Tegoroczna aura nie sprzyjała dojrzewaniu truskawek na Kaszubach. Plantatorzy nie mieli więc powodu do zadowolenia. Zbiory były o wiele mniejsze niż w ubiegłym roku. Jedynie cena mogła zrekompensować słabsze plony.
Majowe przymrozki zniszczyły pierwsze kwiaty truskawek. Na szczęście, wysokie temperatury na początku czerwca sprawiły, że owoce szybko dojrzewały. Gdy nadszedł czas zbiorów, deszczowa pogoda znacznie obniżyła jakość owoców.
- Wszyscy zbieracze i plantatorzy narzekali na pogodę, która rzeczywiście nie była najlepsza. Myślę jednak, że właśnie dzięki temu, nie było problemu ze zbiorem. Podczas upałów nie byłoby takiej możliwości, bo owoców byłoby w brud - powiedziała Magda z Sierakowic, właścicielka plantacji truskawek.
Plantatorzy, jeżeli chodzi o cenę, nie mieli w tym roku powodów do narzekań. Koszt jednej łubianki, czyli dwóch kilogramów owoców, wynosił od pięciu do siedmiu złotych. Dzięki temu było nawet więcej chętnych do zbierania. Pracodawcy oferowali im od dwóch do trzech i pół złotego od zebranego koszyka. Skupy też zarobiły, ale według prowadzących punkty, owoców było mało.
- W tym roku do chłodni i przetwórni trafiło znacznie mniej truskawek niż w poprzednich sezonach, podobnie było w punktach skupu - stwierdziła Janina Marcińska, prowadząca skup truskawek w Staniszewie.
Wynika z tego, że na sklepowych półkach raczej nie zabraknie kompotów i dżemów, ale możemy się spodziewać wyższych cen niż w ubiegłym roku.
staś
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze