26-letnia Martyna Michta z Nowego Tuchomia potrzebuje pomocy. Aby ją wesprzeć zorganizowano piknik charytatywny, który odbył się w niedzielę na parkingu przy kościele w Baninie. Młoda kobieta po operacji przeszczepu szpiku wracała do zdrowia. Niestety, choroba wróciła. Aby jej pomóc w walce z białaczką, potrzebne jest 120 tysięcy złotych na leki, które mogą ją uratować. Do zbiórki włączyli się uczestnicy niedzielnej akcji charytatywnej na rzecz Martyny.
Organizatorzy przygotowali mnóstwo atrakcji. Na scenie wystąpiły zespoły muzyczne i wokaliści. Na scenie wystąpili m. in. muzycy zespołów CDN i FISHER. Można było wziąć udział w loterii fantowej i licytacjach, wśród których były trzy obrazy Elżbiety Zydek. Duża była też oferta gastronomiczna. Banińscy strażacy przygotowywali kiełbaski z grilla, a tuż obok czekała na chętnych smaczna zupa. Na stoiskach były domowe wyroby piekarnicze, wyroby swojskie, chleb ze smalcem, lody z Algidy i wiele innych przysmaków.
Zadbano też o najmłodszych dla których były m. in. animacje i dmuchańce. Wiele radości sprawiło milusińskim malowanie samochodu i... strażacki prysznic w wykonaniu Jacka Miąskowskiego, głównodowodzącego całej akcji.
Miłośnicy motoryzacji mieli frajdę, mogąc skorzystać z przejażdżki starymi samochodami, w tym Fiatem 125p.
Do akcji dla Martyny włączyli się nordic walkingowcy i rowerzyści, których reprezentowali: Drużyna i Sklep Rowerowy Tandem Żukowo, drużyna Rowerem przez życie, Przodkowskie Morsy oraz rowerzyści z Banina i okolic.
Przez cały czas trwania pikniku obecna była rodzina Martyny – matka, mąż Kamil Miotke i dwuletni syn Natek.
- To, że ludzie dobrego serca wspierają nas m. in. na stronie Siępomaga i to co dzisiaj widzimy na pikniku, bardzo nas wzmacnia. Jesteśmy bardzo wdzięczni każdemu kto nam pomaga, także tym, którzy nas wspierają dobrym słowem. Otoczenie dobrych ludzie też jest dla nas ważne. Dziękuję również zespołowi, z którym pracuję w Lidlu, bo to on jest inicjatorem tej akcji. Duże podziękowania należą się Jackowi Miąskowskiemu, który wziął pod swoją pieczę piknik charytatywny.
Zaczęło się od infekcji dróg oddechowych w grudniu ubiegłego roku. Po dokładnych badaniach stwierdzono ostrą białaczkę szpikową. Martyna błyskawiczne znalazła się na oddziale intensywnej opieki hematologicznej. W marcu wiadomo już było, że będzie przeszczep, bo jest dawca szpiku - 23-letni mężczyzna z okolic Wrocławia. Niestety, rozpoczęła się pandemia koronawirusa, więc cała rodzina do maja musiała pozostać w domu. 7 maja odbył się przeszczep. Na początku czerwca pacjentka wróciła do domu i szybko wracała do zdrowia.
- Pod koniec czerwca wykonano kontrolne badania szpiku. Wówczas okazało się, że żona ma już blasty nowotworowe we krwi, a przecież po przeszczepie Martyna miała wracać do zdrowia. Pierwsza nasza reakcja była taka – dlaczego tak szybko wróciła choroba. Wówczas dowiedzieliśmy się, że musimy korzystać z leku nierefundowanego, a to znaczy, że potrzebujemy 120 tys. złotych na półroczną terapię, co przekracza nasze możliwości. Dlatego tez każda pomoc ze strony ludzi dobrego serca jest bezcenna – powiedział Kamil Miotke, mąż Martyny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze