W otwarciu checzy kaszubskiej wzięło udział wielu ludzi związanych z Klubem Studenckim Pomorania i Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim. Uroczystość uświetnił koncert Pawła Ruszkowskiego.
Kiedy w 2009 roku podjęta została decyzja o rozpoczęciu remontu checzy w Łączyńskiej Hucie, nikt nawet nie przypuszczał, że potrwa on tak długo. Pierwotnym założeniem było jedynie odnowienie dachu - starej strzechy, spod której w pogodną noc można było obserwować gwiazdy, a w wypadku mniej sprzyjającej aury wziąć prysznic - jednak po dokładnych oględzinach chaty okazało się, że na pracach dekarskich się nie skończy. O tym, w jak opłakanym stanie znajdowała się checz, świadczy ilość ocalałych elementów wynosząca jedynie 30% całości. Pełen rozmaitych perypetii remont trwał pięć lat i 30 maja bieżącego roku oficjalnie dobiegł końca. Klub Studencki Pomorania odzyskał swój drugi dom.
Uroczyste otwarcie checzy zgromadziło wielu ludzi związanych z Klubem Studenckim Pomorania i Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim. Pierwszym punktem programu było zebranie zarządu ZK-P, potem nastąpiło uroczyste przecięcie wstęgi, które przypadło w udziale najmłodszym - finalistom odbywającego się w pobliskim Chmielnie konkursu Rodno Mowa. Zwieńczeniem oficjalnej części uroczystości był koncert Pawła Ruszkowskiego. Przybyli goście z niemałym sentymentem oglądali nowe-stare kąty i chętnie dzielili się opowieściami z dawnych lat. A jest się czym dzielić. Anegdoty z pomorańskich wypadów do checzy mogłyby posłużyć jako materiał do napisania sporych rozmiarów książki, ale w annałach na pewno zapisze się dwóch studentów spędzających weekend w Łączyńskiej Hucie. Według opowieści natknęła się na nich ekipa reporterów z ogólnopolskiej telewizji. Dwójka kawalarzy, nie pochodzących nawet z Kaszub, zaczęła przed dziennikarzami udawać tubylców. Znali otoczenie checzy na tyle, że ze szczegółami opowiedzieli, jak się tutaj żyje. Znakomicie wypadli w roli autochtonów, zachwalając krajobraz, czyste powietrze i spokojne życie na kaszubskiej wsi, w maleńkim domku w środku lasu. Materiał wyemitowano.
Z zewnątrz checz wygląda tak, jak przedtem. Zmiany zaczynają się dopiero, gdy przekroczymy próg i wejdziemy do środka. Nowe podłogi, porządna instalacja elektryczna i to, co dla wielu było nie do pomyślenia - bieżąca woda i łazienka z prawdziwego zdarzenia. Już nie trzeba nabierać wody ze studni i udawać się na stronę do stojącej na skraju zagajnika malowniczej budki z judaszem w kształcie serduszka. Piec kaflowy został zastąpiony przez kominek rozprowadzający ciepło równomiernie po całym wnętrzu. Z dawnej checzy pozostały obrazy na ścianach, świetnie zachowane zabytkowe kaszubskie meble i jedne z dwóch drzwi wejściowych.
Klub Studencki Pomorania po pięciu latach triumfalnie wraca do checzy. Checzy, która tak jak wszystko wkoło idzie z duchem czasu. Kiedyś mawiano, że jeżeli w checzy będzie woda, nastąpi koniec świata. Woda w kranach płynie, a Ziemia jak na swoje 4,5 miliarda lat ma się wyśmienicie. Dzisiejsi Pomorańcy mają już nową zapowiedź apokalipsy - pojawienie się w ich drugim domu internetu. Ale na to się na razie nie zanosi.
nadesłane: Mateusz Łącki/KS Pomorania
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze