Na Boże Narodzenie nie tylko dzieci czekają z niecierpliwością. Atmosfera świąt udziela się niemal wszystkim. Kupowanie prezentów, robienie porządków i przygotowywanie smakowitości kulinarnych to coroczny o tej porze rytuał. W gronie najbliższych podzielimy się opłatkiem, a po wigilijnej kolacji większość z nas pójdzie na pasterkę, aby tradycji stało się zadość.
Pomimo pozorów żadne święta nie są takie same. Być może dlatego, że te szczególne w roku dni odbieramy wyjątkowo emocjonalnie.
- Jeżeli chodzi o pasterki mojego życia, to zawsze się one zmieniały, gdy rozpoczynało się coś nowego - powiedział ksiądz Czesław Las, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Żukowie. - Pierwszą ważną była ta z 1968 roku, kiedy jako sześcioletni chłopiec zostałem ministrantem. Byłem wówczas bardzo zaangażowany, a wtedy takie wydarzenie przeżywa się szczególnie intensywnie.
- Druga pasterka, która bardzo zapadła mi w pamięci, dotyczy sytuacji, kiedy nie było przy mnie moich najbliższych - kontynuował ksiądz proboszcz. - To były czasy pobytu w seminarium, w którym spędzałem święta z dala od rodzinnego domu. Zapewne wpłynął na to fakt, że wychowałem się w Krojantach koło Chojnic, gdzie moi rodzice prowadzili gospodarstwo, więc przebywałem z nimi przez cały czas, a seminarium oznaczało rozstanie. Dlatego teraz szczególnie doceniam to, że mogę Wigilie spędzać z moja mamą.
Jako niesamowite określa mój rozmówca święta Bożego Narodzenia sprzed dziewięciu lat. Dwa lata wcześniej powstała parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Żukowie, i przez ten czas udało się zakończyć budowę nowego kościoła. 14 grudnia 2002 roku poświęcono świątynie i trzy dzwony. Dziesięć dni później pół godziny przed pasterką Jezus Miłosierny, siostra Faustyna i Jan Paweł II rozdzwoniły się w nowej parafii po raz pierwszy. To był wyjątkowo wzruszający moment.
Pierwsza pasterka w nowym kościele zgromadziła, jak do tej pory, największą ilość parafian, pomimo że na dworze panował wówczas ponad dwudziestostopniowy mróz. Podobnie było w dwa dni świąt Bożego Narodzenia. Ksiądz Czesław Las ma z tego powodu dużą satysfakcję, bo - jak powiedział - oznaczało to, że warto było się trudzić.
- Cały Adwent jest czasem przygotowań do świąt - oznajmił ksiądz proboszcz. - Satysfakcjonujące dla mnie jak duszpasterza jest to, że żukowianie chętnie biorą udział w roratach. Rano w kościele jest zawsze około 300 osób. Dla nas księży formą przygotowania są też spowiedzi święte. Wyjeżdżamy do różnych parafii. Służymy sobie nawzajem pomocą w formie "odróbki".
- Jako proboszcz przeżywam wszystkie pasterki zupełnie inaczej niż kiedyś - kontynuował. - Nad wszystkim bowiem trzeba czuwać i mieć nad tym pieczę. - Przyznam jednak, że po pasterce mam więcej energii, bo tym wydarzeniem rządzą dobre emocje - wyznał mój rozmówca.
Najbliższe dni przed Bożym Narodzeniem to zadbanie o wystrój kościoła, choinki i zrobienie żłóbka. Pomagają w tym członkowie scholii. To co się dzieje przed świętami, można nazwać przygotowaniami zewnętrznymi i duchowymi.
Przed świętami jest zawsze opłatek z zespołami, scholą, członkami Caritasu, z grupą modlitewną Odnowy w Duchu Świętym, z Matkami Żywego Różańca i z ministrantami. To jest jednocześnie okazją, do podziękowań w sposób szczególny za ich bezinteresowną współpracę z parafią.
- Zawsze należy pamiętać o podziękowaniach - stwierdził ksiądz Czesław Las. - Niestety, w dzisiejszych czasach słowa "dziękuję" jest coraz mniej.
Na pasterkach, które rozpoczynają się dokładnie o północy, jest zespół Agapé, organista Paweł Gruba, chór Harmonia i od kilku lat przychodzi także żukowska orkiestra dęta. Ta różnorodność muzyczna bardzo urozmaica ten wyjątkowy wieczór.
- Życzę wszystkim zdrowia, pomyślności i wewnętrznej radości - te słowa przekazał za naszym pośrednictwem ksiądz Czesław Las. - Niech nigdy nie zapominają o tym, że są kochani, potrzebni i niech tę swoją miłość przelewają na innych, bo wtedy ona powraca i człowiek czuje się znacznie lepiej.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze