Reklama

Czy czuje się Pani osobą „przywiezioną w teczce”? Wywiad z Elżbietą Marusik, kandydatem na burmistrza gminy Kartuzy

04/11/2006 19:27
Czy czuje się Pani osobą „przywiezioną w teczce”?

Osoba burmistrza pochodzi z wyborów więc o „przywożeniu w teczce” mowy być nie może. Nie mam natomiast żadnych powiązań – ani biznesowych, ani politycznych, ani rodzinnych, ani nawet towarzyskich – z ludźmi aktualnie sprawującymi władzę. To jest bardzo dobra pozycja do porządkowania sytuacji. Wiem to zarówno z teorii jak i z własnego, bogatego doświadczenia administracyjnego.

Kiedy poznała Pani uroki Kaszub, a kiedy zawitała pierwszy raz do Kartuz?

Po raz pierwszy zobaczyłam Kartuzy w 1978 r. i to przez przypadek, gdy dowiedziałam się, że istnieje bardzo piękna miejscowość z zupełnie bajkowym jeziorem – Ręboszewo.
Jadąc właśnie do Ręboszewa wstąpiłam do Kartuz zobaczyć jak wygląda „małe, kaszubskie miasteczko”. Trafiłam na deptak, a potem do cukierni, gdzie spróbowałam przepysznego, domowego ciasta. Następnym, kultowym miejscem był bar „Turysta”, gdzie przywoziłam moich gości, wczesnym rankiem, po drodze nad jeziora, na najlepszą w świecie jajecznicę na szynce. Od czerwca br., kiedy zamieszkałam na stałe na wsi, niedaleko Pomieczyna, w Kartuzach załatwiam wszystko – od zakupów po sprawy urzędowe.

Jak oczami osoby z zewnątrz postrzegane są Kartuzy, zarówno jako miasto, w którym żyją jego mieszkańcy, jak również jako „towar do zaoferowania”?

Miasto postrzegane jest różnie przez różnych ludzi. Nie każdy zwraca uwagę na jego stan i możliwości. Ja patrzę wnikliwie, bo odkąd zamieszkałam w naszej gminie na stałe, jest to stolica mojego powiatu. Dostrzegam więc ogromne, niewykorzystane możliwości i rozliczne zaniedbania. Walory przyrodnicze i krajobrazowe, które łatwo dostrzegają osoby z zewnątrz, są w istocie atutem drugorzędnym. Pierwszorzędnym atutem jest przedsiębiorczość mieszkańców. Mieszkańcy sami – jeżeli nie będą krępowani przez władze – potrafią doskonale wykorzystać walory okolicy. Gmina nie jest od „robienia biznesu”. Biznes mają robić mieszkańcy gminy. Tu zaś niewykorzystane możliwości są bardzo duże.

Była Pani szefową wielkiego zespołu szkół, który zastała Pani „drewnianym”, a pozostawiła „murowanym”. Jak się to Pani udało?

Podstawowym warunkiem sukcesu jest niezależność. Przejęłam kierowanie szkołą nie mając tam żadnych powiązań personalnych. Zdefiniowałam jasno cel i rozpisałam ten cel na role poszczególnych osób. Ludzie, którym realizacja przejrzystego celu z jakiegoś powodu nie odpowiadała poodchodzili (nikogo nie trzeba było nawet zwalniać). Po jednym roku szkoła zafunkcjonowała jako wzór godny naśladowania – i wielokrotnie była w całej Polsce naśladowana. Po prostu: żeby dobrze zarządzać wystarczy umieć i chcieć. Być może nie wiem wszystkiego o gminie, ale wiem dużo o dobrym zarządzaniu.

Jak odbiera Pani swój własny wizerunek, jaki ukazał się w wielu lokalnych periodykach, który Elżbietę Marusik kojarzy tylko z kartuskimi fryzjerami i sklepami?

Złośliwość dziennikarska tym się m.in. objawia, że pomija się sprawy istotne, a eksponuje błahe. Nawet do zabawnych pytań staram się odnieść z powagą. Podkreślam, więc przynajmniej to, że lepszym lokalnym patriotą jest ten, kto wydaje swoje pieniądze na miejscu.

Czym jest dla Pani Unia Dla Kaszub, a czym Unia Polityki Realnej?

Unia Polityki Realnej to środowisko ludzi świadomych konieczności dokonania kontrrewolucji. Rewolucja uczyniła z nas niewolników tworząc system ucisku, wyzysku i ogłupiania. Naprawianie tego systemu, proponowane przez rozliczne partie to tylko próby reanimacji trupa. Tego systemu nie należy naprawiać. Należy przywrócić normalny porządek prawno-ustrojowy. Im szybciej tym lepiej. Ludzie, którzy to widzą i rozumieją – mimo wielu różnic - jednoczą się pod szyldem UPR.
Unia Dla Kaszub postrzega władzę publiczną w sposób zbliżony do ideału. Stąd moja zgoda na kandydowanie z ramienia tego Komitetu. W samorządach mamy okazję pokazać, że mimo generalnie złego ustroju Polski, można lokalnie zrobić dużo dobrego.

Zarówno Pani, jak i Pani mąż uprawiacie od lat politykę. Dlaczego Polacy boją się haseł UPR-owskich wybierając demagogię i populizm?

Od lat - a właściwie „od zawsze” - służymy temu, co słuszne. Nie tylko w polityce zresztą. Polityki w zasadzie nie uprawiamy: wiemy jak powinien być ukonstytuowany normalny kraj. I jesteśmy gotowi wspomóc taki proces przywrócenia normalności, jeżeli pojawi się jakaś dobrze rokująca okazja. A demagogię i populizm wybierają nie tylko Polacy. Rzecz nie w tym, w jaki sposób elity mamią w różny sposób społeczeństwo. Rzecz w tym jak elity korzystają z posiadanej władzy. A na razie korzystają bardzo źle.

Co Pani odpowiada ludziom – wyborcom – podczas spotkań przedwyborczych? Czy nie przeraża Pani niska frekwencja na tych spotkaniach i jak ją Pani tłumaczy?

Frekwencja o niczym nie świadczy. Tłumy zwolenników gromadzili różni przywódcy, których historia rozliczała potem bez litości. Przerażająca jest nie tyle ludzka obojętność, co natura demokracji. Od pasażerów autobusu nie należy oczekiwać, że lepiej od kierowcy znają się na prowadzeniu pojazdu. Nie muszą się, więc ludzie znać się na trudnej sztuce zarządzania. Rzecz w tym, że ci ludzie idą do urn i głosują „na swoich”. W ten sposób przegrywa wszystko, co słuszne, a w efekcie ludziom żyje się coraz gorzej. Śmiejemy się czasem z Kuby czy Białorusi, a zachowujemy się jak Kubańczycy czy Białorusini: wybieramy „swoich”. Władza nie ma być „swoja”. Władza ma być dobra! Nie rozumiejąc tego ludzie sami sobie czynią krzywdę.

Każdy kandydat na stanowisko burmistrza ma nie tylko wizję swojego zarządzania, ale także tzw. „gabinet cieni”. Czy Elżbieta Marusik, – gdy obejmie urząd burmistrza jest gotowa do rządzenia od pierwszego dnia pracy?

Gdyby przyjąć, że rządzenie ma oznaczać jakąś „rewolucję personalną” to zdecydowanie NIE! Nie pracuję na rzecz jakiegokolwiek „gabinetu”. Wielu kompetentnych fachowców znałam i znam, ale zmiany personalne absolutnie nie mogą być celem. Ze znanych mi fachowców gotowa byłabym skorzystać tylko wtedy, gdyby nie było innej możliwości. A możliwości jest – póki, co – bardzo wiele. Urzędowanie rozpocznę spokojnie od pierwszej minuty. Jeżeli zmiany kadrowe okażą się konieczne to ze spokojem i bez sensacji zostaną przeprowadzone. Urząd ma służyć mieszkańcom. Wszystkim mieszkańcom jednakowo. I będzie służył!

Gdy zostanę burmistrzem Kartuz to...?

To pokażę państwu, że proste zasady rządzenia lansowane przez Unię dla Kaszub przyniosą dobre owoce. A ludzki świat poznajemy właśnie po owocach. Jest rzeczą fantastyczną móc dla innych robić coś dobrego, a taką właśnie możliwość daje ten urząd. Na razie z wypowiedzi do gazet dowiaduję się o problemach mieszkańców, które, choć poważne, można załatwić jednym podpisem burmistrza, a obecna władza, jakoś tego nie dostrzega. Mam nadzieję, że po objęciu stanowiska burmistrza mieszkańcy z takimi właśnie sprawami będą przychodzić bezpośrednio do mnie i stanie się to normą. Na dobrej władzy powinno zależeć mieszkańcom. Moją powinnością jest przedłożenie dobrej oferty, co niniejszym czynię. A reszta zależy od głosujących...

Dziękuję za rozmowę, rozmawiał Janusz Szczepański – dziennikarz niezależny


Materiał Komitetu Wyborczego Unia Dla Kaszub, publikowany na prawach ogłoszenia.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    społecznik - niezalogowany 2006-11-07 21:58:26

    panie WK piatka:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2006-11-07 15:03:41

    panie spolecznik wczoraj tam gdzies a znalezc tego jakos nie moge obrazilem pana,zachowalem sie nioeladnie i niekulturalnie.bo to bylo tak: jade sobie autem z ryb ,wkurzony bo nie braly i tu nagle bez dania racji taki jeden masakruje mi auto wjezdzajac w nerki mojego pieszczoszka.no panie nerw mialem do zabicia dobrze ze policyja byla .slucha se taki hip hopa watow 120,autem trzesie wiec nic nie widzi i lubudu!! to ja tyle lat skladalem grosiki zeby rzecha kupic i zone powozic z dziciakami do zoo a ten mi takie kuku zrobil. nio nerwy ze hej i tu mi jeszcze pan zes tak kolezanke moja tak letko podsmie..ujkowal wiec nawet w moim siwym lbie sie zagotowalo i zle bo zem na pana nieladnie napisal a nie powinienem przepraszam niniejszym sam sobie daje nagane pisemna postaram sie trzymac pysk znaczy klawiature na wodzy uwazniej. oczywiscie moze pan zadac odemnie przeprosin w innej formie i bede musial to uwzglednic jak sie cos pisze to trzeba odpowiadac za to no ale proponuje przybij pan piatke i gra co sie tu bedziemy szkalowac wazne zeby ten tam wybory przerznal,o to jest wazne a swoja droga to ja pania Gabrysie zaliczam do takich bardzo szanowanych przeze mnie osob i jakos tak mi przykro jak sobie pan popisujesz uszczypliwosci no i ten hiphopek za kierownica mnie wytracil z nerw

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-11-06 22:50:50

    a to niby czemu, HIVem nie zieję, nienawiścią do WK także, a on mnie tak :mrgreen: :cool: mnie, bohatera walk z kanalią , zwaną polytologiem :cool: ale ok,się nie obrażam , mnie mało kto lubi w 4 oczy, ale są wyjątki, np. Pani Ela i jej mąż mnie lubią :cool: może dlatego, że jak ja...obcy, bo się właśnie dowiedziałem dzisiaj na spotkaniu w LO, że ród obecnego Wodza ma kaszubskie korzenie od bodaj 1250 roku, a my nie....jego pradziad pewnie Kolegiatę budował :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :cool:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości