Bez oficjalnego błogosławieństwa gminy, za to z autentycznym zapałem młodych ludzi, którzy w Perełce Pomorza widzą raj dla polskich i zagranicznych artystów - w piątek w Chmielnie zakończył się niezwykły plener rzeźbiarski. “To miejsce może być międzynarodowym ośrodkiem kultury, wystarczą chęci artystów i mieszkańców” - powiedział jazzman Olo Walicki, występujący z koncertem na Wichrowym Wzgórzu u Kostuchów.
Młodzi rzeźbiarze wprosili się do Chmielna sami. Dziesięć osób - studenci i absolwenci rzeźby z Trójmiasta, plus dwóch gości z Estonii. Pieniądze na dziesięciodniowy pobyt wydębili z gdańskiej ASP i kartuskiego starostwa. Jak mówią, nie odpowiadał im socrealistyczny klimat Domu Kultury, z olejnymi lamperiami i lakierowaną boazerią na ścianach. Znaleźli miejsce dla siebie i swoich "dzikich" wizji u Marii i Andrzeja Kostuchów na Wichrowym Wzgórzu. Po dziesięciu dniach pracy na polanie nad jeziorem wyrosły rzeźby z drewna, kamienia i gliny. Na piątkowy wieczór zaprosili przyjaciół, znajomych, profesorów z ASP, wójta gminy i księdza z miejscowej parafii. Przyszli prawie wszyscy.
- Bardzo się cieszymy, że mogliśmy tutaj tak pięknie spędzić czas - mówiła na podsumowaniu pleneru Ada, organizatorka i autorka jednej z rzeźb. - Tu w Chmielnie odczuliśmy bardzo przyjazną atmosferę do pracy. Dziękujemy gospodarzom, którzy przygarnęli nas pod swoje skrzydła.
Rzeźbili muzyką
Ozdobą piątkowego wieczoru był koncert jazzowy w wykonaniu Olo Walickiego (bas) i Macieja Grzywacza (gitara). Goście zebrani w sali Kostuchowego przybytku mogli posłuchać kilku własnych utworów duetu i znanych kompozycji Miles"a Davisa.
- To miejsce ma ogromne możliwości - powiedział po koncercie Olo. - Tutaj na międzynarodowych warsztatach mogliby spotykać się artyści różnych dziedzin sztuki oraz muzycy. Już teraz zaczęło się coś ważnego. Jeśli mieszkańcy i artyści będą siebie nadal potrzebować, w przyszłym roku w Chmielnie może być naprawdę ciekawie.
Klimat sprzyja
Z atmosfery, która towarzyszyła pracy zadowoleni byli też inni młodzi twórcy. Bartek, który pochodzi z Gdyni, opowiadał o swoich rzeźbach ze stali i drewna lipowego. Twierdził, że goszcząc u gospodarzy czuł się niezwykle swobodnie. Cieszył się z łatwości z jaką udało mu się realizować własne pomysły. Ciekawe perspektywy roztaczał Marcin Plichta, drugi z organizatorów pleneru.
- Ja urodziłem się tu w Kartuzach. Wiem, że przed wojną Chmielno było prawdziwą mekką dla artystów, zwłaszcza malarzy z całej Polski. Latem przychodzili na piechotę ze stacji kolejowej w Garczu. Rozkładali swoje sztalugi na łące - opowiadał Marcin. - Dziś mamy w kraju kilka miejsc uznawanych za ośrodki sztuki, jednak wszystkie one posiadają już łatkę komercji. Chmielno ze swoim kameralnym charakterem i przychylnością gospodarzy, takich jak państwo Kostuchowie, mogłoby się stać pomorskim Kazimierzem.
Czy władza się włączy?
- Mieliśmy nadzieję, że naszą pracą zainteresują się miejscowe władze - dodawała Ada. - Zaprosiliśmy pana wójta na dzisiejszy wieczór, jednak nie pojawił się na zakończeniu pleneru. Może zabrakło czasu, może uda się za rok, my w każdym razie na pewno przyjedziemy.
Plon dziesięciodniowego pleneru będzie można podziwiać na Wichrowym Wzgórzu w Chmielnie jeszcze przez dwa tygodnie. Od początku sierpnia rzeźby prezentowane będą w kartuskiej galerii Refektarz. Później ekspozycja trafi do Gdańska.
Janusz Świątkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
kusk slabe te foty.... ta para super sie prezentuje z tym piwem :D:)