To już 10 lat od kiedy na fotelu dyrektora Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach zasiadła Barbara Kąkol. Zapraszamy na pierwszy z cyklu wywiad z panią Barbarą, w którym podsumowujemy ten czas.
Muzeum Kaszubskie to miejsce, w którym czas płynie inaczej. Przeszłość opowiada się wciąż na nowo, rozgaszcza się w teraźniejszości. Przestrzeń wypełniają pamiątki po świecie, który minął. Obok siebie leżą skromne drewniane łyżki, narzędzia gospodarcze, które wytrzymywały ciężką ludzką pracę, poplątane rybackie sieci, jak również przebogate, złotą nicią haftowane czepce, kunsztowne tabakiery i malowane skrzynie. Ściany muzeum skrywają tysiące eksponatów, które dawniej były częścią codzienności ludzi żyjących tu przed nami. Czuwa nad nimi Barbara Kąkol - od dziesięciu lat dyrektor Muzeum, historyczka, autorka książek i artykułów o historii kartuskiej ziemi, zaangażowana działaczka społeczna.
Gracjana Pòtrëkùs: Pomału dobiega końca Pani druga kadencja na stanowisku dyrektor Muzeum Kaszubskiego. Jak muzeum się zmieniło przez ten czas?
Barbara Kąkol: Ja mam taką osobistą satysfakcję, że przywróciłam muzeum mieszkańcom. Muzeum zawsze było odwiedzane, przyjeżdżały wycieczki z kraju i zza granicy, natomiast było to miejsce rzadko uczęszczane przez samych mieszkańców powiatu kartuskiego, czy szerzej regionu kaszubskiego. Staliśmy się miejscem dobrze rozpoznawalnym na mapie Pomorza i nasi goście chwalą panującą u nas miłą atmosferę. Przede wszystkim organizujemy wydarzenia, które wzbudzają zainteresowanie. Staramy się do każdego wychodzić naprzeciw, dlatego tematyka wydarzeń jest tak różnorodna.
G.P.: Ciekawe warsztaty, spotkania, wystawy, konkursy, półkolonie i pikniki. Które wydarzenia zapadły szczególnie w Pani pamięci?
B.K.: W przeciągu 10 lat odbyło się kilkaset spotkań i każde było niezwykłe. Szczególnie zapadają mi w pamięci spotkania z lokalnymi twórcami, bo wtedy widzę jakie to jest ważne aby osoby kreatywne mogły się podzielić swoją drogą artystyczną. Organizujemy też plenery malarskie i zaskoczyło mnie ile osób maluje.
Szczególny był rok 2023 - rok stulecia miasta Kartuz - bardzo było wtedy widoczne zaangażowanie mieszkańców. Wtedy pani Stenia Neubauer wykonała fenomenalną rzecz, bo namalowała 100 obrazów, które odzwierciedlały Kartuzy sprzed 100 lat. Malowała na podstawie XIX-wiecznych widokówek. Pomyśleliśmy wtedy, że ona strasznie kocha to miasto, żeby tyle czasu poświęcić, bo przecież to jest ogrom pracy, talentu.
Dla mnie ważna była też wystawa o Franciszce Majkowskiej, która była prekursorką muzealnictwa kartuskiego i wejherowskiego. Stworzyliśmy ją we współpracy z Muzeum Piśmiennictwa na zaproszenie Tomasza Fopke, a była pokazywana po raz pierwszy podczas jubileuszu muzeum w 2017 roku. To wydarzenie utkwiło mi w pamięci dlatego, że wtedy działałam na stanowisku dyrektorki już dwa lata i zobaczyłam ogrom przyjaznych osób, które przybyły na ten jubileusz z pozytywnym nastawieniem i z taką serdecznością. Padła wtedy obietnica, że wszyscy dołożą starań, żeby muzeum się rozwinęło, żeby poszerzało nie tylko powierzchnię, ale też cały czas się upiększało. Bez tego wsparcia nie mielibyśmy możliwości robić tego co robimy.
G.P.: A co ciekawego muzeum przygotowało dla dzieci?
B.K.: Każdego roku zapraszamy dzieci do poznawania dziedzictwa Kaszub poprzez warsztaty z twórcami ludowymi. Mieliśmy kiedyś taki projekt “Zaczarowany świat dziecka”, w którym stworzyliśmy wystawę zabawek, instrumentów, różnych grzechotek. Wystawie towarzyszyły warkòwnie, czyli warsztaty. Dzieci uczyły się wykonywać miotły. Ś. p. Janusz Mamelski opowiadał legendy i zrobił dzieciakom testy na czarownicę. Po prostu dzieci przechodziły przez miotłę i jeśli miotła się lekko unosiła, to znaczy, że coś może być…
W naszych murach odbywały się m. in. warsztaty plecionkarskie, tworzenia masek obrzędowych związanych z Gwiôzdkama, tworzyliśmy zabawki, motanki, lalki z włóczki. Było lepienie z kaszubskiej gliny - tutaj napisaliśmy projekt, w ramach którego muzeum zakupiło piec do ceramiki.
W ubiegłym roku był bursztyn, czyli jantar kaszubski. Oprócz wystawy, był pokaz poławiacza bursztynu, pokaz narzędzi, dzieci tworzyły zakładki bursztynowe, broszki. Jedna ze stażystek stworzyła w ogrodzie grę w podchody, w której dzieci szukały bursztynu. Nawiązywaliśmy do legendy kaszubskiej o Juracie oraz do legendy o bursztynie skrytym na dnie jeziora Klasztornego. Oprócz tego na terenie muzeum wysypano morski piasek i dzieci szukały w nim sitem bursztyny.
G.P.: Kluczową zmianą była też szeroko rozumiana modernizacja budynków. W jaki sposób zadbała Pani o ich stan?
B.K.: Od początku naszego działania, staraliśmy się wraz z pracownikami wypracować plan remontów i rewitalizacji. Rozpoczęliśmy od odtworzenia stolarki okiennej w budynku głównym. Ociepliliśmy poddasze, co było potrzebne ażeby uzyskać odpowiedni mikroklimat w budynku głównym. Odtworzyliśmy drzwi wejściowe. Staraliśmy się, aby muzeum było przychylne dla osób z dysfunkcjami, a więc jest pochylnia dla osób niepełnosprawnych, w drugim budynku jest winda. Wykonaliśmy szereg innych prac, w tym osuszających, ponieważ klimat się zmienia i zdarzają się podtopienia.
Przeprowadziliśmy liczne remonty, aktualnie w piwnicy odbywa się uzupełnienie cegły. To jest zabytek - przepiękna willa podmiejska - i stale wymaga prac konserwatorskich i rewaloryzacyjnych. Naszym zadaniem jest eksponować wartość budynku, ponieważ jest to ważny zabytek związany z przestrzenią miasta historycznego.
Czeka nas jeszcze wymiana belki, która całkowicie się kruszy. Jest to bardzo trudna praca, gdyż jest to belka podtrzymująca mur. Staraliśmy się też jak najwierniej odtworzyć otoczenie budynku. Nastąpiła wymiana nawierzchni chodnikowej. Ponadto założyliśmy dwa kaszubskie ogrody. Natomiast podczas Przystanku Kobieta posadziliśmy jabłoń.
Udało nam się pozyskać środki zewnętrzne w tym dotacje z MKiDN, Powiatu Kartuskiego, Gminy Kartuzy i Urzędu Marszałkowskiego. Ponadto otrzymaliśmy środki od prywatnych darczyńców. Możemy również inwestować własne środki. Staraliśmy się tak uatrakcyjnić naszą ofertę, że obecnie wypracowujemy przychód, który jest dwukrotnie wyższy aniżeli 10 lat temu. Więc mamy własne środki na działalność statutową. Wykonaliśmy z nich zadaszenie w ogrodzie, zbudowaliśmy piec chlebowy. Teraz możemy podkreślać nasze dziedzictwo również kulinarnie. Piekliśmy w nim kùkle i tym samym promowaliśmy zdrową kuchnię kaszubską.
Jednak największym sukcesem jest rewitalizacja budynku gospodarczego. Dawniej obiekt ten pełnił głównie cele magazynowe. Całkowicie zmieniliśmy poddasze i utworzyliśmy na nim salę konferencyjną. Utworzyliśmy tam przestrzeń na debaty, spotkania, koncerty, wystawy czasowe. Przedtem bardzo nam takiego miejsca brakowało.
G.P.: Owocem pracy muzeum są też ciekawe publikacje.
B.K.: Tak, wydaliśmy m.in. legendy kaszubsko-pomorskie “Kropidłowska opowiada / Kropidłowskô òpòwiôdô”, baśnie braci Grimm po kaszubsku, album fotografii Leona Perszona, pokonkursową publikację “Niezwykle kobiety w moim życiu / Nadzwëczajné białczi w mòjim żëcym”, czy też książkę kulinarną “Posmakuj Kartuz i Szwajcarii Kaszubskiej”. Redaguję także roczniki muzealne - Kartuskie Zeszyty Muzealne. Obecnie pracuję nad publikacją o tytule “Śladami kartuskich kamienic”.
c.d.n.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze