Branża gastronomiczna od października ubiegłego roku jest jedną z najbardziej dotkniętych pandemią. Niestety, nie wszystkie restauracje mogą sobie pozwolić na przeorganizowanie swojej pracy do dowozów. W większości przypadków obroty spadły o ponad połowę w porównaniu do lat poprzednich. Zobacz, jak radzą sobie restauratorzy z regionu.
Restauracje pozostają zamknięte od października 2020 roku. Trzeba było przeorganizować pracę lokali, aby w ciągu czterech miesięcy zamknięcia można było choć częściowo zarabiać. W niektórych wypadkach wprowadzono lub rozszerzono działalność na wynos, w innych rozpoczęto świadczenie dowozów. Jednak w większości przypadków te działania nie pozwalają na normalne funkcjonowanie placówek.
Restauracja Schabowy Raz w Babim Dole odnotowała straty w wysokości 80 proc. Na razie prowadzą tylko usługi na wynos, ale jak przyznaje Jolanta Chojnowska, nie jest to wystarczające działanie, tym bardziej, że dla osób bez samochodu lokalizacja lokalu jest wielkim utrudnieniem. Na szczęście właścicielom udało się utrzymać wszystkie miejsca pracy, dzięki wsparciu z tarczy antykryzysowej.
- Nie prowadzimy dowozów, tylko wydajemy dania na wynos. Restauracja jest położona w takim miejscu, że ciężko się do nas dostać i trzeba kawałek dojechać, w związku z czym nie ma wielkiego zainteresowania. Pomimo, że myśleliśmy, żeby dołączyć się do otwierających się restauracji, nie podjęliśmy tego kroku. Może to się wiązać z wieloma konsekwencjami finansowymi, dlatego jeszcze poczekamy – mówi Jolanta Chojnowska.
Branża gastronomiczna to nie tylko restauracje, ale również hotele, które w większości utrzymywały się z organizacji imprez okolicznościowych. Odkąd zostało to zakazane przez rząd, nie można z tego tytułu zarabiać. Katarzyna Rybakowska z Hotelu i Restauracji „Pod Orłem” w Kartuzach przyznaje, że straty po wprowadzeniu obostrzeń są ogromne. Dania na wynos i dowozy, które wprowadzono, to zaledwie 15 proc. całego zarobku sprzed pandemii.
- W naszej restauracji świadczymy aktualnie usługi wydawania dań na wynos, na dowóz oraz usługę cateringu. Zainteresowanie jest bardzo duże, ale pomimo tego, odnotowujemy ogromne straty, gdyż imprezy okolicznościowe w dalszym ciągu nie mogą się odbywać, a był to duży odsetek naszej działalności. Odkąd otworzono hotele, dodatkowo otworzyliśmy usługę room service – przyznaje Katarzyna Rybakowska z działu marketingu Hotelu „Pod Orłem” w Kartuzach.
Są jednak obiekty, które nie musiały wiele zmieniać w swojej pracy. Mała Cegielnia jest przykładem restauracji, gdzie już wcześniej realizowano usługę dowozów. Pomimo, że przy zamknięciu sali dla gości dochody spadły o połowę, to restauracja nadal może funkcjonować. Udało się właścicielom utrzymać stałą kadrę pracowników, którzy już teraz szykują się do otwarcia, najprawdopodobniej w maju.
- Nie braliśmy pod uwagę tego, żeby otwierać się w czasie, gdy robili to inni przedsiębiorcy. Nie chcieliśmy, aby zostały wyciągnięte wobec nas konsekwencje: mogło dojść do kontroli i mógł powstać problem, który trzeba byłoby dodatkowo rozwiązywać. Cierpliwie czekamy na decyzję, aby móc legalnie się otworzyć. Nie wiemy, jak będzie, ale mamy przeczucie, że powtórzy się sytuacja z ubiegłego roku, czyli że otwarcie nastąpi w maju, jak już będzie cieplej. Udało nam się utrzymać stałą kadrę, na którą pracowaliśmy kilka miesięcy, dzięki czemu już teraz, wspólnie, możemy planować prawdopodobne, majowe otwarcie. Między innymi szykujemy nowe menu czy przygotowujemy ogródek, aby móc zapewnić bezpieczeństwo gościom dzięki zachowaniu odległości– informuje Łukasz Lewandowski z Małej Cegielni.
- Cieszymy się, że możemy chociaż w ten sposób działać. Wiemy, że wiele lokali prowadzi tylko usługę na wynos z odbiorem własnym, ponieważ przeorganizowanie restauracji do świadczenia dowozów jest bardzo trudne, tym bardziej, jak nie ma się w tym doświadczenia. Warto zaznaczyć, że w mniejszych miejscowościach realizacja dowozów jest dużo trudniejsza niż w miastach, ponieważ domki jednorodzinne dzielą duże odległości. Kibicujemy wszystkim i życzymy, żeby każda restauracja przetrwała ten trudny czas. Wiemy, że w tych czasach nie jest łatwo i mamy nadzieję, że jak najszybciej wszystko wróci do normy i będziemy mogli normalnie funkcjonować – mówi Łukasz Lewandowski.
Warto jest w tym trudnym czasie wesprzeć branżę gastronomiczną. Większość lokali zmaga się z kłopotami finansowymi, a nie wiadomo, kiedy będą mogli powrócić do normalnej pracy. Aby pomóc restauratorom, wystarczy co jakiś czas zamówić posiłki na odbiór własny bądź na dowóz, kontaktując się bezpośrednio z lokalem.
- Dla restauracji dużo łatwiej jest przyjąć zamówienie telefonicznie, gdyż portale internetowe pobierają prowizję i ciężej jest wygenerować zamówienie. Dzwoniąc w niedzielę złożyć zamówienie, goście powinni mieć świadomość, że lokal jest zamknięty, a telefonów bardzo dużo. Restauracje muszą przygotować każdy posiłek od podstaw, następnie trzeba go dowieźć do klienta, wrócić i tak dalej. Trzeba być w takich momentach wyrozumiałym. Teraz, jak były duże opady śniegu i złe warunki na drodze, to warto sobie wyobrazić, jak ciężko było kierowcy dotrzeć do każdej osoby. Wspierajmy się wzajemnie – mówi Łukasz Lewandowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Drodzy państwo restauratorzy. W internecie znajdziecie darmowe porady prawne dr. Menzena. I możecie otwierać o ile nie wzięliście kasy z tarczy.
Cykl III fali coronawirusa będzie też trwał ok 3 mc . W/g tego co widać na horyzoncie to o komuniach możemy pomarzyć ..Jak żyć panie premierze ??? jak
Nie da się żyć panie premierze... bez imprezy komunijnej...
To nie jest żaden Pan premier tylko pachołek żydowskich mocodawców. On już się szykuje na jakieś wysokie stanowisko w Brukseli. Szykują nam "Nowy Ład" czyli komunizm XXI wieku. To są bezwzględni, bez jakichkolwiek zasad moralnych mordercy i złodzieje. Wprowadzają swój diaboliczny plan zniewolenia ludzkości krok po kroku bez oglądania się za siebie. Pandemia której nie ma im to umożliwia bo durny naród im wierzy ... Ale co ja tam wiem.
1. Pytanie. Dlaczego UMIG mnie jako gastronomika okrada? Koncesje na alkohol musze wykupic ( kto prowadzi to wie ile kosztuje ) A nie moge z niej korzystać. Za co ja płace ?. Mam jeszcze wiele pytan z tym tematem. Ale w tym kraju absurd goni absurd. Gdzie jest logika. Przecież w tych urzedach pracują ludzie wykształceni czy oni tego nie kumają. Co mamy robic?. Wy nas urzedowo walicie w rogi. Ale jestem pewny że my to sobie odbijemy w następnych latach. Pytanie jak. Znajdziecie odpowiedz w Vatach citach i pitach a kasa bedzie w skarpetach a nie w urzędach. Każdy kij ma 2 konce.
tak już to odczuwają... mamy nadwyżkę budżetową. nie wymagaj od urzędnika myślenia lub zaangażowania.
Kto zatrudniał legalnie, wykazywał przychody otrzymał chodź częściową pomoc Kombinatorzy z pracownikami na czarno nie dostali nic
Dokładnie tak jest szara strefa została obnazona......Teraz pracownicy dwa razy zastanowia się czy brać pod stołem
Ja nie miałam kasy,było mi ciężko. Ogarniam temat. Po 12 h, dorabiając sobie. Spytałam się kierowniczki" Czy mogę napić się soku? Odmówiła. Płakać mi się Chciało. - " Tam jest kranówa". Więc napilam się wody. Teraz ja mam super pracę,a Ta Pani? Nikomu nic nie mówiąc po prostu pracowałam. Kochani,szanujmy się i kochajmy,bo nigdy nie wiadomo kiedy złe traktowanie,bliźniego do Nas powróci. Nie poszłam poskarżyć się do szefowej,bo chciałam,by ta Pani miała pracę? Ciekawe co teraz robi? Czy ma Pani wodę? Zawsze mogę podać i przynieść. Bliźni.
Drodzy państwo restauratorzy. W internecie znajdziecie darmowe porady prawne dr. Menzena. I możecie otwierać o ile nie wzięliście kasy z tarczy.
Cykl III fali coronawirusa będzie też trwał ok 3 mc . W/g tego co widać na horyzoncie to o komuniach możemy pomarzyć ..Jak żyć panie premierze ??? jak
Nie da się żyć panie premierze... bez imprezy komunijnej...