Jak podróżowało się z Warszawy do Grodna niemal sto lat temu? Co można było zobaczyć, gdzie wypić kawę, zjeść obiad i przenocować? Alaksiej Szota i Anton Szarankiewicz zabierają widzów na niezwykły spacer po Grodnie z połowy lat 30. XX wieku.
Na wstępie podkreślamy, że polski rząd, za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, stanowczo odradza wszelkie podróże do Republiki Białorusi. Przed wyjazdami przestrzegają również niezależni dziennikarze z Białorusi. Ze względu na panujący w tym kraju reżim dyktatorski, ryzyko arbitralnych zatrzymań oraz możliwość ograniczenia pomocy konsularnej film nie powinien być traktowany jako zachęta do współczesnej podróży. To historyczna, wirtualna wycieczka pozwalająca zobaczyć miasto, jakiego już nie ma. Aktualne ostrzeżenie dla podróżujących można znaleźć na stronie polskiego MSZ.
Film, którego autorami są Alaksiej Szota i Anton Szarankiewicz został zrealizowany w formie opowieści skierowanej bezpośrednio do widza. Przenosimy się do 1935 lub 1936 roku i wcielamy w turystę z Warszawy, który postanawia spędzić weekend w Grodnie.
Najbardziej oczywistym środkiem transportu był wówczas pociąg. Pomiędzy Warszawą a Grodnem kursowały składy pasażerskie i pośpieszne, w tym pociągi jadące dalej w kierunku Wilna i Suwałk. Zamożniejsi podróżni mogli pozwolić sobie na droższy bilet, natomiast w trzeciej klasie podróżowano na drewnianych ławkach.
Aby mieć przed sobą cały dzień zwiedzania, należało wyjechać z Warszawy późnym wieczorem. Pociąg docierał do Grodna bardzo wcześnie rano. Jeszcze przed przyjazdem na dworzec podróżni mogli zobaczyć przez okna panoramę miasta, Niemen, zamki i wieże kościołów. Na rzece pracowali już rybacy, a w kierunku morza przygotowywano do spławu tratwy z drewnem.
Po wyjściu na peron turysta znalazłby się w mieście wielu narodowości, religii i języków. W przedwojennym Grodnie można było usłyszeć między innymi jidysz, język polski i białoruski. Wielokulturowość była widoczna również w miejskiej architekturze – obok kościołów katolickich znajdowały się cerkwie prawosławne, a znaczną część miejscowego handlu i rzemiosła tworzyli żydowscy mieszkańcy miasta.
Sam dworzec wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. Klasycystyczny budynek pochodził z XIX wieku i mieścił kasy, poczekalnie oraz restaurację. Turysta mógł kupić tam lokalną gazetę, aby dowiedzieć się o wydarzeniach, dyżurach aptek, repertuarze teatru i kina czy promocjach w grodzieńskich restauracjach i kawiarniach.
Ponieważ większość lokali o świcie pozostawała jeszcze zamknięta, pierwszym przystankiem mogła być jedna z miejscowych piekarni. Film prowadzi widza do słynnej piekarni Lubego, działającej w dzielnicy Nowy Świat.
Mieszkańcy ustawiali się tam od rana po świeży chleb i kajzerki. Specjalnością zakładu były jednak tak zwane napoleonki – trójkątne bułki przypominające kształtem kapelusz Napoleona, wypełnione makowym nadzieniem. Według wspomnień dawnych grodnian miały być wyjątkowo smaczne.
Nowy Świat był dzielnicą drewnianych willi zamieszkanych między innymi przez nauczycieli, lekarzy, inżynierów i przedsiębiorców. Stamtąd można było przejść w kierunku cerkwi Aleksandra Newskiego, Teatru Miejskiego im. Elizy Orzeszkowej oraz parku miejskiego.
Grodzieński teatr należał do najstarszych budynków teatralnych ówczesnej Polski. W latach 30. wystawiano w nim zarówno poważne przedstawienia i uroczystości patriotyczne, jak i lekkie komedie. Obok znajdował się pomnik Elizy Orzeszkowej, ustawiony pierwotnie właśnie przy teatrze.
Pisarka była jedną z najważniejszych postaci związanych z Grodnem. Spędziła w mieście niemal pół wieku, tworzyła, prowadziła działalność dobroczynną, wspierała edukację i pomagała mieszkańcom po wielkim pożarze z 1885 roku. Film prowadzi widza także pod jej skromny, drewniany dom, który już w okresie międzywojennym był ważnym miejscem pamięci.
W pobliżu znajdowały się również sobór prawosławny i charakterystyczne domki bośniackie, związane z reformami Antoniego Tyzenhauza. Ten osiemnastowieczny reformator próbował przekształcić Grodno w nowoczesny ośrodek przemysłowy i kulturalny, sprowadzając do miasta rzemieślników, architektów, lekarzy i uczonych.
Jednym z najważniejszych punktów przedwojennego Grodna była ulica Dominikańska – reprezentacyjna arteria pełna sklepów, hoteli, lokali gastronomicznych i przechodniów. Kursowały nią autobusy, ale poruszały się także rowery, motocykle, nieliczne samochody oraz liczne wozy konne.
Przy ulicy działało kino Polonia, w którym dużą popularnością cieszyły się filmy amerykańskie. Nie brakowało też lokali, w których można było odpocząć. Jednym z najbardziej znanych była kawiarnia „Stambuł”, nazywana przez mieszkańców lokalem „u Turka”, chociaż jej właściciel był Azerbejdżaninem.
Inną atrakcją była cukiernia i buziarnia Orient Mikołaja Wasilewicza. Sprzedawano tam buzę – fermentowany napój przygotowywany z mąki albo kaszy – a także kwas chlebowy, chałwę, rahatłukum i inne słodycze własnej produkcji. Na niedrogi posiłek można było natomiast udać się do jadłodajni „Warszawianka”, serwującej śniadania, obiady i kolacje.
Z ulicy Dominikańskiej turysta docierał na plac Stefana Batorego, będący jednym z najbardziej ruchliwych miejsc w mieście. W dni targowe plac wypełniały wozy konne, którymi mieszkańcy okolicznych wsi przywozili swoje towary. Handel odbywał się zarówno w dużych sklepach, jak i na niewielkich straganach.
Na placu można było zobaczyć nawet rząd nowych samochodów marki Ford, tworzących rodzaj salonu pod gołym niebem. Niedaleko działała jedna z pierwszych grodzieńskich stacji benzynowych. Samochodów było jednak tak niewiele, że nie tworzyły się przy niej kolejki.
Nad placem górowały dwie świątynie: kościół farny, czyli dawny kościół jezuitów, oraz nieistniejąca dziś fara Witoldowa. Ta druga była ogromną budowlą z czerwonej cegły i jednym z najbardziej charakterystycznych elementów ówczesnej panoramy miasta.
Plac Stefana Batorego w Grodnie na przedwojennej fotografii
Jednym z głównych celów przedwojennych turystów były grodzieńskie zamki. W Nowym Zamku działał wówczas szpital, dlatego zwiedzający kierowali się przede wszystkim do Starego Zamku, w którym rozwijało się muzeum.
Jego twórca, Józef Jodkowski, gromadził zabytki przekazywane przez mieszkańców, kupował przedmioty na miejscowym rynku, odzyskiwał eksponaty wywiezione do Rosji i prowadził badania archeologiczne. Zwiedzający mogli zobaczyć odsłonięte fragmenty dawnych murów, monety, kafle, broń oraz średniowieczne ozdoby.
Z zamków można było zejść szerokimi schodami na niedawno urządzone bulwary nad Niemnem. Na rzece pływały statki pasażerskie, łodzie rybackie, barki transportowe i tratwy. Chętni mogli wynająć łódkę albo wziąć udział w organizowanych nad wodą zawodach i imprezach sportowych.
Ostatnim punktem spaceru jest cerkiew na Kołoży – jedna z najstarszych świątyń regionu. Jej ściany zdobiły kolorowe kamienie i ceramiczne płytki, a część budowli była drewniana, ponieważ fragment dawnej świątyni został wcześniej zniszczony w wyniku osunięcia brzegu Niemna.
Film pokazuje nie tylko zabytki, lecz również codzienność przedwojennego turysty. Dowiadujemy się, ile kosztowały bilety kolejowe, obiad, przejazd dorożką, wynajęcie łódki czy nocleg. Najtańszą możliwość zakwaterowania oferowało szkolne schronisko turystyczne, natomiast większy komfort zapewniały hotele Europejski, Handlowy i Słowiański.
Po całym dniu zwiedzania można było zjeść kolację przy muzyce na żywo, a następnie wrócić na dworzec lub zostać w Grodnie na kolejne dni. Jak przekonują autorzy materiału, jeden dzień nie wystarczał, aby zobaczyć wszystkie zabytki i poznać atmosferę miasta.
Film Alaksieja Szoty i Antona Szarankiewicza jest opowieścią o Grodnie, którego znaczna część przetrwała dziś jedynie na archiwalnych fotografiach, pocztówkach, planach miasta i we wspomnieniach dawnych mieszkańców. Pozwala odbyć bezpieczną, wirtualną podróż do wielokulturowego miasta nad Niemnem i zobaczyć je oczami turysty sprzed niemal stu lat.
Alaksiej Szota i Anton Szarankiewicz
Publikacja powstała w ramach współpracy Fundacji Info z litewską fundacją „Ludzie i Litery” (Viešoji įstaiga „Žmonės ir raidės”), związaną z redakcją Hrodna Life - niezależnym białoruskim medium poświęconym życiu, historii i współczesnym problemom Grodna oraz jego mieszkańców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze