Dziennikarka. Mama czwórki dzieci. Kaszubka. I to właśnie na Kaszubach rozgrywa się jej debiutancka książka. A w drodze są już kolejne. Skąd pasja do pisania i do Kaszub? O tym i swoim debiucie "Sercu na Kaszubach" opowiada pisarka z gminy Przodkowo Daria Kaszubowska.
Zaczynałaś jako dziennikarka. Skąd pasja do pisania?
DK: Dziennikarstwo to też pisanie, ale non-fiction. Tworzenie fikcji jednak było pierwsze. To był od zawsze mój sposób na osiągnięcie katharsis. Coś mnie bolało, smuciło, czymś się martwiłam, nad czymś intensywnie myślałam, coś mnie cieszyło, coś mi się podobało – opisywałam to, dając własne emocje, przemyślenia, marzenia wymyślonym bohaterom. To mi pozwalało spojrzeć na wszystko z boku. W miarę rozwoju pisarskiego przestałam budować bohaterów jako swoje alter ego. Pełnymi garściami czerpię z życia, a w życiu jest wiele ciekawszych osobowości niż moja.
Kiedy pojawiła się myśl, że chciałabyś napisać książkę?
Książki pisałam od zawsze, ale nie miałam potrzeby, by je wydawać. Krótsze formy publikowałam na forach literackich lub z powodzeniem wysyłałam na konkursy literackie i to mi w zupełności wystarczało do autorskiej satysfakcji. Wiele lat temu była sytuacja, gdy koleżanka namówiła mnie na wydanie swojej powieści, wysłałam propozycję do jednego z największych polskich wydawnictw, dostałam nawet pozytywną odpowiedź i pochwaliłam się wszystkim krewnym i znajomym królika. Później jednak do wydania powieści nie doszło, a ja się tak zraziłam, że nie chciałam próbować po raz drugi. Minęło aż dziesięć lat, gdy zdecydowałam, że jednak spróbuję ponownie. Tym razem się udało.
Z Twoich opowieści wynika, że chciałaś napisać książkę dla dzieci, a okazuje się, że światło dzienne ujrzała powieść.... Jak to się stało?
Nie, nigdy nie pisałam dla dzieci i nie chciałam pisać dla dzieci. Wbrew pozorom literatura dziecięca jest bardzo wymagająca i trudna! Pisałam wyłącznie dla czytelników dorosłych. Ale pewnego dnia moje własne dzieci, które bardzo lubią czytać, namówiły mnie, bym napisała coś dla nich. To była kompletnie szalona opowieść, a co ciekawe: znalazła wydawcę, niedługo więc trafi też do innych młodych czytelników.
Akcja powieści rozgrywa się na Kaszubach? Kaszuby są dla Ciebie ważne?
Od kilku lat wszystko o czym piszę, jest związane z Kaszubami. To właśnie potrzeba promowania Kaszub, propagowania języka kaszubskiego i kaszubskiej kultury stały się dla mnie bodźcem, by mimo oporów spróbować jednak po raz drugi wysłać swoje powieści wydawcom. Pisanie i publikowanie przestało być wyłącznie ambicją autorską, a stało się pewnego rodzaju misją. Jak Remus z epopei Majkowskiego – biorę swoje książki na taczkę i jadę z nimi w świat.
Jesteś mamą czwórki dzieci. Czy trudno pogodzić życie rodzinne z pisarstwem?
Tysiące kobiet łączy życie rodzinne, rolę matki, obowiązki domowe z karierą zawodową. I każda z nich chyba zgodzi się ze mną, że to nie jest łatwe, ale gdy odpowiednio poukłada się priorytety i dobrze ustali grafik – wszystko można pogodzić.
A śledząc Twoje media społecznościowe, to nie tylko piszesz, ale też odwiedzasz szkoły i promujesz tradycję i kulturę kaszubską...
To jest związane z tym, o czym opowiadałam wcześniej: to właśnie promowanie Kaszub jest dla mnie w tym wszystkim najważniejsze. Dlatego, gdy ktoś mnie zaprasza do przedszkola, szkoły, biblioteki, zakładu pracy, na prelekcje, w miarę możliwości chętnie przyjeżdżam.
"Serce na Kaszubach” to Twój debiut. Co czułaś, jak otrzymałaś pierwszą recenzję swojej książki?
„Serce na Kaszubach” jest powieścią obyczajową, ale o tyle oryginalną, że wydaną w świetnej skądinąd serii „Opowieści z wiary” Wydawnictwa eSPe. Ta seria, jak sama nazwa wskazuje, utrzymana jest w duchu religii katolickiej. Jestem katoliczką, utożsamiam się z kaszubskim hasłem „Më trzimómë z Bògã” i w tej konkretnej powieści chciałam pokazać właśnie tę część życia. A żeby nie było nudno – widzianą oczami osoby niewierzącej. I choć nie jest to powieść ideologiczna, bo jako narrator staram się trzymać z boku i dać głos bohaterom, czułam jednak, że to może być włożenie kija w mrowisko i wierzący zbesztają mnie za Kamilę z pierwszej połowy powieści, a niewierzący – za Kamilę z drugiej połowy. Dlatego na pierwsze recenzje czekałam z duszą na ramieniu. Na szczęście nie ma tragedii! Owszem, zdarza się, że niewierzący zaniżają ocenę powieści, bo „Opowieść z wiary” jest – o ironio! – opowieścią z wiary, częściej jednak trafiają do mnie recenzje bardzo pozytywne: że fabuła jest wciągająca, że są spore emocje, że bohaterowie są pełnokrwiści, dialogi żywe, a opisy klimatyczne. To bardzo cieszy!
Dlaczego warto sięgnąć po „Serce na Kaszubach”?
Może dlatego, że to po prostu dobra powieść? Tak mi się wydaje…
Kolejne publikacje już niebawem. Zdradzisz nam czego możemy się spodziewać?
Z pewnością Kaszub. O czym innym miałaby pisać Kaszubowska? Każda moja powieść ukazuje Kaszuby z nieco innej strony. „Serce na Kaszubach” to zwykła codzienność, tradycje świąteczne, wiara. Niedługo ukaże się „Smak tabaki” – romans mężatki i kaszubskiego działacza, historia pełna kaszubskiej poezji, muzyki, regionalnych tańców. Później będzie coś mocno osadzonego w kaszubskiej historii XX wieku z akcją w powiecie kartuskim, ale jeszcze nie mogę zdradzać szczegółów. Jesienią ukaże się fantastyka dla dzieci – „Franc i tajemnica Jantaru”, a aktualnie powoli kończę i fantastykę dla dorosłych; obie bazują na kaszubskiej mitologii i legendach. Ta duża rozpiętość gatunków była powodem, dla którego związałam się z aż trzema wydawcami: Wydawnictwem eSPe, Wydawnictwem Mięta i Wydawnictwem Flow. Każde z nich jest wyjątkowe, praca w każdym z nich jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Po cichu marzę, by kiedyś napisać powieść w całości w języku kaszubskim. Póki co mam tego przedsmak, bo za kilka dni ukaże się też antologia kaszubskojęzycznych opowiadań wydanych przez Stowarzyszenie Mòje Stronë, w której znajdzie się i moje opowiadanie napisane w języku kaszubskim. A więc: dzieje się! Na nudę na pewno nie mogę narzekać, choć jeszcze dwa lata temu zupełnie się tego nie spodziewałam.
Dziękuję za rozmowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze