Skąd się bierze wełna? czym jest gręplowanie? Jak powstaje nić? - odpowiedzi na te i wiele innych pytań uzyskali uczestnicy warsztatów, które zorganizowano w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach. Po raz drugi odbył się tam Dzień Prządki. Uczniowie poznać tajniki sztuki przędzenia, a chętni wziąć udział w warsztatach.
Muzeum Kaszubskie w Kartuzach po raz drugi zorganizowało w swych gościnnych murach Dzień Prządki.
- Pierwsze wydarzenie cieszyło się dużym powodzeniem, dlatego zdecydowaliśmy się na kontynuację. Okazało się, że słusznie, bo ta edycja również wzbudziła duże zainteresowanie. Zgłosiło się do nas bardzo dużo szkół m.in. ze Słupska, z Gdańska, Prokowa, Kartuz, Koloni czy Miechucina. Podczas warsztatów dzieci mogą dowiedzieć się skąd się bierze przędza, jak z niej można zrobić nitkę. Zależało nam na tym, by uczniowie zobaczyli, ile pracy kosztowało dawniej przygotowanie wełny i jak wiele pracy trzeba było włożyć w to, by tkanina powstała - opowiada Barbara Kąkol, dyrektor muzeum.
W trakcie warsztatów, które prowadziły Elżbieta Reglińska - Grądkiewicz oraz Ania Skuczyńska chętne panie mogły nauczyć się tradycyjnej techniki przędzenia. Odwiedzającym ekspozycję uczniom panie natomiast opowiadały, jak krok po kroku dawniej wyglądało pozyskanie wełnianej nitki - od strzyżenia owcy, przez gręplowanie i przędzenie na wrzecionie i na kołowrotku.
- Tkanie i przędzenie to moja wielka pasja. Towarzyszy mi już od 30 lat. Zaczęłam prząść na studiach. W tamtych czasach bardzo trudno było kupić ubrania, moje koleżanki robiły sobie piękne, kolorowe swetry z ręcznie przędzonej wełny. Ja też zapragnęłam prząść i tak wyglądały początki. Przędzenie to bardzo miłe zajęcie. Pozwala się zrelaksować, uspokoić i daje możliwość wytworzenia pięknej przędzy, z której stworzyć można szale i ubrania. Każdą wolną chwilę wykorzystuję na przędzenie, pranie wełny bądź tkanie na krosnach. Z wełny robię na drutach szale i swetry, ale wykorzystuję ją też do tkania na krosnach. Tworzę dywaniki, szale i poszewki na poduszki - opowiada Elżbieta Reglińska - Grądkiewicz.
- Prowadzę warsztaty, a uczenie innych sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Dzięki uprzejmości dyrektor muzeum udało nam się stworzyć ekspozycję z przedmiotami, które dawniej służyły do przędzenia i tkania. Prowadzimy też w muzeum zajęcia, gdzie chętne osoby mogą się uczyć przędzenia. W dawnych czasach przędzenie było przykrym obowiązkiem, dziś jest to przyjemność i bardzo dużo osób chętnie się uczy, chce samodzielnie tworzyć włóczki. Osoby, które po raz pierwszy przystępują do przędzenia, na początku są tym zafascynowane, bo w procesie powstawania nitki naprawdę tkwi magia. I choć czynność wygląda na prostą, w praktyce okazuje się, że wymaga wiele cierpliwości i determinacji - dodaje.
MD-Z
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze