Mały bohater z Kiełpina, którego świetnie już znają mieszkańcy powiatu kartuskiego, ma się coraz lepiej. Czteroletni Antoś w środę stawił się z rodzicami na wizycie kontrolnej w nowojorskiej klinice doktora Abramsona i usłyszał bardzo dobre wieści. Leczenie przyniosło efekty i w oczkach nie ma już aktywnych guzów. Walka jednak wciąż trwa, gdyż nowotwór w każdej chwili może się znów uaktywnić, dlatego nadal potrzebne jest wsparcie.
Antoś Zieliński dzielnie walczy z bezwzględną chorobą. Kolejne dawki chemii pomogły pokonać nowe guzy w oczkach chłopca. W ubiegłym tygodniu Antoś miał kontrolę u doktora Abramsona. Rodzice chłopca usłyszeli wspaniałe wieści.
- Wszystko jest w porządku, w obu oczkach są blizny po leczeniu, ale nie ma żadnych aktywnych guzów. Antoś dzielnie zniósł całą procedurę związaną z badaniem (...) Ogromnie dziękujemy za wsparcie i moc dobrej energii, które od Was otrzymujemy. To nie koniec walki o zdrowie Antosia, oczka muszą być cały czas monitorowane, ponieważ guzy mogą w każdej chwili powrócić. Dziękujemy, że cały czas jesteście z nami i wspieracie zbiórkę dla naszego bohatera - napisali rodzice Antosia.
Reklama
Walka o zdrowie i wzrok Antosia wciąż trwa i pomoc nadal jest potrzebna.
Chłopczykowi można pomóc wpłacając środki na konto nowej zbiórki - https://www.siepomaga.pl/antos-zielinski.
Wsparcia można też udzielić uczestnicząc w licytacjach, oferując swoje przedmioty i usługi lub licytując wystawione na grupie - Licytujemy dla Antosia.
Bieżące informacje na temat przebiegu leczenia Antka można śledzić na profilu Antoś Zieliński kontra siatkówczak na Facebooku.
Historia Antosia
Antoś Zieliński ma cztery lata, jest mieszkańcem Kiełpina. W marcu 2020 roku zmieniło się całe jego, beztroskie dotąd życie dwulatka i jego bliskich. Zdiagnozowano u niego złośliwy nowotwór oka – siatkówczaka w postaci obuocznej. O zdrowie chłopca przez rok walczyli lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Niestety mimo starań lekarzy, leczenie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Antoś stracił wzrok w lewym oczku, a w prawym oczku znacznie pogorszyło się widzenie. W obu nadal są guzy, a lewe zakwalifikowano do usunięcia. Siatkówczak jest nowotworem wyjątkowo złośliwym. W Polsce nie było szans na uratowanie wzroku. Nadzieja pojawiła się za oceanem.
W nowojorskiej klinice Memorial Sloan Kettering International Center pracują najlepsi lekarze na świecie, specjalizujący się w leczeniu siatkówczaka. Zakwalifikowali Antosia do leczenia i obiecali, że będą walczyć o wzrok chłopca. Koszty leczenia były ogromne, ale dzięki zaangażowaniu setek ludzi o wielkich sercach, udało się zebrać potrzebną kwotę. Trzymiesięczna terapia sprawiła, że guzy w prawym i lewym oczku były nieaktywne, część dużego guza w lewym nawet się rozpuściła. Przy tego typu nowotworze konieczne są kontrole, co sześć tygodni. Na początku sierpnia Antoś poleciał z rodzicami do Nowego Jorku, niestety okazało się, że w prawym oczku pojawiły się dwa nowe guzy z rozsiewami. Antosia otrzymał kolejne trzy chemie dotętnicze podane do prawego oczka. W listopadzie poleciał na kontrolę, która dała dobre wieści - nie ma nowych guzów. Nowy Jork Antoś ponownie odwiedzi w grudniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
3maj się, młody !
3maj się, młody !