Dwa mecze w dwa dni – tak napiętego kalendarza spotkań zawodniczki Gedanii Żukowo nie miały już dawno. W miniony weekend kaszubski jedynak w Plus Lidze Kobiet zaliczył jednak raczej mało udane tourne po Mielcu i Muszynie, notując odpowiednio 16 i 17 porażkę w sezonie.
Szczególnie w pamięć zapaść powinna kibicom sobotnia potyczka ze Stalą Mielec, a więc zespołem plasującym się w ligowej tabeli tuż nad nami, choć z przewagą aż 18 punktów. Gospodynie od początku zdawały się kontrolować grę i utrzymywały dość bezpieczną przewagę. Im bliżej było jednak końcówki partii, tym lepiej radziły sobie na siatce podopieczne Pawła Kramka. Już przed drugą przerwą techniczną doszły rywalki, a zaraz po niej zdołały je nawet wyprzedzić. Decydująca dla losów tego seta była zagrywka Małgorzaty Jeromin, dzięki której z 20:19 żukowianki zdołały dojść na 24:19. Wykorzystały trzeciego setbola i objęły niespodziewane prowadzenie w meczu.
Tak znakomity początek zamiast zmobilizować je do dalszej walki i sięgnięcia wreszcie po pierwsze punkty w rozgrywkach, usztywnił naszą młodzież do tego stopnia, że w kolejnych dwóch setach nie były w stanie przeciwstawić się przeciętnej Stali. Drugą odsłonę spotkania przegrały do 13, zaś trzecią do 7! Trener Kramek mógł tylko bezradnie patrzeć jak jego zawodniczki potrafią oddać rywalką po osiem punktów z rzędu.
Długo wydawało się, że i ostatni set niewiele będzie się różnił od poprzednich dwóch. Mielczanki ani myślały odpuszczać zupełnie pogubionej Gedanii i na drugą przerwę techniczną schodziły przy stanie 16:6. Dopiero wówczas przyjezdne się ocknęły i podeszły przeciwniczki na 23:18. Ani seta, ani tym bardziej meczu nie mogły już jednak uratować.
Dzień później czekało nas jeszcze trudniejsze zadanie, bo za rywala mieliśmy aktualne Mistrzynie Polski, wiceliderki tabeli i główne pretendentki do walki o kolejny tytuł – Muszyniankę Fakro Muszyna. Wynik końcowy nie trudno było wytypować, choć najwierniejsi kibice liczyli, że Gedania chociaż chwilami zdoła zagrać z tak wymagającym przeciwnikiem jak równy z równym. I przyznać trzeba, że sztuka ta niemal się im udała, choć tylko w ostatnim secie. Pierwsze dwa nie miały bowiem praktycznie historii. Dość dodać, że w obu tych odsłonach nasza ekipa zdobyła w sumie 25 punktów.
W trzecim natomiast niemal podwoiła swój dorobek. Przyznać jednak trzeba, że nie bez wpływu na postawę Muszyny pozostał fakt, iż trener Serwiński dał wówczas pograć nominalnym rezerwowym. Niemniej, Gedania prowadziła nawet 4:3, potem remisowała 16:16, a w samej końcówce była gorsza w stosunku 19:21.Niestety mistrzynie nawet w rezerwowym składzie okazały się za mocne.
Gedania Żukowo – Stal Mielec 1:3 (25:21,13:25,7:25,20:25)
Komentarze