Siatkarki Gedanii Żukowo nie pokusiły się o sprawienie niespodzianki i nie wygrały żadnego z dwóch rozegranych w miniony weekend meczów I rundy play-off z Muszynianką Muszyna. W sobotę musiały uznać wyższość aktualnych jeszcze mistrzyń Polski dopiero po dramatycznym tie-breaku, natomiast w niedzielę zostały wręcz zmiecione przez rywalki z parkietu.
Podopieczne Grzegorza Wróbla do faworytek potyczki z Muszynianką nie należały. Mało tego, sam ich awans do play-off był dla wielu siatkarskich ekspertów sporą niespodzianką. Niemniej, w sezonie zasadniczym Gedania kilkakrotnie udowadniała, że stać ją na ogranie zespołów z czołówki. Nadzieje na taki właśnie scenariusz były tym większe, że we własnej hali dziewczyny rozegrać miały aż dwa spotkania z Muszyną. Nie udało się, choć w obu spotkaniach zaprezentowały dwa z goła odmienne oblicza.
Kilkuset widzów zgromadzonych w sobotę w hali Gimnazjum nr 2 w Żukowie i przynajmniej kilkudziesięciotysięczna grupa widzów przed telewizorami śledząc pierwszą potyczkę musiała przecierać oczy ze zdumienia. Gedania grała jak natchniona, ośmieszając wręcz stojącą po drugiej stronie siatki plejadę gwiazd kobiecej siatkówki. Miejscowe prowadziły już w setach 2:0, w pierwszym pozwalając ugrać rywalkom zaledwie 15 „oczek”! Wszystko za sprawą piorunującego początku, w którym żukowianki objęły prowadzenie 11:2.
Złote medalistki zeszłorocznych Mistrzostw Polski długo nie mogły się pozbierać. Swój dzień miała też Wellna. Rzadko myliła się w ataku, a mocną zagrywką przysparzała przyjmującym drużyny przeciwnej sporo problemów. Gdy w drugim secie Pycia, Rosner, Frątczak, Zenik i spółka wyszły na czteropunktowe prowadzenie, wydawało się, że przyjezdne się przebudziły, lecz zaraz po pierwszej przerwie technicznej gospodynie odrobiły straty z nawiązką. W nerwowej końcówce formą błysnęła Nuszel, popisując się kilkoma udanymi odbiciami i asem serwisowym. Ostatni punkt zdobyła Wellna i Gedanii do sensacyjnego zwycięstwa brakował już tylko jednego seta.
Niestety, w kolejnych dwóch partiach lepsze okazały się już zawodniczki Bogdana Serwińskiego i losy meczu miała rozstrzygnąć dogrywka, w której żukowianki miały już trzy piłki meczowe. Niestety, ku rozpaczy kibiców, z parkietu zeszły jako pokonane. Mimo to ich gra mogła się podobać, a apetyty przed niedzielnym rewanżem zaostrzyły się jeszcze bardziej.
Sobotnia porażka w tie-breaku najwyraźniej podłamała jednak nasze siatkarki na tyle, że wczoraj uległy gładko 0:3 i tylko w pierwszej partii nawiązały walkę z utytułowanymi rywalkami. Pierwszy, wyrównany set Muszyna wygrała do 23, a jego przebieg zapowiadał emocje także w kolejnych odsłonach. Tymczasem z każdą upływającą minutą gra miejscowych wyglądała coraz gorzej. Mnożyły się szkoleniowe wręcz błędy w przyjęciu i zagrywce, a Ola Pasznik, zastępująca na rozegraniu Savochinę, nie zawsze dawała sobie radę pod siatką.
Statystyki nie pozostawiają wątpliwości, kto był tego dnia lepszy. 30% skuteczność w przyjęciu i zaledwie 27% skończonych ataków nie mogło wyrządzić krzywdy Muszyniance. Gedania przegrała następne sety do 16 i do 10, a cały mecz i rywalizację z mistrzyniami 0:3.
Tym samym zawodniczkom z Żukowa pozostaje walka o miejsca 5-8, którą rozpoczną już w najbliższy weekend. Ich rywalkami w II rundzie będzie najprawdopodobniej zespół Impel Gwardia Wrocław, który w rywalizacji z Farmutilem Piła przegrywa 0:2. Kolejny i zapewne ostatni mecz tych drużyn dziś wieczorem.
Komentarze