Jest ofiarą przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej. Pani Katarzyna po 20 latach życia z tyranem uciekła z córką i zaczyna nowe życie. Początki walki o lepsze jutro są dla niej niezwykle trudne. Nocowała w stajni, wkrótce udało się jej wynająć mieszkanie. Niedawno otrzymała szansę na spełnienie marzeń i godne życie. Wraz z córką może prowadzić hipoterapię i hotel dla koni. Umożliwiono jej to powierzając w opiekę opuszczoną stadninę i budynek mieszkalny. Obiekt jednak znajduje się w tragicznym stanie. Pani Katarzyna potrzebuje pomocy. Można ją wesprzeć w zbiórce na platformie zrzutka.pl.
- Mam na imię Katarzyna i obecnie mam 46 lat, przez ponad 20 lat byłam ofiarą przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej - tak swoją historię zaczyna kobieta, która walczy o nowe życie.
Odeszła od męża i codziennie staje do walki o lepsze jutro. Przez lata żyła w izolacji, cierpiąc i znosząc upokorzenia. Udało jej się uciec. Choć początki były trudne, udało jej się zakwalifikować na staż z urzędu pracy. Niestety umowa o pracę skończyła się przed pandemią i obecnie pani Katarzyna nie może znaleźć zatrudnienia.
Z dnia na dzień, zostałam bez niczego. Przez pierwsze dni nie miałam gdzie się podziać, nocowałam w stajni, w której pracuje moja córka, następnie udało nam się wynająć mieszkanie. Pasją moją i córki są konie - szlachetne istoty potrafiące swoim spojrzeniem dać dużo większe wsparcie niż psycholog. Los uśmiechnął się do mnie i mojej córki- dostałyśmy dożywotnią możliwość zamieszkania na pięknej wsi położonej na pojezierzu Kaszubskim i pracowania tam, w środowisku w którym czujemy się najlepiej - z końmi. Niestety, żeby było to możliwe, musimy wyremontować znajdujący się tam dom. - pisze pani Katarzyna.
Dom, który ma być azylem dla matki i córki znajduje się w fatalnym stanie. W gospodarstwie, które otrzymały znajdowała się przed laty stadnina koni. Teren, który do dyspozycji otrzymała pani Katarzyna liczy pięć hektarów. Mieszkanie wybudowano w latach 70-tych. Stajnia przez lata nie była używana. Pani Katarzyna sama zajęła się porządkowaniem terenu. Za złom, który tam znalazła i sprzedała, zaczęła budowę ogrodzenia. Jak podkreśla, największym problemem jest jednak sam dom, stare okna, przeciekający dach. Stan mieszkania widać na zdjęciach.
- Moja córka pracuje w stajni, wspólnymi siłami chcemy stworzyć dla siebie dom i miejsce życia i pracy tak aby móc samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie. W naszej ostoi planujemy prowadzić hipoterapię oraz hotel dla koni. Pierwszych klientów w ramach hotelu dla koni już mamy - nie prosimy o pomoc w ich utrzymaniu…To nasze największe, które kiedyś wydawałoby się nieosiągalne marzenie. A teraz jest na wyciągnięcie ręki…
Pani Katarzynie można pomóc włączając się do zbiórki utworzonej na platformie zrzutka.pl/h96k6s. Każdy grosz się liczy.
46-latka prosi też o pomoc firmy z okolic Kartuz.
- Jeśli jakaś firma z okolicy Kartuz jest w stanie pomóc w postaci materiałów budowlanych czy używanych okien, to bardzo się to przyda - prosimy o kontakt mailowy. Mimo przejść jesteśmy bardzo zaradne i pracowite. Do wymarzonego startu w nowe życie brakuje nam funduszy na remont. Wymarzony dom będzie dla nas azylem, bezpiecznym miejscem dla nas i zwierząt. Będziemy wdzięczne za każdą pomoc. Nie zmarnujemy jej. Wiemy jak cenny jest każdy grosz i nie stracimy waszego zaufania - zaznacza kobieta.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan burmistrz pomoże
Zgłosić te Panie do programu "Nasz nowy dom". Ktokolwiek wie coś więcej o tych Paniach, to napiszcie do Katarzyny Dowbor. To jest rozwiązanie.
Pan burmistrz pomoże
Zgłosić te Panie do programu "Nasz nowy dom". Ktokolwiek wie coś więcej o tych Paniach, to napiszcie do Katarzyny Dowbor. To jest rozwiązanie.