertuarze jest sporo opracowań i utworów własnych Witka Tredera. To bardzo poszerzyło nasz repertuar. W latach 60. głównie śpiewaliśmy w kościołach, ale były też zjazdy chórów w Wejherowie i Kielnie. Wystawiliśmy nawet „Moralność pani Dulskiej” Zapolskiej. Pierwszy nasz wyjazd za granicę to Węgry. Potem były Niemcy, Francja i Litwa. Naprawdę mamy co wspominać.
- Wywodzę się z rodziny śpiewającej – stwierdziła Alicja Treder. – Wychodząc za mąż za Witolda Tredera, trafiłam również do rodziny muzyków. Do wstąpienia do chóru namówiła mnie teściowa i tak minęło 20 lat śpiewania.
- Ja mam za sobą już 50-lecie pracy w Harmonii – wspominała Hildegarda Myszk. – W chórze śpiewali moi rodzice, brat, moje dzieci, a sama wciągnęłam do zespołu jeszcze kuzynki i kuzynów. Nasz rodzina zawsze kochała muzykę i niech tak zostanie, bo to dobra fascynacja.
- Dożo rodzin przewinęło się przez nasz chór – stwierdził Zdzisław Szczęsny, który w Harmonii jest od 18 lat. – Żona Teresa obchodziła już 10-lecie śpiewania, a nasza córka Martyna – jest z nami od trzech lat. Ona też namówiła do wstąpienia w nasze szeregi swoją koleżankę Karolinę Smętoch. I tak to się kręci. Każdy kto kocha muzykę, śpiewając w Harmonii ma z tego bardzo dużo satysfakcji.
WuA
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze