Na wczorajszy Dzień Kobiet - Dzéń Białków – życzymy wszystkim Paniom uśmiechu na twarzy, spełnienia marzeń oraz przede wszystkim zdrowia i bezpieczeństwa. O bezpieczeństwie właśnie, samoobronie i znaczeniu sprawności fizycznej opowie instruktor samoobrony Zbyszek „Zibi” Hormański. To przecież ważny temat.
W dużym skrócie: gdy ktoś Cię atakuje, celuj w oczy, w nos, bądź w krocze. Podrap twarz. Następnie uciekaj. Boli też, gdy wycelujesz kopniaka w kolano, w piszczel, obcasem w śródstopie, lub kiedy uderzysz pięścią w krtań. Gdy chodzi o Twoje życie, nie bój się uszkodzić napastnika. Złam mu palec. Nie potrzebujesz do tego dużo siły a ból go obezwładni. Wystarczy jedna sekunda.
Nasz rozmówca należy do grona instruktorów w Kaszubskim Centrum Sportów Walki w Kartuzach. Jest instruktorem samoobrony, MMA i Modern Jiu-Jitsu, a także posiadaczem czarnego pasa w Brazylijskim Jiu-Jitsu, sędzią klasy B – ADCC Championship oraz prezesem Fundacji Fantom.

Tradycyjnie wychowuje się dziewczynki tak, aby wyrosły na kobiety ułożone, ładne i cierpliwie znoszące wszelkie niesprawiedliwości. Kiedy od czasu do czasu media obiegną informacje o napaściach na kobiety, towarzyszy im też fala krytyki wobec ofiary. Coś w naszej ludzkiej naturze nakazuje ofiarę obwiniać, doszukiwać się u niej śladów prowokacji - może miała sukienkę za krótką? Może niepotrzebnie wychodziła nocą z domu? Młoda dziewczyna często wkracza w dorosłe życie wychowana na miłą i naiwną, bez przygotowania na spotkanie z niebezpieczeństwem. Czy dobrym pomysłem byłaby organizacja kursów samoobrony w szkołach?
- Pewnie, że tak. Myślę, że to byłby znakomity pomysł, żeby wdrożyć do programu nauczania przynajmniej raz w tygodniu trening samoobrony. Obrona powinna być podstawą. Ja sam kiedyś wnioskowałem o to, aby w szkołach na terenie powiatu kartuskiego takie zajęcia się odbywały.
Czy obserwujemy duże zainteresowanie samoobroną?
- Z mojego punktu widzenia, powiedziałbym, że społeczeństwo jest współcześnie bardzo ufne i nie czuje się zagrożone. To są naprawdę sporadyczne sytuacje, kiedy dowiadujemy się z radia, że ktoś został napadnięty. Kiedy organizowałem projekty z Akumulatora Społecznego w ramach kursu samoobrony, to w latach przed wojną na Ukrainie kobiety w ogóle nie chciały brać udziału w tych zajęciach… ale gdy już wybuchła wojna, to już tych uczestniczek było bardzo dużo. Były kolejki na liście rezerwowej. Więc wygląda na to, że ludzie zaczynają myśleć o samoobronie wtedy, kiedy jest jakieś zagrożenie zewnętrzne. I wtedy jest to działanie pod wpływem paniki.
Czym jest samoobrona?
- Można powiedzieć, że samoobrona to jest przede wszystkim budowanie pewności siebie. Człowiekowi, który jest pewny siebie, przyjdzie łatwiej stawić czoła zagrożeniu, niż człowiekowi, który jest bojaźliwy. Samoobrona to jest praca nad swoimi słabościami, nad swoim ciałem. Można powiedzieć, że jakakolwiek aktywność fizyczna podejmowana regularnie to też forma samoobrony – bo kiedy jesteśmy sprawni to jesteśmy w stanie podjąć jakiekolwiek kroki w momencie, kiedy jesteśmy napadnięci. Możemy wtedy po prostu uciec. Bo powiedzmy sobie szczerze, kiedy niczego nie ćwiczymy, to ciężko nam przebiec choćby 100 m. Samoobrona to jest też uprawianie jakichkolwiek sportów walki. Wtedy zapamiętamy z treningu chwyty, które w naturalny sposób wykorzystamy do obrony. Ale tutaj należałoby dodać, że chwyty, których uczymy się na typowym kursie samoobrony, nie mogą być używane w sportach walki – są one niedozwolone. Samoobrona jest tak przygotowana, żeby przeciętny człowiek mógł się sam obronić. Są pewne techniki, które pozwalają nam zatrzymać atak – zarówno fizyczny, jak i psychiczny.
Psychiczny?
- Oczywiście, że tak! Na kursach samoobrony uczymy się skutecznie odpierać ataki werbalne, czyli w jaki sposób zareagować, gdy ktoś nas po prostu obraża.
Więc jak należy się bronić przed atakami słownymi?
- Przede wszystkim najpierw musimy ocenić otoczenie i kto nas obraża. Najlepiej jest takie zaczepki ignorować. Ignorowanie służy temu, żeby się nie wdawać w potyczkę, bo wiadomo, że agresja rodzi agresję. Następnie szukamy bezpiecznego sposobu, aby się wydostać z tej sytuacji.
Ile powinien trwać kurs samoobrony aby był skuteczny?
- Wystarczy miesiąc kursu, a uczestniczki potrafią sobie skutecznie poradzić z wieloma rodzajami ataków. A muszę powiedzieć, że niejedna uczestniczka przyznaje, że zdecydowała się zapisać na samoobronę, gdyż już w przeszłości doświadczyła prób napaści, czy molestowania. Niestety tak to jakoś jest, że myślimy o samoobronie jak już coś się przytrafi, czy nam, czy komuś z rodziny, z naszego otoczenia. Dopiero kiedy sami doświadczymy bezradności, wtedy gdzieś tam pojawia się myśl, aby coś z tym zrobić. A napaść może się zdarzyć w biały dzień.
I jak wtedy zareagować?
- Pierwsze to wsadzić palec do oka. Zawsze zadziała. Drapiemy po twarzy. Skóra na twarzy jest tak delikatna, że napastnik zawsze się odsunie. A nam już to wystarczy żeby się wyślizgnąć i uciec. Dobrze też celować w nos, to nie wymaga dużo wysiłku i każdy jest w stanie to zrobić.
Jakie jeszcze są słabe punkty?
- Mówią, że słabym punktem jest krocze, ale nie zawsze mamy możliwość celować w krocze, czasem napastnik jest zbyt blisko. W takim przypadku zawsze możemy go ugryźć. Nawet jakbyśmy mieli wygryźć kawał skóry – nieistotne. To jest ogromna siła jednorazowa. Często gęsto jest tak, że w panice człowiek nie potrafi wykrzyczeć ani słowa. Ze strachu człowiek potrafi tak zaniemóc... Ale jeżeli jest możliwość krzyczenia, no to wiadomo, że krzyczymy najgłośniej jak się da. Bo to zawsze odstrasza. A jeżeli krzyczymy, no to napastnik będzie próbował nam zasłonić usta. A jak zasłania nam usta ręką, to gryziemy. Kolejna ważna rzecz: możemy złamać mu palec. Nie potrzebujemy do tego dużo siły a ból obezwładni napastnika. W palcu nie ma takiej siły aby się nam przeciwstawił. Wystarczy jedna sekunda. To jest zasada dłoni. Jeżeli wyprostujesz dłoń, to to jest maksymalny wyprost palca. Kiedy ciągniemy dalej, na siłę, palec wyłamuje się. A złapać jednego palca, dwa palce, to jest najmniejszy problem. Pociągnąć go w dół dynamicznie – palec wyskakuje.
I boli…
- I to bardzo boli. Wtedy Pani wyślizguje się, uderza w gardło, kopie po kroczu, dobija nogą i idzie dalej na pociąg.
No ja na policję bym najpierw poszła. A co z radami aby kopać w piszczel?
- Jak mamy możliwość to kopać w piszczel, a najlepiej w kolano. Bo jak facet jest gruboskórny to piszczel przeboleje, aż takiego dramatu nie będzie. Ale w kolano, to już jest skuteczniejsze. Dobre kopnięcie może nawet uszkodzić staw kolanowy.. Kolejne: obcasem w śródstopie – to jest ból, można nawet połamać śródstopie. Ale najszybszym rozwiązaniem są palce.
Dziękuję za wywiad.
Uważacie, że warto wznowić w Kartuzach kurs samoobrony? Odpowiedzcie w ankiecie poniżej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze