Reklama

Borcz. PGNiG spotkało się z mieszkańcami i uspokaja ws. odwiertu

W Borczu we wtorkowy wieczór pojawili się przedstawiciele spółki PGNiG, która już w marcu rozpocząć ma w tym rejonie próbny odwiert w poszukiwaniu gazu łupkowego. Mieszkańców najbardziej martwiła kwestia zabezpieczenia i zapewnienia utrzymania jakości wody. - Użyjemy wszelkich możliwych technologi, a każdy etap naszej działalności podlega ścisłej kontroli szeregu instytucji - uspokajało PGNiG.

Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji przygotowanej przez spółkę, w której wyjaśniony został proces technologiczny wydobywania gazu z łupków, korzyści jakie płynąć mogę z eksploatacji takiego złoża, ale także kontroli jaką objęta jest działalność wydobywcza. Przedstawiciele PGNiG mówili o licznych pozwoleniach, uzgodnieniach i zgodach, które musieli uzyskać, by móc przystąpić do prac, a to jak przekonywali - już jest gwarancją bezpieczeństwa.

- Ponadto spoczywa na nas obowiązek monitorowania środowiska na każdym etapie prac i odpowiedzialność za ewentualne szkody - zapewniali pracownicy spółki, dodając, że z roszczeniami z tego tytuły wystąpić można nawet do pięciu lat od wystąpienia szkody.

Ewentualność taka nie jest jednak przez firmę nawet brana pod uwagę, bo jak argumentowano, nad wszystkim czuwają specjaliści, a każdy aspekt pracy wiertni był wielokrotnie sprawdzany i analizowany.

- Nie twierdzimy, że nie będzie się to wiązać z żadnymi uciążliwościami. Jeśli jednak wystąpią, to będą miały charakter tymczasowy, gdyż czas trwania jednego odwiertu to 30-50 dni. Hałas porównywalny jednak jest z ruchem ulicznym, a drgania nie są odczuwalne na powierzchni i nie mieszczą się nawet w skali Richtera. Mimo to, staramy się wybierać lokalizacje możliwie najbardziej odsunięte od zabudowań, słabo zamieszkane, by wszelkie ewentualne niedogodności ograniczyć do minimum - mówili reprezentujący PGNiG inżynierowie.

Zwrócili także uwagę, że im również zależy na tym, by odwiert przebiegł sprawnie, szybko i bezpiecznie, bo dla nich to interes i niemała inwestycja, której wartość szacowana jest na co najmniej 30 milionów złotych.

Miejscową społeczność najbardziej interesowała jednak kwestia wody, jej zużycia i odpowiedniego zabezpieczenia.

- Wodę, którą użyjemy do procesu technologicznego pobierać będziemy na podstawie zawartych umów i co najważniejsze, za opłatą. Jeśli chodzi o odwiert w Borczu, wodę zamierzamy pozyskiwać z dwóch źródeł. Na potrzeby socjalne z ujęcia w Borczu, natomiast na potrzeby technologiczne, gdzie potrzeba jej więcej, będziemy przywozić ją cysternami z ujęcia w Hopowie - poinformowało PGNiG.

Po tych słowach na sali zawrzało - Przecież to jest to samo! - zdenerwowali się mieszkańcy. Jak to możliwe, że uzyskaliście zgodę, skoro nam zakazuje się latem nawet podlewania ogródków, bo brakuje wody?! Z kim to było uzgadniane?! - dopytywali. - Łżecie jak psy - dorzucił ktoś inny.

- Proszę nam wierzyć, że nie dostalibyśmy pozwolenia na korzystanie z tych ujęć, gdyby w jakikolwiek sposób miało to wpłynąć na możliwość korzystania z nich przez państwa - odpierali ataki, wskazując, że wszystko odbywało się w porozumieniu z wodociągami i Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

Obawy budziło też utrzymanie jakości wody i odpowiednie zabezpieczenie pokładów wód podziemnych, ale jak zapewniali przedstawiciele PGNiG, zastosowana technologia właściwie wyklucza możliwość przedostanie się gazu czy zastosowanej mieszanki do tej warstwy ziemi, a tym samym i wody użytkowej.

Na zakończenie głos zabrał zaproszony na spotkanie Henryk Doering, wójt gminy Krokowa, w której podobny odwiert już funkcjonuje.

- W 2010 roku, gdy zjawiło się u nas PGNiG mieliśmy te same wątpliwości, co państwo teraz, ale na wiele z tych pytań znamy już odpowiedź. Dziś ponad 70 procent mieszkańców jest za łupkami. W Dębkach mieszka 150 osób, a w sezonie jest ich tam 15.000. Mimo to, nigdy nie zabrakło wody, mimo, że tuż obok działa odwiert.To oczywiście wasza ziemia i sami musicie zadecydować, ale uwierzcie, że to są specjaliści, którzy są w stanie zrobić to dobrze. Gmina Krokowa żyje z turystyki i my też nie pozwolilibyśmy sobie na podcinanie gałęzi, na której siedzimy. Nie wiemy jednak dlaczego nie mielibyśmy z takiej szansy skorzystać. Zastanówcie się nad tym - powiedział do zebranych mieszkańców Borcza.

W międzyczasie część osób zaczęła już opuszczać salę. Chwilę potem padło zaś jedno pytanie - Czy odwiert jest już przesądzony? - Tak, w marcu zaczynamy prace - brzmiała odpowiedź. - To po co w ogóle to zebranie?

Jak już informowaliśmy odwiert w Borczu wykonany zostanie na terenie dzierżawionym od Nadleśnictwa Kolbudy, na dwóch działkach liczących w sumie ok. 5 ha. Na potrzeby wiercenia wykorzystane zostanie jednak ok. 1,4 ha. PGNiG zamierza dowiercić się na głębokość ok. 3800 m. Prace przygotowawcze ruszyć mają już w lutym, zaś do wiercenia PGNiG przystąpi w marcu tego roku. Pochłonie to według szacunków ok. 20.000 m3 wody.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    twardy - niezalogowany 2013-01-17 12:49:16

    To prawda latem nam zakazano podlewania ogródków bo nasze zasoby wody są małe a na gaz łupkowy już nasze zasoby są wystarczające jestem ciekaw jak będzie latem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości