W swojej kolekcji ma blisko 20 wiekowych jednośladów. Każdy model jest unikatowy. Każdy własnoręcznie odrestaurował i naprawił. Andrzej Brzeski z Garcza, bo o nim mowa, to kolekcjoner starych motocykli - głównie z okresu PRL-u, choć w zbiorze ma też dwie przedwojenne maszyny. Swoją kolekcję systematycznie powiększa, a na poszukiwaniach starych-nowych egzemplarzy i odrestaurowywaniu ich spędza długie godziny.
Kilkadziesiąt lat temu marzył o nich każdy chłopak. Na tych, którzy posiadali własne jednoślady spoglądano z podziwem, a nawet pewną dozą zazdrości. Motocykl, w czasach, gdy własne samochody mieli nieliczni, dawał poczucie wolności i niezależności. Z biegiem lat, pożądane przez wielu simsony, jawy, romety czy WSK-i, zaczęły popadać w zapomnienie. Teraz można je znaleźć w kątach starych garaży czy na złomowiskach. Takie miejsca odwiedza Andrzej Brzeski z Garcza, który od 35 lat pasjonuje się old-timerami. W swojej kolekcji ma obecnie około 20 pojazdów. Każdy model jest inny. Każdy własnoręcznie odnowił i naprawił.
Andrzej Brzeski prowadzi niewielki zakład stolarski, który odziedziczył po swoim ojcu, jednak jego największą pasją jest motoryzacja. I choć nie ma wykształcenia motoryzacyjnego, każdą wolną chwilę spędza dłubiąc przy silnikach. Miłością do motocykli zapałał 36 lat temu. W wieku 11 lat został szczęśliwym posiadaczem pierwszego motoroweru. Kupił go za pieniądze zarobione przy zbiorach truskawek.
- Mój pierwszy motorower był w dość opłakanym stanie technicznym. Właściwie więcej czasu spędzałem na pchaniu go niż na jeździe, więc sporo czasu poświęcałem na dłubanie w silniku. Z czasem zmieniło się to w hobby. A miłość do motocykli została ze mną na kolejne trzy dekady - opowiada pan Andrzej.
Z czasem motorower zmienił na rometa. Potem jeździł na simsonach, ogarach, iżach i panonii.
Kolekcjonerska pasja rozwinęła się jakieś 15 lat temu. Wówczas otrzymał starego komara od 97-letniego emerytowanego kierowcy autobusów, ojca swojego szwagra. Był on w dość opłakanym stanie, jednak po kilku tygodniach pracy nadgryziony zębem czasu motocykl wyglądał jak nowy. A pan Andrzej postanowił ratować kolejne perełki. Dziś w swojej kolekcji ma blisko 20 pięknych motocykli.
- W swojej kolekcji mam dwa motocykle przedwojenne. Najstarszy, marki Miele, pochodzi z 1936 roku. Rama przyjechała z Francji, a silnik do niego kupiłem w Polsce. Na kolejnego, Adlera z 1939 roku, trafiłem przypadkiem poszukując części. Motocykl Miele składałem dwa lata, bo bardzo trudno było znaleźć do niego części. Staram się, by motory, które naprawiam i poddaję renowacji były jak najbardziej zbliżone do oryginału. Nie jest to łatwe. Zamienniki produkuje się na Dalekim Wschodzie i są złej jakości. Części szukam na portalach internetowych, zlotach motocykli i giełdach staroci. Silniki remontuję sam, ramy też maluję i piaskuję samodzielnie - dodaje pan Andrzej.
Prace nad jednym motocyklem mogą trwać kilka tygodni, a nawet wiele miesięcy. Wszystko zależy od tego, w jakim stanie jest pojazd i czy dostępne są części do niego. Dziś w kolekcji pasjonata znajdują się m.in.: Jawa20 z 1976 roku, Jawa rocznik 79’, 55-letni Komar "pedałowiec i komar z 1979 roku, a także dwuramowa WSK z lat 70. Najmłodsza w zbiorze motorynka marki Romet pochodzi z 1989 roku. W zbiorze znajdują się również trzy Simsony SR1 i SR2 z połowy lat 50. Jeden z nich został specjalnie stuningowany. Służył do rozwożenia ulotek, dlatego ówczesnemu właścicielowi zależało na tym, by był szybszy niż w wersji fabrycznej.
Nowych okazów do swojej kolekcji poszukuje na złomowiskach, u gospodarzy, którym zalegają w stodołach, a także na aukcjach internetowych, forach i bazarach. Niektóre udaje się dostać w całkiem przyzwoitym stanie, inne wymagają miesięcy kompletownia części. Jeden z ostatnich okazów kupił podczas wakacji w Zakopanem, inny znalazł w ogłoszeniu w Ustrzykach Dolnych.
- Jestem dumny z każdego motoru w mojej kolekcji. Niektóre otrzymywałem w naprawdę opłakanym stanie. Bardzo się cieszę z tego, że mogę im nadać nowe życie. W starych motocyklach kocham najbardziej to, że są unikatowe. Każdy jest jedyny w swoim rodzaju. Przywracam im dawną świetność, ratuję przed złomowiskiem - podkreśla Andrzej.
Największym marzeniem kolekcjonera jest uzupełnienie kolekcji o kultową osę. Jego marzeniem jest zdobycie przedwojennego Sokoła i Avo Simsona 250 z wózkiem bocznym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze