Reklama

Czy dojdzie do referendum?

22/10/2004 18:47
Póki co, grupa inicjatywna zebrała wymaganą liczbę podpisów. Teraz ich autentyczność sprawdza wojewódzki komisarz wyborczy. Jeśli stwierdzi, że wszystko jest w porządku, ma 30 dni na podjęcie decyzji, czy referendum się odbędzie i w jakim terminie.

Jak już informowaliśmy, przedmiotem referendum ma być odwołanie wójta i Rady Gminy Sierakowice. Jeszcze niedawno wydawać się mogło, że zakończenie konfliktu o szkołę w Szopie stłamsi w zarodku dążenia do referendum w Sierakowicach. Tak się nie stało. Grupa inicjatywna doszła do wniosku, że jak się powiedziało „a”, trzeba powiedzieć „b” i doprowadzić sprawę do końca. W obwieszczeniu dotyczącym referendum inicjatorzy tak uzasadniają odwołanie wójta i Rady Gminy Sierakowice:

- utrata zaufania obywateli do organów stanowiących jednostki samorządu terytorialnego - wójta i Rady Gminy Sierakowice,
- bezczynność organów w postępowaniu administracyjnym,
- tłumienie i „niszczenie” inicjatyw społecznych.

Czy wójt Tadeusz Kobiela, rządzący gminą od wielu lat, a w ostatnich wyborach wybrany przez samych mieszkańców, w 14. roku sprawowania władzy aż tak się swoim wyborcom naraził, że ci nie są w stanie czekać do wyborów i chcą by ustąpił zaraz?

Odpowiedzi postanowiliśmy szukać u źródła. Odwiedziliśmy pełnomocnika, inicjatora referendum, sołtysa Bąckiej Huty Edmunda Labudę.
- Szkoła w Szopie to tylko kropla w morzu goryczy - mówi Edmund Labuda. - Tę sprawę udało się w końcu załatwić, ale wtedy było już tak, że machina poszła w ruch. Naszą inicjatywę doprowadzenia do referendum poparło wielu mieszkańców Sierakowic i innych sołectw. Skoro ten bój rozpoczęliśmy, nie mogliśmy ludzi, którzy nas poparli i zaangażowali się w naszą sprawę ot tak po prostu zawieść. A co do Szkoły w Szopie, to prawda, wójt w końcu ustąpił, ale zostawił nas samym sobie. To tak, jakby ktoś wywiózł człowieka na pustynię i powiedział: przeżyjesz - dobrze, umrzesz - twoja sprawa. Wiemy, że w innych gminach odbywało to się inaczej. W sprawach związanych z referendum sporo jeździliśmy po sołectwach i proszę mi wierzyć, nie widać tam ręki gospodarza. Wiele pozostawia do życzenia stan dróg. Wychodzi na to, że tylko Sierakowice kwitną, w innych miejscowościach robi się mało, w jeszcze innych nic. Drogą gminną Łączki-Bór nie da się przejechać nawet latem, a innymi porami roku jest całkowicie odcięta od świata. Gdyby ktoś chciał kierować się według znaków, drogą gminną, nie ma szans aby samochodem dojechać. Musi jechać na Miechucino, przez las. W takim stanie znajduje się wiele dróg gminnych w sołectwach. Gmina to nie tylko Sierakowice i okolice.

GK: - Uważa Pan, że gra jest warta świeczki? Nie lepiej było poczekać do wyborów i wtedy wyrazić swoją dezaprobatę dla stylu rządzenia wójta i rady?
- Nie jestem w tej sprawie decydentem, a tylko przedstawicielem grupy niezadowolonych z naszego samorządu mieszkańców. Wybrali mnie i muszę ich reprezentować. Jeśli uważają, że wójt i radni nie spełniają swego zadania i nie powinni rządzić do końca kadencji, będę ich wspierał. Przyjąłem funkcję pełnomocnika i będę ponosił konsekwencje do końca, obojętnie jak się ta sprawa zakończy.

- Gdyby referendum się odbyło i zakończyło odwołaniem samorządu, macie kandydata na wójta?
- Na razie nie było o tym mowy. Najpierw trzeba jedno doprowadzić do końca, a potem się zastanawiać, kogo wybrać na to stanowisko. Ale to już byłaby sprawa wszystkich mieszkańców.

- W obwieszczeniu dotyczącym referendum podaliście Państwo trzy powody przemawiające za jego odbyciem. Uzasadni je Pan?
- Okazało się, że nie tylko mieszkańcy naszego sołectwa, ale również innych, przestali ufać władzom.
Jeśli chodzi o drugie uzasadnienie, chodzi o brak odpowiedzi na pisma mieszkańców. Wójt odpowiada, kiedy mu wygodnie, czasem miesiącami a nawet latami czeka się na odpowiedź z urzędu. To arogancja i brak szacunku dla wyborców. A niszczenie i tłumienie inicjatyw społecznych? A jak inaczej nazwać sposób, w jaki wójt i radni nas potraktowali? Mieliśmy opracowany ze szczegółami Plan Odnowy Sołectwa Bącka Huta. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden punkt, który cały plan zdyskwalifikował, dotyczący powołania szkoły społecznej w Szopie. Nasz plan został odrzucony, a nas pozbawiono możliwości i środków zrobienia dla społeczności tego sołectwa wielu pożytecznych rzeczy.

- Spotykał się Pan z mieszkańcami, rozmawiał, chociażby przy zbieraniu podpisów. Myśli Pan, że wasze plany mają szansę powodzenia?
- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Z zebraniem podpisów nie mieliśmy trudności, a to już o czymś świadczy. Martwi mnie co innego, że utrudnia nam się dostęp do mieszkańców. Obwieszczenia, które umieszczaliśmy na słupach, w niektórych miejscowościach natychmiast zostały zrywane. Tak to już u nas wygląda.

Tyle pełnomocnik inicjatora referendum.

Sekretarza gminy Sierakowice Zbigniewa Fularczyka, również poprosiliśmy o komentarz, a dokładnie o określenie kosztów referendum i wyjaśnienie kto je pokrywa, ponieważ krążą na ten temat sprzeczne informacje.
- Zasady przeprowadzania referendum, w tym jego koszty, reguluje ustawa z dnia 15 września 2000 r. W rozdziale VII, w artykule 40 pkt.1 mówi się: „Koszty referendum pokrywa się z budżetu jednostki samorządu terytorialnego, której dotyczy referendum. Nie dotyczy to czynności wykonywanych przez komisarza wyborczego”. Punkt 4. tego samego artykułu mówi: „Wydatki komisarza wyborczego związane z organizacją i przeprowadzeniem referendum w sprawie odwołania jednostki samorządu terytorialnego przed upływem kadencji, pokrywane są z budżetu państwa, z części dotyczącej Krajowego Biura Wyborczego.” Co należy do czynności komisarza wyborczego? A więc po kolei: przyjęcie wniosku, weryfikowanie i sprawdzanie poprawności jego sporządzenia, wydanie decyzji i uzasadnienia oraz ustalenie tzw. kalendarza wyborczego. Jeśli to wszystko zostaje spełnione, do wydatków komisarza wyborczego zalicza się również koszt drukowania kartek do głosowania. Natomiast wszystkie pozostałe koszty ponosi gmina tj.: powołanie gminnej i obwodowych komisji wyborczych, których mamy dziesięć oraz koszty diet dla członków komisji. Następnie przygotowanie lokali wyborczych, doposażenie ich w materiały biurowe, ustalenie dyżurów opiekunów tych lokali, przygotowanie spisu osób uprawnionych do głosowania, koszty związane ze szkoleniem członków komisji, pokrycie kosztów ich dojazdu do lokali wyborczych i z powrotem. Na koszt gminy musi być sporządzony protokół i dostarczony do komisarza wyborczego. Same diety to już kwota ok. 15 tys. zł, a jeśli do tego doliczymy koszty doposażenia, dozoru, dodatkowego ogrzewania, energii elektrycznej, wychodzi nam grubo ponad 20 tys. zł. To tak w skrócie, bo dochodzą inne pośrednie koszta, jak drukowanie ogłoszeń czy plakatów. W przypadku powodzenia referendum, muszą się odbyć kolejne wybory i cała machina rusza od nowa. I to wszystko w sytuacji, gdy mamy niecałe dwa lata do przyszłych wyborów. W działaniu inicjatorów referendum nie widzę ani krzty troski o dobre i sprawne funkcjonowanie gminy. Tych pieniędzy przecież w budżecie nie ma i trzeba je będzie pokryć kosztem którejś zaplanowanej inwestycji.
Czy w Sierakowicach dojdzie do referendum? Może i dojdzie, ale czy 30 procent wyborców pójdzie do urn? Dotąd, jeszcze nigdzie to się nie udało.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:39:56

    Oczywiście! Tak jak szybko można się "przejechać" na swojej nieomylności, lekceważeniu wyborców (zwłaszcza spoza Sierakowic, gdzie prawie nic się nie robi) i prostackiej arogancji. Dodano przez Stały mieszkaniec <> w 2004-27-10 15:49 z [83.25.164.37]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:39:56

    w internecie mało zwraca się uwage na pisownie -chodzi o szybkosc!! Dodano przez serfer <> w 2004-27-10 09:49 z [212.160.194.3]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartosz Kitowski - niezalogowany 2005-05-12 11:39:56

    Wójt Kobiela jest tak dobrym gospodarzem, jak Pan pisarzem. Słowo "mądrzy" pisze się przez "rz". A właściwie, co taki turysta może wiedzieć o kulisach sprawowania władzy w Sierakowicach? Dobrze, że Pan tu nie mieszkasz i tego wszystkiego "dobrego" nie widzisz. Prawie 3 tysiące ludzi podpisało się pod inicjatywą referendum!!! To najlepszy dowód na to, że ludzie są tutaj mądrzy, a nie "mądży". Dodano przez Stały mieszkaniec <> w 2004-25-10 16:01 z [83.25.171.245]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości