Kołodziej, po ojcu kowal, z zawodu górnik, według dowodu osobistego kierowca, chłop małorolny z upadłego gospodarstwa, twórca wiejski i rencista – tak sam o sobie mówi Jerzy Walkusz, jeden z najsłynniejszych i najbardziej zasłużonych artystów ludowych jakich wydała ziemia kaszubska.
Jerzy Walkusz zaznacza też, że tak na prawdę mieszka w Zwalkuszowicach.
- Urodziłem się i wychowałem w domu zbudowanym przez mojego dziadka, Teofila Czoskę. Pierwsze zapiski niemieckie o tym budynku pochodzą z 1879 roku. Wiele lat później swoje domy wybudowały obok mojej posesji córki. Gdy odwiedził nas profesor Marian Kołodziej, jego żona, Halina Słojewska powiedziała, że to prawdziwe Walkuszowice, na to ja stwierdziłem, że jak już to Zwalkuszwice, bo mieszkają tu Walkusze i z Walkuszów - mówi J.Walkusz.
Artysta pierwsze kroki w dziedzinie rodzimej kultury stawiał będąc jeszcze chłopcem, w czasie okupacji, uczestnicząc w obrzędach kolędniczych. Wówczas też zaczął robić maski i różne inne rekwizyty strojów przebierańców. Dzięki jego inicjatywie kolędowanie, żywe przed wojną, kultywowane jest do dziś. Twórca nie tylko tworzył instrumenty ale i występował razem z popularnymi na Kaszubach gwiżdżami.
- W czasie okupacji wykonywaliśmy piosenki i przyśpiewki w języku niemieckim, tak aby mieć możliwość swobodnego kolędowania - wspomina Jerzy Walkusz.
Kolędowanie, granie na bębnie własnej roboty w kapeli na weselach i zabawach, występy z rodzinnym, 9-osobowym zespołem na lokalnych uroczystościach, doprowadziły Jerzego Walkusza do założenia na początku 1984 roku Regionalnego Zespołu Kaszubskiego “Hopowianie”. Z zespołem tym przygotował szereg programów opartych na zwyczajach i obrzędach żniwnych, jak na przykład “Wyzwoliny żniwiarza”, odtworzył też liczne pieśni i tańce. Dziś zespół prowadzi córka pana Jerzego.
Tuż przed ósmą pielgrzymką Ojca Świętego do ojczyzny Edmund Zieliński, prezes gdańskiego oddziału Stowarzyszenia Twórców Ludowych, werbował rzeźbiarzy do udziału w budowie ołtarza papieskiego na sopockim hipodromie.
- Zaproponowałem memu dobremu koledze, Jerzemy Walkuszowi wykonanie jakiejś rzeźby. Byłem przekonany, że ten wszechstronnie uzdolniony człowiek zaistnieje jako jeden z rzeźbiarzy ołtarza papieskiego. Nie pomyliłem się – powiedział Edmund Zieliński.
Propozycja uczestniczenia w stworzeniu ołtarza papieskiego była dla twórcy ogromnym wyzwaniem.
- Wcześniej robiłem instrumenty ludowe, nie miałem natomiast doświadczenia rzeźbiarskiego. Przyznam, że początkowo nie chciałem podjąć tego wyzwania, bo to ogromna odpowiedzialność. Nie mniej uległem namowom. Rozebrałem się, a moja żona wzięła moje wymiary. Na ich podstawie wyrzeźbiłem postać Chrystusa Umęczonego - stwierdził Jerzy Walkusz.
Artysta wykonał krzyż z figurą, ale postawił jeden warunek, że w przyszłości stanie on w Hopowie. To była znakomita okazja, aby wybudować też kapliczkę. Oprócz krzyża miała się w niej znaleźć figurka Świętego Wojciecha. Natomiast żona pana Jerzego zażyczyła sobie, by stworzyć jeszcze postać Matki Boskiej Różańcowej, którą ostatecznie wyrzeźbił Edward Zieliński. Budowa kapliczki ruszyła w 2000 roku. W prace włączyło się wiele osób dobrej woli i już po czterech miesiącach kapliczka osiągnęła monumentalną wielkość. Do jej budowy zużyto około dwóch tysięcy kamieni, ważących łącznie 300 ton. Kapliczka jest pamiątką VIII pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny, 2 tysięcy lat chrześcijaństwa oraz tysiąclecia ewangelizacji Pomorza przez Św. Wojciecha.
Do tej pory Jerzy Walkusz zajmuje się tworzeniem instrumentów ludowych. Uważane są one za najlepsze i wręcz wzorcowe. Znajdują się nie tylko w posiadaniu zespołów regionalnych, muzeów oraz osób prywatnych na terenie całej Polski, ale i za granicą, między innymi w Estonii, Anglii oraz Stanach Zjednoczonych. Artysta nadal zajmuje się kowalstwem, a także namiętnie zbiera stare, zabytkowe urządzenia i maszyny. Marzeniem twórcy jest też stworzenie w Hopowie skansenu.
K.M
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze