Reklama

Balowania świętych ciąg dalszy

21/03/2006 13:51
Śp. Józef Koss ma praktycznie już wszystko z głowy. Nie chciał odejść z tego świata zapewne tak szybko i okrutnie. Jednak stało się. Młody, niedoświadczony kierowca, szybkie auto i nadmierna prędkość zabrały z tego świata ojca i męża. Sprawa była na tyle medialna, że wdowa i rodzina po zmarłym nie mogli opędzić się przed wścibskimi dziennikarzami. Jednak czas już jakiś upłynął i sprawa jakby przycichła w mediach. A przecież teraz, przed obliczem sądu trwa rozprawa, która powinna wykazać jednoznacznie kto winny, a kto nie.

Niestety, na sali sądowej było już nas, piszących tak niewielu. Czyżby werdykt i przebieg sprawy już nie był tak medialny? Ja będę w sądzie do ostatniej sprawy, tym bardziej, że ojciec kierowcy obraża mnie i ubliża na każdej z nich. Dla niego jestem osobą chorą (cytuję dosłownie), gdyż tylko ktoś chory może coś źle napisać o jego cudownym dziecku, a Portal, dla którego robię tą relację, wg tego samego pana powinien być już dawno zamknięty… Udowodnię temu panu, że się myli, a za owo pomówienie i ja spotkam się z nim w sądzie. A co.

Tym razem na sali rozpraw, oprócz sprawcy wypadku, jego tatusia, wdowy po J.Koss pojawili się także świadkowie obydwu stron. Na wstępie mowę wygłosił prokurator, który oskarżył młodego kierowcę o to, że jadąc z prędkością większą o około 40 km/h od dopuszczalnej spowodował wypadek, w wyniku którego śmierć poniósł J.Koss, tj. o czyn z art. 177 Kodeksu Karnego.

Art. 177.
§ 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.


Sprawca do zarzucanego czynu się nie przyznaje, mało tego oświadczył on, że to nie on spowodował wypadek… Wcześniej, na przesłuchaniu w Komendzie Policji mówił inaczej i przyznał się do spowodowania wypadku, ale teraz jednak „zrozumiał”, że był w błędzie. Wg jego wersji, jadąc owego dnia ulicą Majkowskiego ok. godziny 20.30, tuż za skrzyżowaniem z ulicą Ceynowy w okolicy ok. 15 metrów wyskoczył mu nagle zza drzewa pieszy.

I wyskoczył tak nagle i mocno, że kierowca ten (jadąc w jego wersji z prędkością ok. 60 km/h) zaczął hamować i odbijał kierownicą w lewo. Brzmi to trochę jak historia s-f, ale taką przyjął sobie ów młodzieniec linię obrony. Na ile sąd da jej wiarę nie mnie oceniać. Na dodatek tego dnia paliły się wszystkie lampy uliczne, ale kierowca zapamiętał, że ta oświetlająca miejsce tragedii była przepalona i stąd tak fatalna widoczność przyczyniła się do tej tragedii.

Okazuje się jednak, że sprawca wypadku, jadąc ze strony ulicy 3 Maja wyprzedzał minimum dwa pojazdy, co potwierdził świadek zdarzenia, jego kolega. Zaiste, jadąc z prędkością przepisową wyprzedzanie należy do bardzo "łatwych" manewrów… Kto ma prawo jazdy i trochę praktyki "za kółkiem" wie, że zazwyczaj jest inaczej. Z zeznania kierowcy wynikało, że śp. J.Koss raz biegł, raz skakał, a jeszcze na dodatek to pieszy uderzył w bok samochodu. Opisuję to co zanotowałem, a starałem się notować bardzo rzetelnie. Prowadząca sprawę sędzia poprawiła kierowcę w zakresie kto kogo potrącił i była to dość zabawna sytuacja na sali rozpraw tego dnia. Muszę przyznać, że sędzia Aleksandra Śledzińska prowadziła sprawę bardzo sprawnie i profesjonalnie. W równym stopniu pozwalała się wypowiedzieć każdej ze stron, nie usiłując naprowadzać nikogo na jakikolwiek tor (a to rzadkość… w kartuskim sądzie także).

Dość poważnie potraktowała pani sędzia sprawę protokołów na zawartość alkoholu u ofiary, tak skrajnie różnych przecież. Okazuje się, że policjant spisujący na miejscu fakt, że sprawca i ofiara byli trzeźwi na sprawie się nie pojawił. Omyłkowo sąd wezwał innego funkcjonariusza. Ten, który podpisał się pod protokołem z wypadku pojawi się na następnej sprawie. Będzie miał facet ciężki orzech do zgryzienia… Fakt trzeźwości śp. J.Koss potwierdzili świadkowie zdarzenia. W momencie tragedii widzieli oni doskonale idącego go po pasach na jezdni (!), nie zauważyli aby się zataczał (a przecież 1,7 promila to już niezły "gaz"). Widzieli oni na własne oczy całe zdarzenie. Jakże inaczej jednak niż wynikało to z opowieści młodego kierowcy. Byli tymi, którzy pierwsi podbiegli do ofiary i nie byli w stanie powiedzieć, czy od ofiary było choć czuć alkoholem. Świadek kierowca jednak "doskonale" wyczuł woń alkoholu u śp. Kossa, jak on to wyczuł pozostanie jego słodką tajemnicą. Wdowa po J.Koss, chwilę przed tragedią wyszła na podwórko, gdy zdążyła tylko dojść do linek z bielizną, usłyszała huk na ulicy i pobiegła. Własnym oczom nie wierzyła, na ulicy leżał jej konający mąż. A jeszcze przed chwilą z nim rozmawiała. Jak dalej się sprawy potoczyły wiemy już z relacji wielu mediów. Mnie najbardziej zastanawia jak to tak właściwie było do momentu wypadku i czy prawdą jest, że ktoś podmienił fiolki z krwią, aby jakoś "dopomóc" sprawcy? Czy prawdą jest, że ojciec kierowcy sugerował jednemu ze świadków, że łże? Jak może tak mówić, skoro jego tam nie było?

Pytań bez odpowiedzi pozostaje na dziś wiele, ale ja mam nadzieję, że na nie wszystkie odpowie niezawisły sąd, a postawa sędzi i prokuratora rokuje sprawiedliwe rozstrzygnięcie.

Natomiast fakt, że będę obrzucany przez rodzinę i znajomych kierowcy kolejnym błotem wcale mnie nie zdziwi. Wg mnie nie można obwiniać nikogo za swoje winy, nawet gdy winnym jest ktoś bliski, a ten co go chcemy wrobić już nie żyje. On się sam nie obroni… bo nawet nie jest w stanie.

JanuSzczepański
[email protected]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-03-26 22:10:49

    Otóz drogi Rojze Ryszard B ma 19 lat.[/quote] ale co z tego? zrobił wypadek, czy nie zrobił? ot moje pytanie, a wydaje mi się, że zrobił na 100%, ale nie ja jestem od wyroków, lecz niezawisły (a pani sędzia wydaje się być wiarygodną) Sąd, któremu nie ufam ani pół cala, ale to taka moja dygresja 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    /Di - niezalogowany 2006-03-26 17:01:59

    Otóz drogi Rojze Ryszard B ma 19 lat.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-03-24 13:46:44

    a jak mi da po ryju? bo słyszałem, że ma mocno postawionych znajomych, a ja tylko kilku i to na byle jakich krzesełkach :P 8) spoko, ja się nie lękam 8) ja się tylko Boga i rodziców boję 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości