Nie takiego wyniku spodziewali się piłkarze i sympatycy Cartusii po wyjazdowym spotkaniu z przeciętnie spisującą się w tym sezonie Astrą Ustronie Morskie. Zamiast pewnych trzech punktów był kolejny remis – trzeci w ostatnich czterech kolejkach. Punkty zgubiły też jednak Chojniczanka i Orkan, dzięki czemu fotel lidera „bałtyckiej” III Ligi udało się zatrzymać w Kartuzach.
Biało-niebiesko-czarni rozpoczęli dość niemrawo, od pierwszych minut oddając inicjatywę gospodarzom. Być może byli zbyt pewni swego, gdyż jeszcze w czerwcu na tym samym stadionie zwyciężyli bezproblemowo 7:2. Tym razem publiczności goli nie było dane widzieć wcale. Więcej chęci do gry wykazywali w pierwszych trzech kwadransach miejscowi, ale optycznej przewagi nie byli w stanie przełożyć na klarowne okazje bramkowe. Albo piłka po ich strzałach mijała światło bramki, albo pewnie interweniował Czyżniewski. Podopieczni Pawła Budziwojskiego zdołali odpowiedzieć zaledwie dwoma groźnymi strzałami. Z rzutu wolnego zbyt lekko strzelał Zagórski, a chwilę później Mitura główkował tuż nad poprzeczką. Na nic więcej Kaszubów nie było stać.
Niewiele brakowało, abyśmy stracili jednak Pawła Rubina. Nasz pomocnik w walce o piłkę tak niefortunnie zderzył się z rywalem, że na chwilę musiał opuścić murawę z rozciętą głową. Wrócił jednak na nie z opatrunkiem i dotrwał do ostatniego gwizdka sędziego.
W drugiej połowie gra się wyrównała, do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić kartuzianie, by w ostatnich 20 minutach całkowicie przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Szczególnie bliscy szczęścia byli w samej końcówce, gdy dwukrotnie stanęli przed szansą przechylenia losów spotkania na swoją korzyść. Precyzji zabrakło jednak zarówno Banaszakowi, jak i Rubinowi. Pierwszy otrzymał prostopadłe podanie i znajdując się już w polu karnym huknął co sił, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Drugi na trzy minuty przed końcem znalazł się w sytuacji sam na sam i choć posłał futbolówkę obok bramkarza miejscowych, ta zamiast do siatki, obiła tylko zewnętrzną część słupka i wyszła w pole.
Wynik nie uległ więc zmianie i spotkanie zakończyło się rozczarowującym 0:0. Kompletu punktów szkoda tym bardziej, że wobec wpadek najgroźniejszych rywali w walce o awans można było odskoczyć na trzy „oczka”. Na pocieszenie pozostaje fakt, że Cartusia jest już jedyną ekipą w całej stawce, która nie zaznała jeszcze w tym sezonie goryczy porażki i wciąż dzierży miano lidera III ligi.
Komentarze