W poniedziałek 27 kwietnia br. dojdzie do ogólnopolskiego protestu rolników. Organizatorem akcji ma być NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Związkowcy z Pomorza porzucili plan pikiety w Gdyni i zdecydowali się na wyjazd do Warszawy. Będą protestować m.in. w obronie KRUS-u. Nie wiadomo jeszcze, czy w proteście wezmą udział przedstawiciele powiatu kartuskiego.
Zdaniem rolników produkcja rolna jest mało opłacalna, a nie zapowiada się obecnie na jakikolwiek wzrost zysków. - Mleko, zboże, paliwo... nic nie daje zysków - wylicza w rozmowie z nami Stanisław Anders, pełnomocnik NSZZ "Solidarność" RI w Pomorskiem. - Naprawdę ciężko teraz wyżyć z uprawy. W Warszawie będziemy się domagali nie tylko rozmowy z premierem Tuskiem, ale również z ministrami, przede wszystkim z ministrem finansów.
- Z województwa pomorskiego prawdopodobnie wyjedzie jeden bus. Grupa będzie liczyć około 20 osób - kontynuuje Anders. - Nie jestem jeszcze w stanie powiedzieć, czy będzie jechał ktoś z powiatu kartuskiego. Nawet jeśli nie, to my i tak reprezentujemy wszystkich związkowców z całego województwa.
Według Stanisława Andersa, z półtora miliona ubezpieczonych rolników, około 70 procent żyje w ubóstwie, a 10-15 procent na jego pograniczu.
Pełnomocnik, zapytany o KRUS, odpowiedział: - My chcemy płacić na pełnej dochodowości, ale każdy w rządzie się tego boi. A do tego potrzeba znacznie więcej pieniędzy niż państwo dotychczas daje. Teraz każda ekipa, która zaczyna sprawować władzę deklaruje, że trzeba zrobić porządek z KRUS-em. A proszę sobie wyobrazić, że my po 30 dniach chorobowego mamy tylko 9 złotych dniówki! Składki są stosunkowo niskie, ale niskie są też nasze emerytury.
MP
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze