Dla mieszkańców ulicy (nomen omen) Leśnej była to pierwsza wspólna akcja, której celem było zadbanie o porządek w swoim najbliższym otoczeniu. W sobotnie przedpołudnie około 40 osób wraz z dziećmi przemierzało przez prawie dwie godziny sąsiadujący z ich siedzibami las. W trakcie zbiórki śmieci okazało się, że była to przy okazji wycieczka przyrodnicza.
Kiedy wszyscy uczestnicy wrócili na umówione miejsce, chwalili się swoimi "zdobyczami". Natrafiono m. in. na lodówkę, kanapę, budę dla psa oraz dwa zderzaki samochodowe. Najwięcej było folii budowlanej, dużo małych butelek po lekarstwach i igieł do strzykawek.
W lesie jeszcze sporo pozostało, ale są to wysypiska z lat 80 - 90., które częściowo wchłonęła natura.
Świetnym przewodnikiem po leśnym terenie był Adam Skellnik, koordynator z ramienia sołectwa. Prowadził po niegdyś używanych, a dzisiaj zapomnianych starych ścieżkach, wskazywał na ślady wojennych działań, zwracał uwagę na sporej wielkości mrowiska. Dla najmłodszych było to pierwsze spotkanie z pracowitym mrówkami. Jednak największe wrażenie na tych, którzy zobaczyli go po raz pierwszy, był dąb skrzydełkowy liczący sobie… 250 lat. Okazuje się, że staruszek jest w bardzo dobrej kondycji.
Iwona Galun z mężem Dariuszem i dziećmi - Anią i Szymonem do społecznej pracy zaciągnęła swoich gości ze Śląska. - Teraz pomagają sprzątać las, a po sezonie zawieziemy im suszone i marynowane grzyby. Muszą na prezent zarobić - zażartowała pani Iwona.
Mieszkańcom z ul. Leśnej przyszedł pomóc chwaszczynianin z centrum wsi - Jacek Majewski z synem Frankiem. Uznał, że las jest wspólnym dobrem i nie należy tego lekceważyć.
Po zakończonej pracy mieszkańcy ul. Leśnej spotkali się w sobotę wieczorem przy chwaszczyńskiej remizie z pozostałymi uczestnikami sprzątania wsi. Przy ognisku i kiełbaskach był czas na rozmowy i integrację.
L.T.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze