Reklama

Bardzo dziwna rzeczywistość

16/07/2005 14:31
Rozmowa z Krzysztofem Daukszewiczem, jednym z najbardziej lubianych polskich satyryków.

Udziela się Pan ostatnio dość często w telewizji, między innymi w programie TVN24 "Szkło kontaktowe", gdzie komentuje Pan naszą dosyć dziwną rzeczywistość...

Bardzo dosyć dziwną nawet...

Czy nie myślał Pan o tym, aby porzucić koncertowanie i zrobić własny program telewizyjny?

Nie, ja już miałem własną audycję w telewizji - program "Na tronie", którego wyemitowano 56 odcinków. Brałem udział w "Cafe fusy". Ja już miałem swoje 5 minut. Teraz robię całe mnóstwo innych rzeczy, ale związanych bezpośrednio z pisaniem, ze śpiewaniem, trochę wędkuję... Telewizja przestała mnie interesować w pewnym momencie.

W Polsce Anno Domini 2005 chyba nie brakuje tematów dla satyryka, szczególnie przed wyborami?

Nie, skąd! "Baśka na wyborach" [najnowasza piosenka Daukszewicza - przyp. WG] świadczy o tym. Chcę ją wykonać na Letnim Festiwalu Kabaretów w Koszalinie. Śpiewanie takich piosenek dla 4 tysięcy osób to naprawdę duża przyjemność.

Jak Pan ocenia naszą scenę kabaretową? Czy młodzi, którzy dochodzą do głosu, spełniają nadzieje?

Młodzi uciekają przede wszystkim od polityki. Wyjątkiem jest chyba tylko "Kabaret Moralnego Niepokoju", który próbuje powiedzieć coś szerzej o polityce. Wybrali sobie taki sposób na życie. Polska bez patologii, bez głupoty - twierdzą, że nie ma co o tym mówić, ale ktoś musi. Akurat wypadło na mnie. Jestem satyrykiem politycznym jeszcze starej daty. Jak ja umrę, Janek Pietrzak i jeszcze ze dwóch, to już właściwie po satyrze politycznej w kraju.

Dlaczego tak się dzieje? Młodzi, którzy powinni czuć w sobie siłę, uciekają od tematów politycznych, a liczyć możemy tylko na doświadczonych satyryków?

Nie ma odbiorców, na przykład w klubach studenckich, które kiedyś tworzyły całą otoczkę tego środowiska. Były zalążkami opozycji, młodzież się tam integrowała, powstawały kabarety. W tej chwili kluby studenckie to większe lub mniejsze dyskoteki. Ostatnio występowałem dla studentów w Rzeszowie i była to droga przez mękę. Połowa pijanych, a drugiej połowy zupełnie nic nie obchodziło...

Dzisiejszy występ [rozmawialiśmy 15.07, po występie w Kartuzach - przyp. WG] i reakcje po nim udowodniły, że jest Pan jednym z najpopularniejszych satyryków, szczególnie dla starszego pokolenia.

Tak, dla tych wszystkich, którzy żyli polityką, żyli tamtymi czasami, studiowali w tamtych czasach... U nich to jeszcze zostało. Trend jednego patrzenia na rzeczywistość, na kraj.

Pańscy odbiorcy zainteresowani są zapewne tym, jak Pan pracuje. Pisze Pan jeden tekst tygodniowo, jeden tekst dziennie?

Chodzę jak do fabryki. Codziennie - od poniedziałku do piątku - wygłaszam felietony w Radiu Olsztyn i Radiu Dla Ciebie. Wstaję za pięć szósta, słucham o szóstej wiadomości, piszę komentarz z dnia poprzedniego, który kończę zazwyczaj dowcipem i o wpół do ósmej jest on emitowany w obydwu stacjach. Robię to od czterech lat i nie ma zmiłuj. Nie mogę nawet pójść na urlop.

Co poradziłby Pan młodym ludziom, którzy chcieliby się zająć mówieniem o polskiej rzeczywistości?

Są zdani tylko na siebie. Trzeba mieć dużo pokory, uporu w sobie i pojawiać sie na wszystkich przeglądach kabaretowych. Jest to jedyna szansa na wybicie, bo nie ma gazet, które promowałyby taką działalność. Trzeba mieć dużo charakteru, żeby obecnie udowodnić w naszym kraju, że ma się talent i pomysły.

Satyrykiem trzeba się urodzić czy bywa się nim od czasu do czasu?

Poetą się bywa od czasu do czasu. Satyrykiem po prostu jestem, bo to mój zawód. Ja zaczynałem w trzydziestym roku życia. Wcześniej byłem nauczycielem, zastępcą komendanta ZHP, zawodowym pokerzystą - z czego utrzymywałem się 3 lata - grałem w brydża w drugiej lidze, w Warmii Olsztyn... Robiłem bardzo dziwne rzeczy, które pchały mnie w stronę satyry, aż dopchały. Zostałem dyrektorem domu kultury, nagle przyszedł list z Lidzbarka, że powstają Biesiady Humoru i Satyry. Powiedziałem do przyjaciół: "Zakładamy kakabret!". Tak się zaczęło moje drugie życie. I trwa do dziś.

Rozmawiał:

Waldemar Gojtowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości