Reklama

Cichy morderca atakuje - strażacy ostrzegają

21 pożarów sadzy kominowej, 6 związanych z nieszczelną instalacją grzewczą, 14 osób podtrutych czadem - to bilans zaledwie niespełna ostatnich sześciu tygodni. Strażacy apelują do mieszkańców o czyszczenie kominów, sprawdzanie instalacji grzewczych. Wystarczy tak niewiele, by uratować swój dom, by ocalić życie własne i swoich najbliższych.

Tylko od początku tego roku straż pożarna zanotowała 43 pożary, w tym 21 dotyczyło sadzy kominowej, a w sześciu przypadkach instalacji grzewczej, czy niewłaściwego eksploatowania materiałów palnych w kotłowni.

- To, co się nasila z dnia na dzień, to pożary sadzy kominowej. Wiąże się to z notorycznym zaniedbywaniem obowiązku wykonywania czyszczenia i przeglądu przewodów kominowych, który spoczywa na właścicielu obiektu. Często okazuje się, że po przyjeździe strażaków w kominie nagromadzona jest duża ilość sadzy. Te zanieczyszczenia nieusuwane na czas z komina powodują, iż sadz się zapala - tłumaczy zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Kartuzach, Marian Kwidziński.

Za niewłaściwe eksploatowanie przewodów kominowych na właściciela obiektu może zostać nałożony mandat. Ta sankcja jednak nie do wszystkich przemawia, o czym mogą świadczyć chociażby ostatnie pożary. Często, niestety, jak mówi staropolskie przysłowie, jesteśmy mądrzy dopiero po szkodzie. Warto jednak zadbać o przewody kominowe, bo mandat może okazać się najmniej uciążliwą karą. Tą wyższą i najbardziej dotkliwą może być strata całego dobytku wywołana przez pożar, a co gorsza śmierć bliskiej osoby.

Problemem w sezonie grzewczym jest też czad - bezwonny i bezbarwny gaz, który o mały włos nie zebrałby swojego żniwa w powiecie kartuskim w ostatnim czasie.

- W tym roku odnotowaliśmy sporo zdarzeń związanych z czadem. W czterech przypadkach mieliśmy podejrzenie zatrucia czadem i to aż 14 osób. Tutaj mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia. Czad jest gazem bardzo wysokotrującym. Zatrucie nim już w przeciągu kilkunastu minut może prowadzi do zgonu. My na szczęście tych ofiar nie mieliśmy, ale w tej chwili te zdarzenia się nawarstwiają. Chcielibyśmy, by nie doszło do zatrucia śmiertelnego, najbardziej tragicznego w skutkach - podkreśla Marian Kwidziński.

Czad po pierwsze ulatnia się na skutek niepełnego spalania się produktów, które zawierają węgiel. W urządzeniach, w których jest spalany potrzebny jest stały dopływ powietrza, odpowiednia wentylacja.

Straż pożarna prowadzi akcję, w ramach której zachęca do montowania czujników czadu i dymu. Czujnik ten nie wymaga stosowania żadnej instalacji. Cały jego montaż polega na podwieszeniu go na suficie i zamontowaniu baterii. Czujnik ten w przypadku przekroczenia stężenia substancji, na którą czujnik jest nastawiony, wydaje donośny dźwięk. Jest on wstanie nawet wyrwać nas ze snu, co może nam uratować życie.

Dodajmy, że Komenda Powiatowa PSP w Kartuzach bierze udział w akcji "Nie dla czadu". Jest to prewencyjno-edukacyjna kampania będąca inicjatywą Komendy Głównej Straży Pożarnej, w którą włączył się PKN Orlen i działająca przy spółce fundacja "Dar Serca". Jej podstawowym celem jest wyeliminowanie zagrożeń związanych z zatruciami wywołanymi tlenkiem węgla. Dzięki akcji w tym roku do Rodzinnego Domu Dziecka w Stężycy trafił czujnik dymu.

Natalia Bobrowska
Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości