Brunonek Labuda, pięcioletni mieszkaniec Banina cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Nazywany jest Małym Wojownikiem. Wraz z rodzicami walczy o swoje zdrowie od momentu narodzin. Chłopiec dzięki rehabilitacji zrobił wiele postępów, niestety jego mięśnie nie pracują prawidłowo. Brunonek pilnie potrzebuje operacji, która uchroni go przed konsekwencjami zwichnięcia bioderek i pozwoli dalej się rozwijać.
Brunon Labuda to dzielny, mały wojownik z Banina. Urodził się 6 stycznia 2016 r. Był pierwszym, długo wyczekiwanym dzieckiem. Niestety radość z narodzin pierwszego potomka przyćmiły informacje, o tym, że Brunonek ma czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce. Pierwsze dni chłopczyka na świecie to walka o każdy oddech i to, by w ogóle przeżył.
- Brunon od dnia narodzin dzielnie walczy i stawia czoła wszelakim przeciwnościom, jednak nie byłoby to możliwe bez wsparcia dobrych ludzi którzy kibicują nam już od ponad pięciu lat. Kolejny raz prosimy Was o pomoc... tym razem chodzi o zabieg operacyjny tak zwane uwalnianie tkanek miękkich - piszą rodzice chłopczyka.
Niestety mimo intensywnej rehabilitacji mięśnie Brunonka nie pracują jak powinny. Tworzą się przykurcze w bioderkach, kolankach i stopach, a nóżki się krzyżują. Przez to lewe bioderko już jest podwichnięte w 39 procentach.
Zabieg jest konieczny, by zabezpieczyć bioderka Brunonka ma przed zwichnięciem, które uniemożliwi Brunkowi siedzenie, będzie powodować silny ból (a co za tym idzie - ciągłe stany padaczkowe) oraz poważne skrzywienie kręgosłupa.
- To jedne z wielu powikłań zwichniętego biodra. Można je oczywiście operować, jednak to już bardzo skomplikowana i bolesna operacja której chcemy uniknąć. Dlatego decydujemy się na zabieg uwalniania tkanek miękkich w nogach. Niestety czas oczekiwania na nią na NFZ to około dwa lata, jak nie dłużej... Brunko tego czasu nie ma, bo w ciągu dwóch lat może już dojść do zwichnięcia - piszą rodzice chłopca.
Znaleźli lekarza, który podejmie się zabiegu prywatnie i to już w grudniu. Operacja niesie z sobą duże koszty - 20.000 złotych, które przekraczają możliwości finansowe rodziców Brunonka. Za sam zabieg muszą zapłacić około 12.000 tysięcy złotych, do tego dochodzi dwukrotne założenie specjalnego gipsu - kolejne 2.000 złotych oraz specjalny turnus rehabilitacyjny, by nóżki mogły wrócić do formy po gipsowaniu - 6.000 złotych.
Aby zebrać potrzebną sumę, założono zbiórkę na platformie pomagam.pl - każdy może ją wesprzeć pod adresem - https://pomagam.pl/brunon-wojownik.
Brunonek ma swój profil na Facebooku - Brunon Labuda - mały wojownik. Tam można znaleźć aktualne informacje o życiu chłopca, etapach rehabilitacji.
Specjalnie dla chłopca powstał też Bazarek Dobroci dla Brunona Labuda. To grupa na Facebooku, na której trwają aukcje i licytacje przedmiotów. Dochód z nich przeznaczony jest na rehabilitację maluszka. Chętni mogą je nie tylko licytować, ale też sami przekazywać fanty. Osoby, które chciałyby to uczynić mogą zgłosić się do mamy Brunonka pisząc na maila - [email protected].
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze